Baseus BH1 NC – słuchawki z ANC, LDAC i baterią, której nie trzeba często ładować
Baseus to marka, którą większość osób kojarzy głównie z ładowarkami, powerbankami, kablami i różnego rodzaju akcesoriami mobilnymi. Od pewnego czasu producent coraz mocniej rozpycha się jednak również w segmencie audio. I nie robi tego nieśmiało, bo w ofercie pojawiają się zarówno proste słuchawki TWS, jak i bardziej rozbudowane modele nauszne z ANC, aplikacją, trybem niskich opóźnień czy obsługą kodeka LDAC.
Tym razem do testu trafiły Baseus BH1 NC w kolorze beżowym/kremowym. Oficjalnie producent częściej opisuje tę wersję jako białą lub off-white, ale w praktyce nie jest to typowa, chłodna biel. To raczej jasny, ciepły krem, który wygląda zdecydowanie spokojniej i bardziej elegancko niż klasyczna czerń. Już sama specyfikacja tych słuchawek budzi zaciekawienie. Mamy aktywną redukcję szumów, tryb transparentny, Bluetooth 6.0, multipoint, obsługę LDAC, przetworniki 40 mm, aplikację Baseus, pięć mikrofonów do rozmów, tryb niskiego opóźnienia i deklarowane do 80 godzin pracy na baterii. A wszystko to w sprzęcie, który regularnie pojawia się w sklepach za około 120-150 zł. I tutaj od razu pojawia się naturalne pytanie: gdzie jest haczyk? Bo w tej cenie zwykle oczekujemy poprawnych, ale prostych słuchawek. Takich, które grają, łączą się z telefonem, mają jakiś mikrofon i może nawet udają, że oferują ANC. Baseus BH1 NC próbują natomiast wyglądać jak sprzęt o klasę lub dwie wyżej. Nie twierdzę, że są konkurencją dla Sony WH-1000XM, Bose QuietComfort czy droższych modeli Sennheisera. To byłoby absurdalne. Ale jako budżetowe słuchawki do codziennego używania robią naprawdę dobre pierwsze wrażenie. Czy Baseus BH1 NC są tylko ładnie opisanym produktem z długą listą funkcji, czy rzeczywiście mają sens w praktyce? Sprawdźmy.
Zapraszam do recenzji!
Spis treści
Specyfikacja Baseus BH1 NC
| Parametr | Specyfikacja |
|---|---|
| Producent | Baseus |
| Model | Bass BH1 NC / BH1 NC |
| Typ | Słuchawki bezprzewodowe nauszne / wokółuszne |
| Kolor testowanej wersji | Beżowy / kremowy / off-white |
| Konstrukcja | Zamknięta |
| Przetworniki | Dynamiczne, 40 mm |
| Pasmo przenoszenia | 20 Hz – 40 kHz |
| Kodeki audio | SBC, AAC, LDAC |
| Łączność | Bluetooth / AUX |
| Bluetooth | 6.0 |
| Multipoint | Tak |
| Tryb niskiego opóźnienia | Tak, deklarowane 38 ms |
| ANC | Tak, adaptacyjne ANC |
| Deklarowane tłumienie | Do -45 dB |
| Tryb transparentny | Tak |
| Mikrofony | System 5 mikrofonów |
| Aplikacja | Baseus App |
| Akumulator | 600 mAh / 2,22 Wh |
| Deklarowany czas pracy | Do około 80 godzin bez ANC |
| Szybkie ładowanie | Tak |
| Materiały | ABS + PC + metal |
| Materiał nauszników | Bio-Based PU |
| Waga | Około 235 g |
| Wymiary | 18,7 × 14,3 × 8,1 cm |
Opakowanie i akcesoria
Baseus BH1 NC trafiają do użytkownika w dość prostym, ale estetycznym opakowaniu. Nie jest to produkt, który po rozpakowaniu próbuje udawać sprzęt premium za kilkaset złotych, ale nie ma też wrażenia taniego, marketowego zestawu wrzuconego do pudełka bez większego pomysłu.

