Bezprzewodowe słuchawki od Denver | Denver TWE-51

Dawno nie było żadnych słuchawek dousznych, więc co powiecie na recenzję kolejnego, ciekawego produktu z tego segmentu? Dzisiaj mam dla Was markę, która jeszcze się na łamach serwisu reTEST nie pojawiła, mowa o Denver, czyli duńskim producencie elektroniki użytkowej i sprzętu audio. Konkretniej przyjrzymy się totalnej nowości, czyli bezprzewodowym słuchawkom dousznym Denver TWE-51. Nie mam niestety pojęcia kiedy ma mieć miejsce premiera tego modelu.. nie znalazłem żadnej informacji na ten temat, cena również nie jest nigdzie dokładnie określona – ma być to około 200zł, aczkolwiek znalazłem jedyny sklep w naszym kraju, który rzekomo ma te słuchaweczki na magazynie w cenie 170zł ( nie będę linkował z wiadomych przyczyn 😀 ). Wobec czego uznajmy, że mamy do czynienia ze sprzętem za około 200zł, a teraz do roboty!

 

Denver TWE-51 przychodzą do nas w małym.. bardzo małym, sztywnym, kartonowym pudełeczku. Znajdziemy na nim skromne informacje o produkcie – również w języku polskim!

 

 

Słuchawki charakteryzują się połączeniem bezprzewodowym Bluetooth 4.2 +EDR ze wsparciem technologii HFP, HSP, A2DP i AVRCP. Każda ze słuchawek posiada wbudowaną baterię o pojemności 50mAh, która powinna starczyć na jakieś 3 godziny rozmów i słuchania muzyki (150 godzin w trybie czuwania). Pasmo przenoszenia zamyka się w granicach 20Hz do 20kHZ. Średnica przetworników to 6 mm. Waga słuchaweczek to 4,3g. Całość dopełnia etui, pełniące funkcję powerbanku, tudzież stacji dokującej – posiada ono akumulator o pojemności 500mAh i potrafi naładować słuchawki w 2 godziny.

 

Co znajdziemy w zestawie oprócz samych słuchawek? M.in. króciutki kabelek microUSB służący do ładowania case’a, dodatkowe dwie pary gumek oraz dodatkowe dwie pary zaczepów na uszy – te takie haczki.. no wiecie o co chodzi 😛 , oczywiście przy tym już + 1 para jest założona (gumek i zaczepów). Znajdziemy tu również naszą stację dokującą, no i nie zabrakło również instrukcji obsługi, która także jest w języku polskim.

 

 

Zanim przejdziemy do słuchawek, sprawdźmy jak prezentuje się etui, które pełni rolę powerbanku.

Urządzenie jest przede wszystkim niewielkich rozmiarów, przy czym jest również lekkie. Idealnie leży w dłoni, więc transportowanie nie przysparza jakichkolwiek problemów. Pudełeczko wykonane jest w całości z całkiem dobrego, twardego plastiku – nie przypomina to jakieś chińskiej tandety, a wręcz przeciwnie .. widać, że mamy do czynienia z zestawem z wyżej półki.

 

 

Patrząc od góry mamy logo DENVER.

 

 

Przednia krawędź to bardzo fajny spust, którym otwieramy wnętrze case’a – jest on na tyle solidny, że nie ma szans na przypadkowe otwarcie się pudełeczka.

 

 

Na tyle mamy port microUSB służący do ładowania powerbanku oraz 3 diody – R mówiąca nam, że prawa słuchawka jest właśnie ładowana, L mówiąca że lewa jest ładowana oraz Power, o tym że całe urządzonko jest ładowane.

 

 

W środku mamy dwa otwory na nasze słuchawki – nie ma tutaj możliwości pomylenia otworów, ponieważ słuchawka po prostu pasuje do odpowiadającego „portu” – dodatkowo są one wyraźnie oznaczone literkami L i R. Aa no i jeszcze dzięki magnesom słuchaweczki idealnie wchodzą na swoje miejsca, bez zbędnego kombinowania 😉 .

 

 

Podsumowując ten niepozorny dodatek muszę przyznać, że daje nam dodatkowe możliwości, a główną zaletą jest jego praktyczność. Nie potrzebujemy dodatkowych kabli do słuchawek, tylko wkładamy je do etui i sprzęt jest ładowany. Mnie osobiście słuchawki do pełna (od praktycznie zera)ładowały się jakieś niecałe 90 minut, więc wyniki jak dla mnie super!

