Rynek bezprzewodowych mikrofonów dla twórców wideo rośnie w zawrotnym tempie, a producenci coraz częściej próbują przekonać nas, że „to właśnie ich model jest tym jedynym”. Hollyland Lark Max 2 wchodzi do tej gry z mocnym zestawem argumentów: 32-bit float, timecode, wysoka jakość dźwięku i obietnica sprzętu gotowego zarówno do pracy w studio, jak i w terenie. Brzmi ambitnie, zwłaszcza jak na urządzenie skierowane nie tylko do profesjonalistów, ale też do twórców internetowych.
I w przystępnej cenie, jak na sprzęt oferujący tyle funkcji (zaraz o tym).
Czy Lark Max 2 faktycznie jest tak uniwersalny, jak sugeruje producent? Sprawdźmy, jak ten mikrofon wypada w codziennym użytkowaniu i czy za jego ceną idzie realna jakość.
Spis treści
- Dlaczego LARK MAX 2 przyciąga uwagę twórców wideo?
- Co dostajemy po wyjęciu z pudełka? Zestaw, który naprawdę ma sens
- Hollyland LARK MAX 2 mały, lekki, zawsze pod ręką – design i ergonomia
- Funkcje, które zwykle kosztują więcej
- Jak brzmi LARK MAX 2 w praktyce?
- Stabilność, zasięg i codzienna praca bez nerwów
- Dla kogo jest Hollyland LARK MAX 2?
- Zalety i wady Hollyland LARK MAX 2
- Ostateczny werdykt. Czy Hollyland LARK MAX 2 to bezpieczny wybór na lata?
Dlaczego LARK MAX 2 przyciąga uwagę twórców wideo?
Hollyland LARK MAX 2 to bezprzewodowy system mikrofonowy zaprojektowany z myślą o nowoczesnych twórcach wideo – od vlogerów i YouTuberów, przez streamerów, aż po filmowców pracujących solo. To sprzęt, który ma być „wszystkim w jednym”: kompaktowy, mobilny i gotowy do pracy zarówno z aparatem, kamerą, jak i smartfonem.
To, co wyróżnia LARK MAX 2 na tle wielu konkurencyjnych zestawów, to obecność funkcji dotychczas kojarzonych raczej z półką profesjonalną. Mówimy tu o nagrywaniu w formacie 32-bit float, synchronizacji timecode oraz możliwości zapisu dźwięku bezpośrednio w nadajnikach. Dla twórców oznacza to znacznie większe bezpieczeństwo materiału, nawet jeśli coś pójdzie nie tak w trakcie nagrania, dźwięk da się uratować na etapie postprodukcji.
Ten model od początku wzbudzał spore zainteresowanie w środowisku wideo, dlatego w tej recenzji sprawdzam go w realnych warunkach użytkowania, nie tylko „na papierze”, ale podczas codziennej pracy: nagrań w domu, w plenerze i w dynamicznych sytuacjach, w których sprzęt audio musi po prostu działać.
Co dostajemy po wyjęciu z pudełka? Zestaw, który naprawdę ma sens
Hollyland LARK MAX 2 już na starcie pokazuje, że producent dobrze rozumie potrzeby twórców wideo. Zestaw jest kompletny i, co ważne, nie sprawia wrażenia losowo dobranych dodatków „na sztukę”. Każdy element ma tu swoje konkretne zastosowanie w codziennej pracy.
W pudełku znajdziemy dwa nadajniki (TX) z wbudowanymi mikrofonami, jeden odbiornik (RX) oraz etui ładujące, które pełni jednocześnie rolę powerbanku. To dziś właściwie standard (w modelach z wyższej półki), ale w praktyce bardzo wygodny – system można ładować w całości, bez żonglowania kablami i osobnymi ładowarkami.
Hollyland dorzuca również zestaw kabli pozwalających na podłączenie systemu do różnych urządzeń: aparatów, kamer, smartfonów i komputerów. Dzięki temu LARK MAX 2 nie jest przypisany do jednego ekosystemu – można go wykorzystać zarówno do nagrań stricte filmowych, jak i mobilnych. To duży plus, szczególnie dla osób, które nagrywają na różnych sprzętach.
