Muzyka jest dla wielu nieodłącznym elementem codzienności. Towarzyszy ona nam w drodze do pracy, szkoły, uczelni czy na spotkanie ze znajomymi. Fajnie mieć zatem urządzenie, które będzie ją odtwarzać czysto i przyjemnie. Jak to wygląda w przypadku słuchawek Creative Zen Air 2? Zapraszam do recenzji!
Spis treści
Co w środku?
Małe biało-pomarańczowe pudełko skrywa w sobie stosunkowo niewiele – słuchawki w zamkniętym etui, krótki kabel USB-C do ładowania, papierologia oraz silikonowe końcówki w różnych rozmiarach. Z tym ostatnim elementem mam problem, albowiem… mam ich łącznie 5 – dwie w rozmiarze M, dwie w rozmiarze S i tylko jedną w rozmiarze L. Gdzie podziała się druga? Cóż, najwidoczniej została na magazynie.
Creative Zen Air 2 – specyfikacja
| Typ | Dokanałowe |
| Wodoodporność | IPX4 |
| Zakres temperatury roboczej | 0-45°C |
| Pasmo przenoszenia | 20-20000Hz |
| Typ przetworników | Neodymowe |
| Typ mikrofonów | Wielokierunkowe |
| Czułość mikrofonów na poziomie 1 kHz | -42 dBV/Pa |
| Wersja Bluetooth | 5.3 |
| Kodeki bezprzewodowe | AAC, SBC |
Budowa i wygląd
Creative postawił na prostotę i minimalizm. Czarny matowy plastik jest tylko gdzieniegdzie naznaczony szarymi napisami. Do tego etui ma delikatne wcięcie pod klapką (ale nie na niej samej), ot tak, żeby pudełko nie było zbyt nudne. Zaglądając do środka widzimy elementy z połyskującego plastiku oraz same słuchawki, które – co mnie zdziwiło – są dość długie i grube.
Same słuchawki mają na swojej zewnętrznej stronie (tam, gdzie logo producenta) dotykowy panel, którym możemy sterować odtwarzaniem czy głośnością. Na dole nóżki znalazły się dwa magnetyczne piny do ładowania. Mikrofony natomiast zostały umieszczone w okolicach silikonowej końcówki.
Pudełko natomiast zostało wyposażone w port USB-C służący do ładowania, diodę LED oraz przycisk do sprawdzania stanu baterii. Wszystkie te elementy znalazły się na spodzie pudełka. Informacje prawne wylądowały natomiast na pleckach.
Wygoda, bateria, trwałość
Słuchawki Creative Zen Air 2 mimo dość sporych rozmiarów bardzo pewnie i lekko leżą w uszach. Podczas spaceru czy słuchania z jednoczesnym wykonywaniem jakichś czynności, w ogóle ich nie czuć, co jest sporym plusem. Niestety ruchy twarzą, szczególnie podczas śmiechu, sprawiają, że słuchawki wypadają z ucha i trzeba je poprawić, by nie spadły nam przy pochyleniu głowy lub wstrząsie.
Samo łączenie ich z telefonem i sterowanie za pomocą panelu dotykowego przebiegało zawsze pomyślnie. Słuchawki nie zrywają połączenia same z siebie, nie słyszałem nigdy trzasków lub szumów i do tego nie przytrafiło mi się nigdy, żeby słuchawki się rozsynchronizowały lub grały ze słyszalnym opóźnieniem. Pod kątem technicznym jest zatem wszystko w porządku i nie ma do czego się przyczepić.
Pojemności baterii (łącznie dla etui + słuchawek) nie mierzyłem nigdy ze stoperem w ręce. Mogę jednak zapewnić, że naładowane do pełna pudełko oraz słuchawki starczają na dwa tygodnie słuchania muzyki podczas „codziennego życia” tj. podróży komunikacją miejską czy spaceru z psem. U mnie średnio było to jakieś półtorej godziny słuchania dziennie.
W kwestii trwałości i samych materiałów – jest dobrze, choć mogłoby być lepiej. Przede wszystkim zarówno słuchawki, jak i pudełko się nie palcują oraz nie widać specjalnie na urządzeniu rys od trzymania w kieszeni wraz z kluczami. Tutaj jest to zasługa w głównej mierze matowego czarnego plastiku, który jest dość wdzięczny, jeśli chodzi o utrzymywanie czystości i estetykę produktu. Niestety w środku pudełka, tam, gdzie przechowujemy słuchawki, jest już połyskujący plastik, na którym widać dosłownie wszystko, stąd też, jeśli chcecie je komuś pożyczyć, to lepiej dwa razy sprawdzić czystość wewnątrz etui.