 

Przechodząc do słuchawek muszę dodać, że po pierwszym spojrzeniu na nie byłem w lekkim szoku – chyba jeszcze nie widziałem tak małych i do tego lekkich, około 4,3g, słuchawek dousznych. Widzę miniaturyzacja urządzeń idzie pełną parą 😀 . Niewielkie rozmiary i mała waga to nie jedyne plus. Urządzonka cechują się świetnym designem i jakością wykonania – wysokiej jakości plastik, sądzę że nawet lepszy niż ten, z którego wykonane jest etui … ale nie będę wnikał w szczegóły. Wszystkie elementy, a nie ma ich wiele, są idealnie spasowane – nic nie trzeszczy, nic się nie ugina – są po prostu dopracowane do perfekcji, czyli tak jak lubię 🙂 .

 

 

Jeśli chodzi o budowę to nie ma tutaj za bardzo czego opisywać. Obie słuchawki są identyczne, także opisze jedną.

Od frontu rzuca nam się logo DENVER, które jest również przyciskiem POWER, PLAY, PAUSE, odbieranie połączeń itd. . W zależności od słuchawki, po lewej lub prawej stronie mamy diodę LED informującą o pracy urządzenia, zasilania itd . Jeszcze bardziej po lewej (ew. prawej) mamy malutki otwór mikrofonu.

 

 

Krawędź słuchawki to gumowy haczyk, a od strony ucha nadruk z informacją, do którego ucha jest dana słuchawka oraz chipy, które służą do ładowania słuchawek w dołączonym powerbanku.  No i mamy oczywiście główna część z wymienialną gumką 😉 .

 

 

Najważniejsza kwestia czy jakość dźwięku. Przy kwocie około 200zł można się już spodziewać dosyć dobrego odwzorowania poszczególnych częstotliwości. Tak też jest w TWE-51.

Niskie tony, czyli głównie bassy są raczej zbalansowane, aczkolwiek jak najbardziej odczuwalne – słyszałem co prawda słuchawki douszne, które charakteryzowały się głównie charakterystyką V, ale dla osób które wolą bardziej spokojne niskie tony jest to jak najbardziej okej i również mi, jako fanowi mocnego bassu to w zupełności nie przeszkadza.

Wokal, czyli głównie średnica jest tutaj zdecydowanie najbardziej podkreślona. Mamy fajny, barwny, czysto brzmiący dźwięk bez zagłuszania przez inne tony. Według mnie brzmi to rewelacyjnie!

Wysokie tony, czyli soprany, a mówiąc szerzej – konkretne instrumenty są jak najbardziej słyszalne i wprawne ucho na pewno je wychwyci. Nie są one co prawda idealnie wyodrębnione wraz z granicami częstotliwości, ale przy całości odsłuchiwanej muzyki dodaje to charakteru przez co całość dźwięku jest żywa, bez jakiejkolwiek sztuczności.

Przyznaję się, że słucham na nich muzyki praktycznie co dziennie, głównie na siłowni i jestem pod mega dużym wrażeniem. Zaraz pewnie mnie zjecie, bo przecież typowy fan porządnego bassu powinien być raczej niezbyt usatysfakcjonowany takim brzmieniem… a jednak! To że bass jest zbalansowany nie oznacza, że jest słaby czy w ogóle go nie ma – jest! i to zdecydowanie wystarczający przy uprawianiu sportu – nie wyobrażam sobie przy bieganiu dudnienia w głowie.. co innego w warunkach domowych 😉 . Dla mnie osobiście dźwięk w TWE-51 jest bardzo dobry i pokuszę się nawet o stwierdzenie, że większość z Was będzie tutaj mile zaskoczona… a to za około 200zł.. może nawet 170zł? 🙂 .

 

 

PODSUMOWANIE

Słuchawki Denver TWE-51 to solidnie wykonany zestaw z świetnym dodatkiem w postaci case’a, pełniącego funkcję stacji dokującej. Słuchaweczki charakteryzują się bardzo dobrą jakością dźwięku zachowując przy idealny balans pomiędzy poszczególnymi tonami. Jest to zdecydowanie idealny produkt dla osób uprawiających sporty, a cena około 200zł jest według mnie warta wydania. Gwarantuję, że nie będziecie zawiedzeni 😉 !

 

 

Oficjalna strona producenta:

https://denver-electronics.com/products/denver-twe-51/c-1024/p-3306

 

OCENA

Jakość wykonania: 5+/6

Ogólna jakość dźwięku: 5+/6

Niskie tony (bass): 5+/6

Średnica: 6/6

Wysokie tony: 5+/6

Funkcje: 5+/6

Zestaw: 6/6

Cena: 5+/6

Ocena ogólna: 5+/6

 

 377 total views,  2 views today

Ciekawe artykuły
Podróż przez zemstę – The Last of Us: Part II