W zestawie nie zabrakło także akcesoriów montażowych: magnetycznych klipsów oraz osłon przeciwwiatrowych. Te pierwsze pozwalają szybko i dyskretnie przypiąć nadajnik do ubrania, drugie realnie poprawiają jakość nagrań w plenerze. To nie są dodatki „na pokaz”, ponieważ w praktyce korzystać z nich można bardzo często.
Na uwagę zasługuje również obecność pamięci wewnętrznej w nadajnikach, co bezpośrednio wpływa na sposób pracy z tym systemem. Nawet jeśli nagrywamy sygnał bezpośrednio do kamery lub telefonu, mamy dodatkowe zabezpieczenie w postaci zapisu lokalnego i to bez konieczności dokupowania kart pamięci czy dodatkowych rejestratorów.
W skrócie: zestaw startowy LARK MAX 2 jest przemyślany i kompletny. Nie ma tu zbędnych gadżetów, ale też niczego nie brakuje, by od razu po wyjęciu z pudełka rozpocząć nagrywanie – zarówno w domu, jak i w terenie. I co ważne, to wszystko za około tysiąc złotych, a niektórych z tych dodatków nie oferuje konkurencja nawet w zestawach o kilka stów drożej.
Hollyland LARK MAX 2 mały, lekki, zawsze pod ręką – design i ergonomia
Hollyland LARK MAX 2 od pierwszego kontaktu sprawia wrażenie sprzętu dobrze przemyślanego pod kątem codziennego użytkowania. Całość utrzymana jest w eleganckim, minimalistycznym stylu, który pasuje zarówno do profesjonalnych planów zdjęciowych, jak i prostych, jednoosobowych setupów vlogowych. Producent postawił na metalowe wykończenie o matowej fakturze, które nie tylko dobrze wygląda, ale też spełnia bardzo praktyczną funkcję – nie zbiera kurzu i odcisków palców, a do tego jest odporne na drobne rysy.
I tu warto zaznaczyć: etui zaliczyło solidny upadek na kafelki i dodatkowe „przeturlanie się” po podłodze. Efekt? Brak widocznych śladów użytkowania, żadnych obić czy rys, co tylko potwierdza, że mamy do czynienia z bardzo dobrą jakością wykonania. Zdjęcia w recenzji będą robione już po tym zdarzeniu i to mówi samo za siebie.
Odbiornik (RX) – kompaktowy i czytelny
Odbiornik jest niewielki i lekki, dzięki czemu nie obciąża aparatu ani kamery. Zastosowanie wewnętrznych anten pozwoliło zachować kompaktowe rozmiary bez wystających elementów. Na obudowie znalazło się miejsce na czytelny ekran, który jasno pokazuje status połączenia, poziomy audio oraz informację o nagrywaniu w nadajnikach.
RX oferuje wyjście 3,5 mm TRS do aparatu oraz osobne wyjście słuchawkowe, co znacznie ułatwia monitoring dźwięku. Przyciski i pokrętła są dobrze wyczuwalne pod palcem – nie trzeba się domyślać, czy coś zostało wciśnięte. Całość jest intuicyjna i nie wymaga zaglądania do instrukcji przy każdej zmianie ustawień.
Nadajniki (TX) – małe, lekkie i dyskretne
Nadajniki są bardzo kompaktowe, lekkie i nie rzucają się w oczy po przypięciu do ubrania. Na górze umieszczono wbudowany mikrofon dookólny, a z boku dwa przyciski: jeden do rozpoczęcia nagrywania lokalnego, drugi odpowiedzialny za zasilanie i parowanie.
Warto wspomnieć o ergonomii obsługi – wszystko działa szybko i logicznie, choć jednoczesne rozpoczęcie i zatrzymanie nagrywania jednym kliknięciem może w skrajnych przypadkach prowadzić do przypadkowych przerwań zapisu (brakuje mi tutaj jakieś blokady, np. w postaci potrzebnego do zatrzymania dwukliku) To drobiazg, ale w sprzęcie kierowanym do twórców warto o nim wspomnieć.
