Najlepszy sposób na rozpoczęcie swojej przygody z PS5? Astro’s Playroom!

Pokaz możliwości nowego pada, wstęp do nowej generacji, ciekawe przypomnienie historii Sony czy po prostu dobra gra? Czas na recenzję Astro's Playroom.

Czym jest Astro’s Playroom? Grą, która ukazała się na PS5 wraz z jego premierą. Prosta, efektowna, ładna i uderzająca w nostalgię. Pytanie tylko, czy Astro’s Playroom to jedynie dobra reklama nowej konsoli, czy naprawdę dobra patformówka.

Bezcenna przygoda

Zacznijmy od ważnej informacji. Astro’s Playroom to darmowa gra, którą dostaniecie wraz z PS5. Tę produkcję znajdziecie w swojej bibliotece. Miły gratis dla osób, którym udało się zgarnąć konsolę ze sklepowych półek.

Zaznaczmy jeszcze, że przejście fabuły Astro’s Playroom zajmuje około 3 godzin, a zmaksowanie gry niecałe 5. Weźcie dobrą przekąskę, jakiś trunek i chodźcie ze mną. Pokażę Wam, że warto dać szansę tej krótkiej przygodzie.

Test nowego pada

Nie ukrywajmy, Astro’s Playroom to świetna promocja i okazja do pokazania wszelkich możliwości nowego pada – DualSense. Tej kumulacji obecnie nie zobaczycie w żadnej innej grze. Nie dam sobie ręki uciąć, ale najpewniej nie powstanie taka druga produkcja przez całą generację.

Dmuchanie, machanie, przekrzywianie… To wszystko się przydaje. To dzięki ruchom pada, a nie tylko odpowiednim przyciskom, postać się porusza.

Warto też zwrócić uwagę na to, że triggery zmieniają siłę swojego oporu w zależności od sytuacji, np. podczas strzelania z łuku. Do tego DualSense pozwala odczuć padający deszcz, podmuchy wiatru, burze piaskowe czy też różnice w powierzchni, po której biega nasz mały kompan.

Platformówka godna nowej generacji

Gra platformowa tworzona dla firmy Sony, czy coś może pójść nie tak? W końcu to oni stworzyli Crasha, Spyro, Ratcheta, Sackboya czy Little Big Planet. Absolutne hity, których oceny nie spadają z oceną poniżej 7/10.

Rozgrywka to jedno. Zacznijmy od czegoś, co od razu rzuca się w oczy. Dysk SSD w PS5 świetnie daje radę. Brak ekranów ładowania, krotnie przejścia trwające dwie/trzy sekundy, nie ma czasu, aby iść sobie na spokojnie herbatę robić.

Poza tym ta grafika… Kreskówkowa, urocza, kolorowa, pełna szczegółów i specjalnych efektów. Pioruny, uderzenia wiatru, chropowate podłoże. To wszystko widać, słychać i czuć.

Rozgrywka jest dynamiczna, szybka i różnorodna. Astro’s Playroom oferuje różne postaci, wspinaczki, lotnie, buty odrzutowe, miniguny, przeróżnych przeciwników, do których trzeba wyszkolić sobie odpowiednie taktyki. Poza tym eksploracja, szukanie przejść, znajdziek, artefaktów i gromadzenie monetek. Przyjemnie, szybko i bez zbędnego wysiłku i nerwów. To produkcja, która nie ma się przede wszystkim dobrze kojarzyć graczom. Ona nie chce braw, zachwytów, achów i ochów. Pragnie zapewnić jedynie kilka godzin spędzonych w miłym gronie… O którym nieco później.

Cudowny świat zamknięty w konsoli

Na uwagę zasługuje podejście do szczegółów i idealne przedstawienie świata. W końcu skaczemy po konsoli. W grze dostępnych jest 18 poziomów, a całość podzielona została na etapy, które odpowiadają konkretnym podzespołom PS:

  • Łąka Pamięci – witamy na kostkach RAM;
  • Autostrada SSD – przeskoczmy na wyjątkowo mroczny dysk;
  • Chłodzące źródła – wiedzieliście, że na chłodzeniu nie wieje mrozem?
  • Dżungla GPU – a na karcie graficznej jest prawdziwa dżungla.

To różnorodny i zabawny świat, który nawet nie próbuje być poważny. Twórcy wiedzą, że to jedynie krótka przygoda, ale chcą, aby gracz zapamiętał ją jako miłą odskocznię od obecnych na rynku gier.

Miłe wspomnienia

Czas na coś, co mnie absolutnie kupiło. Artefakty! Konsole starszej generacji, karabin do PS Move, mikrofon do PSP. Tak, te znajdźki to sprzęt, który zostaw wydany na przestrzeni ponad 25 lat. Miło patrzy się na te nawiązania, wspomina czy po prostu dobrze odkrywa się te wszystkie tajemnice.

To jednak nic. W Astro’s Playroom pojawiają się same gwiazdy. Biegając po mapie traficie na Crasha, Nathana Drake’a, Aloy czy rycerza z Demon’s Souls. Nie są to postaci, którymi możecie sterować, ale bohaterowie, których znajdziecie na mapie. Wykonują oni swoje określone czynności, najczęściej grają jakieś scenki rodzajowe.

I ten końcowy boss! To dopiero siła wspomnień.

Łatwa pierwsza platyna (a nawet dwie)

Jeśli nie przekonały was powyższe cechy tej produkcji, to może dacie jej szanse ze względu na łatwą platynę. To naprawdę banał. Grę wystarczy przejść raz, a jeśli wiecie co robić, bez problemu trafi do waszej kolekcji 46 trofek. Wszystkie zdobywa się w trybie offline. Dostaniecie je za przechodzenie etapów, zbieranie znajdziek oraz za odpowiednie czynności, których jednak nie będę zdradzać… Może tylko napomknę, że artefakty są interaktywne, warto to sprawdzić.

 374 total views,  4 views today

ASTRO's Playroom
Ocena ogólna
4.7
  • Cena
  • Grafika
  • Sterowanie
  • Długość gry
  • Łatwość platyny
  • Oprawa dźwiękowa
Ciekawe artykuły
Nous A2 i P4 – trochę Smart w Home