W środku znajdziemy same słuchawki, krótki przewód USB-A do USB-C, instrukcję oraz kilka dodatków papierowych. Zestaw jest skromny, ale w tej cenie trudno oczekiwać twardego etui, długiego kabla audio czy bogatego kompletu akcesoriów. Najbardziej brakuje mi pokrowca transportowego. BH1 NC są słuchawkami, które aż proszą się o wrzucenie do plecaka, torby czy zabranie w podróż. Da się je złożyć, więc transport jest prostszy, ale materiałowy woreczek byłby naprawdę mile widziany. Nawet prosty, cienki pokrowiec lepiej chroniłby kremową obudowę przed rysami i zabrudzeniami.

W zestawie znajdziemy:
- słuchawki Baseus BH1 NC,
- przewód USB-A do USB-C,
- instrukcję obsługi,
- materiały informacyjne.
Nie jest to więc wyposażenie, które zachwyca, ale jest uczciwe. Producent najwyraźniej przeznaczył budżet przede wszystkim na funkcje samych słuchawek, a nie dodatki w pudełku.
Wygląd zewnętrzny i jakość wykonania
Testowana wersja beżowo-kremowa prezentuje się bardzo dobrze. To jeden z tych kolorów, które na zdjęciach mogą wyglądać zwyczajnie, ale w praktyce robią dużo lepsze wrażenie niż klasyczna biel. Słuchawki są jasne, ale nie plastikowo-białe. Mają ciepły, spokojny odcień, który dobrze pasuje do laptopa, telefonu, jasnego biurka czy codziennego użytkowania poza domem.

Design jest prosty i nowoczesny. Nie ma tu podświetlenia RGB, gamingowych przetłoczeń ani przesadnie agresywnej stylistyki. Baseus poszedł w kierunku spokojnego, codziennego produktu. I bardzo dobrze, bo BH1 NC mają być słuchawkami do pracy, podróży, spaceru, komunikacji miejskiej i oglądania filmów, a nie ozdobą stanowiska gracza. Konstrukcja jest głównie plastikowa, ale nie sprawia wrażenia tandetnej. Spasowanie wypada dobrze, nic nie trzeszczy przy normalnym użytkowaniu, a pałąk ma metalowe elementy wzmacniające regulację. W tej cenie trudno wymagać aluminium, skóry naturalnej czy luksusowych materiałów, ale Baseus naprawdę nie daje poczucia, że obcujemy z najtańszym możliwym sprzętem.
Kremowy kolor ma jednak jedną praktyczną wadę: szybciej pokaże zabrudzenia. Szczególnie jeśli słuchawki będą często trafiały do plecaka, leżały na biurku, jeździły w samochodzie albo były używane na siłowni. Czarna wersja będzie pod tym względem bezpieczniejsza, ale beżowa wygląda po prostu ciekawiej i bardziej elegancko.
Muszle można złożyć, co ułatwia transport. Nie robią się z tego mikrosłuchawki do kieszeni, ale w torbie zajmują wyraźnie mniej miejsca. Szkoda tylko, że producent nie dorzucił chociaż prostego pokrowca.
Komfort użytkowania
Baseus BH1 NC ważą około 235 g, więc są stosunkowo lekkie jak na słuchawki nauszne z dużą baterią i ANC. To bardzo ważne, bo przy słuchawkach do codziennego używania komfort jest często ważniejszy niż sama jakość dźwięku. Pałąk jest miękki, dobrze rozkłada nacisk i nie wbija się w głowę. Zakres regulacji jest duży, a skokowe prowadnice działają pewnie. Słuchawki nie uciskają przesadnie mocno, ale też nie latają luźno przy każdym ruchu głowy. Nauszniki są miękkie i przyjemne w dotyku. Dobrze obejmują uszy, choć osoby z większymi uszami mogą odczuć, że miejsca nie ma tu bardzo dużo. To nadal budżetowa konstrukcja i nie należy oczekiwać tak przestronnych muszli jak w dużych, droższych modelach studyjnych czy premium ANC.