Nadajniki mają wbudowaną pamięć 8 GB, a dioda sygnalizująca nagrywanie jest dobrze widoczna, podobnie jak informacja o aktywnym zapisie na ekranie odbiornika. To daje poczucie kontroli i bezpieczeństwa podczas pracy.
Etui ładujące – coś więcej niż tylko „pudełko”
Etui ładujące to jeden z najmocniejszych elementów całego zestawu. Jest solidne, dobrze spasowane i pełni funkcję powerbanku. Można w nim ładować zarówno nadajniki, jak i odbiornik, a dodatkowo skorzystać z portu USB-C do doładowania smartfona.
Rozmiar etui jest na tyle kompaktowy, że bez problemu mieści się w torbie, plecaku czy większej kieszeni, a jednocześnie wystarczająco solidny, by realnie chronić sprzęt w transporcie.
Akcesoria i dodatki – ergonomia w praktyce
Hollyland nie zapomniał o szczegółach. Magnetyczne klipsy i silikonowe osłony ułatwiają szybkie i dyskretne mocowanie nadajników, a osłony przeciwwiatrowe są małe, lekkie i faktycznie nadają się do codziennego użytku. Całość została zaprojektowana tak, by nie przeszkadzać w nagrywaniu, a nie tylko „ładnie wyglądać w zestawie”.
Wymiary i waga – prawdziwie mobilny system
Hollyland LARK MAX 2 to system, który realnie czuć jako lekki i mobilny, a nie tylko „kompaktowy na papierze”. Nadajnik (TX) waży zaledwie 14 g i ma wymiary 45,1 × 23,4 × 10,2 mm, dzięki czemu po przypięciu do ubrania jest praktycznie niewyczuwalny i nie ciąży nawet przy dłuższych nagraniach.
Odbiornik (RX) również pozostaje niewielki – jego waga to 24 g, a wymiary 54,2 × 29,5 × 22,3 mm. Taki rozmiar sprawia, że bez problemu mieści się na sankach aparatu czy wpięty w rig, nie zaburzając balansu całego zestawu.
W praktyce oznacza to jedno: sprzęt nie przeszkadza w pracy. Można zapomnieć, że ma się go przypiętego do koszuli, marynarki czy T-shirtu, co jest kluczowe zarówno dla twórców wideo, jak i osób nagrywających siebie w ruchu, np. vlogerów, dokumentalistów czy filmowców pracujących solo.
Funkcje, które zwykle kosztują więcej
Już po krótkim zapoznaniu się ze specyfikacją Hollyland LARK MAX 2 widać, że nie mamy tu do czynienia z typowym systemem bezprzewodowym dla początkujących. Producent wyraźnie celuje wyżej, oferując rozwiązania, które do niedawna były zarezerwowane dla znacznie droższych, półprofesjonalnych i profesjonalnych zestawów audio.
Najmocniejszym punktem jest bez wątpienia nagrywanie w 32-bit float. W praktyce oznacza to ogromny zapas bezpieczeństwa – nawet jeśli poziomy zostaną źle ustawione lub rozmówca nagle podniesie głos, nagranie nie ulegnie przesterowaniu. To funkcja, która szczególnie docenią twórcy pracujący solo, vlogerzy czy filmowcy „run-and-gun”, gdzie nie zawsze jest czas na kontrolowanie gainu w trakcie nagrania. W codziennym użytkowaniu daje to po prostu spokój i większą swobodę pracy.
Drugim elementem, który realnie podnosi użyteczność zestawu, jest wbudowane nagrywanie w nadajnikach. Każdy TX posiada własną pamięć (8 GB), co pozwala zapisać wiele godzin materiału bezpośrednio w urządzeniu. To nie tylko wygodna opcja, ale przede wszystkim solidny backup bezpieczeństwa, jeśli sygnał radiowy zostanie zakłócony lub zerwany, nagranie w nadajniku może uratować cały materiał. Co więcej, transmitery można wykorzystać także jako samodzielne rejestratory audio, bez konieczności korzystania z odbiornika!