Jakość dźwięku i mikrofonów
Od razu zaznaczę, że ja audiofilem nie jestem, nie mam w domu sprzętu audio za kilka tysięcy i nie potrafię odróżnić w piosence każdego pociągnięcia za strunę. Stąd też moja opinia będzie poparta jedynie osobistymi wrażeniami „szarego Kowalskiego”, żaden ze mnie profesjonalista, choć może to i lepiej, bo słuchawki te z pewnością nie są w kręgu zainteresowań audiofilów, a tak zyskacie opinie „swojaka”.
Przechodząc do konkretów – słuchawki od Creative są głośne i nie trzeba manewrować na górnych progach głośności, by wszystko dobrze słyszeć. Wydaje mi się jednocześnie, że profil słuchawek został stworzony bardziej pod muzykę elektroniczną, trap czy wszelkie inne gatunki, gdzie to liczy się bardziej melodia, a nie wokal. Słuchając piosenek, gdzie to wokal „przewodzi” mam wrażenie, że jego dźwięk jest stłumiony i próbuje się schować w beacie. Wyraźnie i dosadnie słychać natomiast bas i generalnie całą „głębię” piosenek. Żeby to opisać bardziej obrazowo – Adele nie słucha się najlepiej, natomiast takiego KSHMR czy Daft Punku już świetnie.
Bardzo podoba mi się, że producent zastosował tutaj tryb Ambient i ANC, dzięki czemu możemy swobodnie przełączać się w locie między słyszeniem otoczenia a całkowitym odcięciem się od niego. Na moim przykładzie – z Ambientu bardzo lubię korzystać idąc z punktu A do B, gdyż uważam, że w mieście jednak warto słyszeć pojazdy, głosy itd. niejednokrotnie możemy tak uniknąć rozjechania na pasach przez nieuważnego kierowcę lub usłyszeć dzwonek rowerzysty proszący, żebyśmy zrobili mu miejsce. W pociągu czy tramwaju znacznie chętnie jednak wolę się odciąć z aktywną redukcją szumów, żeby nie słyszeć panującego gwaru i móc w spokoju cieszyć się muzyką.
Co natomiast z rozmowami telefonicznymi? Jeśli chodzi o słyszenie rozmówcy, to nie mam żadnych zastrzeżeń, słuchawki w żaden sposób nie utrudniają zrozumienia osoby po drugiej stronie. Mikrofony natomiast przewyższyły moje oczekiwania. Ich jakość jest bardzo fajna, nie zbierają szumów i bardzo poprawnie rejestrują głos. Posłuchajcie zresztą sami próbki poniżej.
Aplikacja na telefon
Słuchawki mają dodatkowo aplikację na telefon SXFI READY, dostępną do pobrania za darmo. Jej cel – poprawienie dźwięku, a to między innymi za sprawą mapowania naszej głowy i uszu, i tworzenia personalizowanego profilu dźwiękowego pod wynik. Jest tylko jeden problem – aplikacja działa jedynie na piosenki, które mamy wgrane w pamięć urządzenia. Jeśli słuchacie muzyki na Spotify, YouTube Music, Tidal czy na jakiejkolwiek innej aplikacji streamingowej, to możecie równie dobrze aplikacji nie pobierać.
Wielka szkoda, że aplikacja okazała się takim zawodem, bo szczerze – kto w 2026 roku pobiera piosenki na telefon? Każdy korzysta z jakiegoś serwisu do słuchania muzyki, a ja osobiście na telefonie mam jedną piosenkę, którą producent po prostu fabrycznie wgrywa. Czyżby nie dało się tej aplikacji stworzyć w taki sposób, żeby była integralna z największymi platformami do słuchania muzyki? Nie sądzę, że jest to coś niemożliwego, tym bardziej że na komputer jest cała masa tego typu programów.
Creative Zen Air 2 – plusy i minusy
| PLUSY | MINUSY |
| Design | Aplikacja |
| Mikrofony | Brak jednej silikonowej końcówki w pudełku |
| Bateria | |
| Tryby Ambient i ANC | |
| Wygoda | |
Podsumowanie
Uważam, że jak za te pieniądze, słuchawki Creative Zen Air 2 spisują się dobrze i nie żałowałbym ich zakupu. Szczególnie zadowoleni będziecie, jeśli często rozmawiacie przez telefon i jakość mikrofonu w nim wbudowanego was nie zadowala. Do tego sporym plusem jest też pojemna bateria tych słuchawek oraz wygoda. Aplikacja natomiast jest do zapomnienia, ja z niej nigdy nie korzystałem i jakoś nie odczuwam, by negatywnie to wpłynęło na moje wrażenia. W kwestii dźwięku – tutaj już musicie sami wykonać rachunek sumienia, czego najczęściej słuchacie.
Na sam koniec zapraszam jeszcze do innych recenzji na naszym portalu, które znajdziecie tutaj.
![]()
![]()
![]()
Creative Zen Air 2
Ocena ogólna
-
Cena
-
Jakość wykonania
-
Wygoda
-
Aplikacja
-
Design
-
Dźwięk

