Przy dłuższym użytkowaniu komfort oceniam pozytywnie. Do pracy przy komputerze, oglądania filmu, słuchania muzyki czy podróży autobusem sprawdzają się bardzo dobrze. Trzeba jednak pamiętać, że są to zamknięte słuchawki z miękkimi poduszkami z materiału skóropodobnego. Latem lub podczas wysiłku uszy będą się w nich grzać. Nie jest to wada konkretnego modelu, tylko cecha większości tego typu konstrukcji. Do biura, domu i podróży – jak najbardziej. Do intensywnego treningu – raczej nie jest to najlepszy wybór.
Sterowanie i aplikacja Baseus BH1 NC
Baseus postawił na fizyczne przyciski. I bardzo dobrze.
Nie mam nic przeciwko panelom dotykowym, jeśli są dopracowane, ale w tanich słuchawkach często kończy się to przypadkowymi dotknięciami, niepewną reakcją i zgadywaniem, czy właśnie zmieniliśmy utwór, głośność, czy tryb ANC. W BH1 NC mamy klasyczne przyciski, które można wyczuć pod palcem. Na początku trzeba chwilę zapamiętać ich rozmieszczenie, ale później obsługa jest wygodna. Można zmieniać głośność, sterować odtwarzaniem, odbierać połączenia i przełączać tryby bez sięgania po telefon.
Dużym plusem jest aplikacja Baseus. W tańszych słuchawkach aplikacja często istnieje tylko po to, żeby producent mógł napisać o niej na pudełku. Tutaj faktycznie ma sens.
Z poziomu aplikacji można między innymi:
- sterować trybami ANC,
- włączać tryb transparentny,
- zmieniać korektor,
- regulować charakter basu,
- korzystać z gotowych presetów,
- włączać tryb niskiego opóźnienia,
- aktywować LDAC na kompatybilnych urządzeniach,
- sprawdzić poziom baterii,
- aktualizować ustawienia słuchawek.
Najważniejszy jest korektor. Domyślne brzmienie BH1 NC jest mocno nastawione na bas. Dla części osób będzie to zaleta, ale nie każdy lubi tak podbity dół. Możliwość szybkiego skorygowania charakteru dźwięku w aplikacji jest więc bardzo ważna.
Łączność, multipoint i LDAC
Baseus BH1 NC korzystają z Bluetooth 6.0 i obsługują multipoint, czyli połączenie z dwoma urządzeniami jednocześnie. To jedna z tych funkcji, które naprawdę przydają się na co dzień. Możemy mieć słuchawki połączone z laptopem i telefonem. Oglądamy film, pracujemy, słuchamy muzyki, a gdy ktoś dzwoni, słuchawki pozwalają wygodnie przejść do rozmowy. Nie trzeba za każdym razem rozłączać jednego urządzenia i parować drugiego. W codziennym użytkowaniu stabilność połączenia wypada dobrze. Nie jest to sprzęt dla graczy e-sportowych, ale do muzyki, YouTube’a, filmów, rozmów i pracy bezprzewodowo sprawdza się bez większych problemów.
Bardzo ważnym dodatkiem jest LDAC. W słuchawkach za około 120-150 zł brzmi to trochę nieprawdopodobnie, ale faktycznie jest obecny. Najwięcej skorzystają użytkownicy Androida, bo iPhone nie obsługuje LDAC i pozostaje przy AAC. Czy LDAC robi z tych słuchawek sprzęt audiofilski? Nie. Sama obecność lepszego kodeka nie zmienia charakteru przetworników, strojenia i możliwości akustycznych obudowy. Ale daje większy zapas jakości transmisji i w tej cenie jest bardzo miłym dodatkiem. Trzeba też pamiętać, że LDAC zwykle mocniej obciąża baterię i może być bardziej wrażliwy na stabilność połączenia. Do codziennego Spotify czy YouTube’a AAC lub SBC w zupełności wystarczą. LDAC ma największy sens, gdy korzystamy z Androida i lepszych źródeł dźwięku.