Na tle konkurencji bardzo mocno wyróżnia się również obsługa timecode’u. To funkcja, którą rzadko spotyka się w tej klasie cenowej, a która znacząco usprawnia pracę przy bardziej zaawansowanych produkcjach. Synchronizacja dźwięku z obrazem (zwłaszcza przy pracy z kilkoma kamerami) staje się szybka i bezproblemowa, bez ręcznego dopasowywania ścieżek w postprodukcji. Dla twórców pracujących przy wywiadach, podcastach wideo czy materiałach dokumentalnych to ogromna oszczędność czasu.
Hollyland dorzuca do tego AI Noise Cancelling, czyli automatyczną redukcję szumów. To rozwiązanie, które dobrze sprawdza się w niekontrolowanych warunkach – na zewnątrz, w ruchliwych przestrzeniach czy podczas nagrań w biegu. Warto jednak podkreślić jedno: nie zastąpi ono dobrze nagranego dźwięku u źródła. Traktowałabym je raczej jako wsparcie i zabezpieczenie, a nie magiczne rozwiązanie wszystkich problemów z hałasem.
Na pochwałę zasługuje również stabilność łączności. System działa w paśmie 2,4 GHz z adaptacyjnym skakaniem po częstotliwościach, co przekłada się na pewne połączenie nawet w trudniejszych środowiskach radiowych. Niska latencja sprawia, że dźwięk pozostaje zsynchronizowany z obrazem, a możliwość monitoringu w czasie rzeczywistym dodatkowo zwiększa kontrolę nad nagraniem.
Całość uzupełnia długi czas pracy na baterii – zarówno nadajniki, jak i odbiornik oferują solidny zapas energii, a etui ładujące pozwala znacząco wydłużyć czas działania w terenie. W połączeniu z niewielkimi rozmiarami i niską wagą sprawia to, że LARK MAX 2 jest systemem wybitnie mobilnym.
Na koniec warto wspomnieć o wielokanałowości – odbiornik może obsłużyć nawet cztery nadajniki jednocześnie. To rozwiązanie, które otwiera drogę do nagrań wywiadów, rozmów grupowych czy bardziej rozbudowanych produkcji bez konieczności inwestowania w kilka oddzielnych systemów.
Hollyland LARK MAX 2 nie imponuje jedną „marketingową” funkcją, ale całościowym podejściem do pracy z dźwiękiem. To zestaw narzędzi, które realnie ułatwiają nagrywanie, zwiększają bezpieczeństwo materiału i skracają czas pracy w postprodukcji, a to wszystko w segmencie cenowym, w którym konkurencja często oferuje znacznie mniej.
Jak brzmi LARK MAX 2 w praktyce?
Na papierze LARK MAX 2 wygląda jak system, który „ma wszystko”. Prawdziwe pytanie brzmi jednak: czy za tymi funkcjami idzie realna jakość dźwięku? Po testach mogę powiedzieć jedno – to jeden z ciekawszych systemów bezprzewodowych w tej klasie, choć niepozbawiony drobnych kompromisów.
Brzmienie w codziennym użytkowaniu
W praktyce LARK MAX 2 oferuje czysty, wyraźny i przewidywalny dźwięk, zarówno podczas nagrań vlogowych, wywiadów, jak i prostych realizacji dokumentalnych. Korzystając z wbudowanego mikrofonu w nadajniku, otrzymujemy dźwięk, który spokojnie nadaje się do publikacji bez większej ingerencji w postprodukcji.
Nie jest to brzmienie filmowe w rozumieniu drogich systemów bezprzewodowych, ale też nie taki jest cel tego sprzętu. To dźwięk naturalny, pozbawiony irytujących szumów, trzasków czy cyfrowych artefaktów, z którymi często spotykamy się w tańszych zestawach.
Wbudowany mikrofon vs lavalier
Testowałam zarówno mikrofon wbudowany w nadajnikach, jak i z dołączonymi mikrofonami krawatowymi i po tym mogę stwierdzić, że Hollyland LARK MAX 2 zachowuje bardzo spójny charakter brzmieniowy, niezależnie od wybranego rozwiązania. Różnice między tymi dwoma opcjami są zauważalne, ale zdecydowanie mniejsze, niż można by się spodziewać.
Zestaw zawiera dwa mikrofony krawatowe, każdy wyposażony w klips montażowy oraz osłonę przeciwwietrzną. Same kapsuły są jednak dość duże, przez co mikrofon przypięty do ubrania nie należy do najbardziej dyskretnych. Również standardowa gąbka przeciwwietrzna jest stosunkowo spora i potrafi zwracać na siebie uwagę w kadrze.
Aby podłączyć mikrofon krawatowy do nadajnika, należy zamontować niewielki adapter zapewniający wejście 3,5 mm. Po jego użyciu złącze wystaje z boku nadajnika, co w praktyce okazuje się całkiem sensownym rozwiązaniem. Kabel nie wychodzi z góry, dzięki czemu jest mniej narażony na zginanie czy przypadkowe uszkodzenia podczas ruchu.
Lavalier daje oczywiście większą kontrolę nad pozycją mikrofonu i sprawdzi się lepiej w bardziej klasycznych realizacjach (wywiady, nagrania „na czysto”, sceny dialogowe), ale warto podkreślić jedno: nie jest on absolutnie niezbędny, by osiągnąć dobry efekt końcowy. Wbudowane mikrofony w LARK MAX 2 są na tyle solidne, że w wielu przypadkach można spokojnie na nich polegać.
32-bit float – realny gamechanger
Jedną z największych zalet LARK MAX 2 jest nagrywanie w 32-bit float bezpośrednio w nadajnikach. W praktyce oznacza to ogromny komfort pracy – praktycznie niemożliwe jest przesterowanie nagrania, nawet jeśli poziomy głośności zmieniają się dynamicznie.
Dla osób pracujących w pojedynkę to ogromna zaleta. Nie trzeba obsesyjnie pilnować poziomów, nie ma stresu przy nagłych podniesieniach głosu, a w postprodukcji można swobodnie wyrównać głośność bez utraty jakości. To rozwiązanie, które realnie zwiększa bezpieczeństwo nagrań.
AI Noise Cancelling i praca w terenie
System oferuje również automatyczną redukcję szumów opartą na AI. W praktyce działa ona poprawnie – pomaga ograniczyć szum tła, wiatr czy jednostajne hałasy otoczenia. Trzeba jednak jasno powiedzieć: to wsparcie, a nie cudowne lekarstwo.
Dobrze nagrany dźwięk zawsze będzie lepszy niż ten „ratowany” algorytmami. Mimo to w mniej kontrolowanych warunkach, np. na zewnątrz lub w zatłoczonych przestrzeniach, ENC potrafi realnie poprawić czytelność głosu.
Stabilność, zasięg i codzienna praca bez nerwów
W systemach bezprzewodowych to właśnie stabilność połączenia i przewidywalność działania mają kluczowe znaczenie. Nawet najlepsza jakość dźwięku nie pomoże, jeśli sygnał rwie się w najmniej odpowiednim momencie. Hollyland LARK MAX 2 od samego początku sprawia wrażenie sprzętu zaprojektowanego z myślą o realnej, codziennej pracy, bez ciągłego zerkania na odbiornik i zastanawiania się, czy „wszystko jeszcze działa”.
Montaż mikrofonów – klipsy czy magnesy?
Hollyland LARK MAX 2 daje dwie wygodne opcje montażu nadajników. Pierwsza to klasyczne klipsy, które trzymają się pewnie, są solidnie wykonane i nie przesuwają się podczas ruchu. To rozwiązanie szybkie, trwałe i bardzo wygodne w codziennej pracy.
Druga opcja to montaż magnetyczny, który pozwala schować nadajnik pod koszulką lub bluzą, na zewnątrz widoczny pozostaje jedynie niewielki magnes. To świetne rozwiązanie dla osób, które chcą zachować czysty kadr lub nagrywają materiały bardziej „lifestylowe”.
Obie metody są praktyczne i dobrze przemyślane, a wybór między nimi zależy głównie od stylu nagrania i własnych preferencji.
Łączność 2.4 GHz i adaptacyjny hopping częstotliwości
Hollyland LARK MAX 2 korzysta z pasma 2.4 GHz, ale nie jest to prosta, „sztywna” transmisja. System wykorzystuje adaptacyjny hopping częstotliwości, co oznacza, że na bieżąco analizuje warunki radiowe i automatycznie omija zakłócone kanały.
Transmisja jest stabilna nawet w środowiskach o dużym zagęszczeniu sygnałów bezprzewodowych. Nie pojawiają się nagłe zerwania, „pompowanie” dźwięku ani losowe artefakty, które często zdradzają słabsze systemy 2.4 GHz. Dla użytkownika oznacza to jedno: system działa w tle i nie wymaga ciągłej kontroli.
Bezprzewodowe słuchawki – monitoring bez kabli i kompromisów
Jednym z ciekawszych dodatków do systemu Hollyland LARK MAX 2 są bezprzewodowe słuchawki (2.4 GHz), które można sparować bezpośrednio z odbiornikiem. To rozwiązanie, które realnie wpływa na komfort pracy, szczególnie przy nagraniach solo lub w małych ekipach. Słuchawki pozwalają na monitoring dźwięku w czasie rzeczywistym, bez konieczności podpinania przewodowych słuchawek do kamery czy rekorderów. Połączenie jest stabilne, a opóźnienie na tyle niskie, że kontrola dźwięku jest naturalna i nie wprowadza dezorientacji podczas nagrań.
Forma OWS (open-wear style) sprawia, że słuchawki nie izolują całkowicie od otoczenia, co w terenie jest wręcz zaletą. Nadal słychać, co dzieje się wokół, jednocześnie mając pełną kontrolę nad nagrywanym dźwiękiem. To szczególnie przydatne podczas vlogowania, wywiadów czy pracy reporterskiej.
Zasięg w praktyce, a nie tylko „na papierze”
Producent deklaruje bardzo duży zasięg w linii widzenia, ale co ważniejsze — realny zasięg użytkowy jest w pełni wystarczający do: vlogów, wywiadów, nagrań reporterskich, pracy solo z kamerą lub aparatem. Niestety nie powiem Wam w praktyce jak działa zasięg na 300 metrów, bo brakuje mi kogoś, który pilnowałby sprzętu, a nie chciałam go samopas zostawiać, ale przy częściowych przeszkodach (ściany, sylwetki ludzi, ruch w kadrze) sygnał pozostawał stabilny.
Oczywiście, jak w każdym systemie 2.4 GHz, metalowe konstrukcje i grube przeszkody mogą ograniczać zasięg, ale LARK MAX 2 zachowuje się przewidywalnie.
Opóźnienia i monitoring – komfort pracy na planie
Opóźnienie sygnału jest na tyle niskie, że nie przeszkadza w nagraniach wideo, zarówno przy pracy z kamerą, jak i przy nagraniach mobilnych. Synchronizacja obrazu i dźwięku nie sprawia problemów, a w połączeniu z timecodem system świetnie sprawdza się także w bardziej zaawansowanych workflowach.
Dużym atutem jest możliwość bezprzewodowego monitoringu audio przy użyciu dedykowanych słuchawek Hollyland OWS (2.4 GHz), sparowanych bezpośrednio z odbiornikiem. To rozwiązanie szczególnie docenią osoby pracujące solo lub w małych ekipach, gdzie szybka kontrola dźwięku bez kabli realnie ułatwia pracę.
Ekrany i ergonomia obsługi
Zarówno nadajniki (TX), jak i odbiornik (RX) zostały wyposażone w czytelne ekrany, które pokazują kluczowe informacje:
- status połączenia,
- poziomy sygnału,
- stan nagrywania w nadajnikach,
- poziom baterii.
Interfejs jest czytelny i pozbawiony zbędnych elementów, dzięki czemu nawet szybki rzut oka pozwala upewnić się, że wszystko działa poprawnie. To drobiazg, ale w praktyce znacząco zmniejsza stres podczas nagrań.
Aplikacja – wsparcie, nie obowiązek
LARK MAX 2 oferuje wsparcie aplikacji mobilnej, która umożliwia zarządzanie ustawieniami systemu. Co istotne, aplikacja nie jest wymagana do codziennej pracy, a jedynie rozszerza możliwości kontroli.
Połączenie z aplikacją jest szybkie i stabilne, a sama aplikacja spełnia swoją rolę bez zbędnych komplikacji. To raczej narzędzie pomocnicze niż centralny punkt systemu.
Dla kogo jest Hollyland LARK MAX 2?
Hollyland LARK MAX 2 to zestaw, który z czystym sumieniem mogę polecić dla szerokiego grona twórców wideo i content creatorów, którzy potrzebują solidnego, bezprzewodowego systemu audio bez zbędnych komplikacji:
- Vlogerzy i YouTuberzy – minimalna konfiguracja, szybkie parowanie, stabilny sygnał i dobra jakość dźwięku nawet z wbudowanej kapsuły.
- Twórcy solo – 32-bit float, nagrywanie w nadajnikach i stabilne łącze sprawiają, że możesz działać bez asystenta czy dodatkowego rejestratora.
- Wywiady i materiały dokumentalne – przyjazne rozwiązania dla nawet dwóch mikrofonów, obsługa kilku nadajników oraz timecode ułatwiają pracę z wieloma źródłami.
- Nagrania w plenerze i w terenie – redukcja szumów (AI), filtry przeciwwietrzne i adaptacyjny hopping 2.4 GHz pomagają poprawić jakość dźwięku w zmiennych warunkach.
- Twórcy mobilni – złącza USB-C i TRS, kompatybilność z telefonami i aparatami sprawiają, że system dobrze współpracuje zarówno ze smartfonem, jak i z profesjonalną kamerą.
To sprzęt, który nie ogranicza Cię do jednego workflowa — działa dobrze zarówno w pracy z kamerą, w podcastingu, jak i w nagraniach biegnących, spontanicznych ujęciach.
Zalety i wady Hollyland LARK MAX 2
Zalety:
- Świetna stabilność łączności 2.4 GHz
- Nagrywanie 32-bit float w nadajnikach
- Backup w nadajnikach
- Timecode w standardzie
- Długa praca na baterii dzięki etui ładującemu
- Prosta i intuicyjna obsługa
- Dobrej jakości mikrofony
- Bogaty zestaw
- Wygodny monitoring i ergonomia
- Kompatybilny z wieloma urządzeniami
Wady
- Mikrofony krawatowe są tradycyjne i bardzo widoczne
- AI Noise Cancelling to wsparcie, nie substytut
Ostateczny werdykt. Czy Hollyland LARK MAX 2 to bezpieczny wybór na lata?
Tak, ale z jednym doprecyzowaniem: to bezpieczny wybór w swojej klasie cenowej. System kosztuje około 1150 zł, a w zamian dostajesz zestaw, który w wielu realnych scenariuszach pracy pozwala zapomnieć, że używasz sprzętu bezprzewodowego. Dźwięk jest czysty, stabilny i przewidywalny, a to w praktyce oznacza mniej stresu, mniej poprawek w postprodukcji i więcej skupienia na tworzeniu treści.
LARK MAX 2 oferuje realne narzędzia, które z reguły spotyka się w modelach kosztujących dwa, trzy razy więcej. Funkcje takie jak 32-bit float, nagrywanie w nadajnikach czy timecode to nie „marketingowe bajery”, tylko coś, co od razu odczujesz w codziennej pracy.
Jeśli więc szukasz systemu „bez nerwów”, który:
- nie wymaga lat nauki,
- po prostu działa,
- i zapewnia dobrą jakość dźwięku w różnorodnych scenariuszach,
…to Hollyland LARK MAX 2 jest bezpiecznym wyborem na lata.
![]()
![]()
![]()












