ANC i tryb transparentny
Aktywna redukcja szumów jest jednym z największych zaskoczeń w Baseus BH1 NC. Oczywiście nie jest to poziom drogich modeli Sony, Bose czy Sennheisera. Nie ma sensu udawać, że słuchawki za około 120 zł nagle wycinają świat jak sprzęt za ponad tysiąc. Ale ANC tutaj naprawdę działa. Najlepiej radzi sobie z niskimi, jednostajnymi dźwiękami. Szum wentylacji, klimatyzacji, uliczny pomruk, praca silnika, autobus, pociąg czy monotonne tło biurowe są wyraźnie przytłumione. To właśnie ten typ hałasu, z którym aktywna redukcja radzi sobie najłatwiej. Gorzej jest z głosami, nagłymi dźwiękami i wyższymi częstotliwościami. Rozmowy obok nadal będą słyszalne, choć mniej wyraźne. Klawiatura mechaniczna sąsiada z biurka obok również nie zniknie magicznie. Ale w tej cenie efekt i tak jest bardzo dobry. Tryb transparentny działa poprawnie. Nie brzmi idealnie naturalnie, ale pozwala usłyszeć komunikaty, odezwać się do kogoś bez zdejmowania słuchawek albo szybciej zorientować się, co dzieje się wokół. Do krótkich rozmów i sytuacji awaryjnych wystarcza. Najważniejsze jest to, że ANC w BH1 NC nie jest marketingową naklejką. To funkcja, z której faktycznie można korzystać.
Brzmienie
Baseus BH1 NC grają ciepło, miękko i wyraźnie basowo. Od pierwszych minut słychać, że producent celował raczej w efektowne, przyjemne i codzienne brzmienie, a nie neutralność. Bas jest mocny, zaokrąglony i daje muzyce sporo masy. W elektronice, popie, hip-hopie czy muzyce treningowej może się to podobać. Słuchawki brzmią energicznie i nie są suche. To strojenie, które łatwo polubić przy pierwszym odsłuchu. Problem pojawia się wtedy, gdy lubimy bardziej równe, przejrzyste granie. Domyślny bas potrafi przykryć wokale i lekko zamulić średnicę. Nie jest to tragedia, ale od razu warto wejść do aplikacji i pobawić się korektorem. Po zmniejszeniu dołu oraz delikatnym podniesieniu środka i góry BH1 NC robią się znacznie bardziej uniwersalne. Średnica jest poprawna. Wokale brzmią naturalnie, choć nie są tak bliskie i szczegółowe jak w droższych słuchawkach. Góra jest raczej bezpieczna niż bardzo rozdzielcza. Nie kłuje, nie syczy przesadnie i nie męczy, ale też nie daje poczucia ogromnej ilości detali. Scena jest typowa dla zamkniętych, budżetowych słuchawek. Nie ma szerokiej przestrzeni ani świetnej separacji instrumentów, ale do codziennego słuchania, filmów, podcastów i YouTube’a jest zupełnie wystarczająca. Najważniejsze jest to, że te słuchawki grają przyjemnie. Nie audiofilsko, nie studyjnie, nie neutralnie. Po prostu przyjemnie. I w swojej cenie to naprawdę dużo.
Mikrofony i rozmowy
Baseus zastosował system pięciu mikrofonów z algorytmami redukcji hałasu. W spokojnym pomieszczeniu jakość rozmów jest dobra. Głos jest wyraźny, zrozumiały i nie brzmi tak, jakby był nagrywany przez tanie słuchawki z kosza promocyjnego. W trudniejszych warunkach, np. na ulicy, w sklepie czy przy większym szumie tła, algorytmy zaczynają mocniej pracować. Głos może stać się bardziej cyfrowy i mniej naturalny, ale nadal da się normalnie rozmawiać. Do Teamsów, rozmów telefonicznych, krótkich spotkań i codziennej komunikacji BH1 NC nadają się bardzo dobrze. Nie zastąpią mikrofonu na biurku ani dobrego headsetu z wysięgnikiem, ale w klasie tanich słuchawek ANC wypadają pozytywnie.
Bateria
Bateria jest jedną z najmocniejszych stron Baseus BH1 NC. Producent deklaruje do około 80 godzin pracy bez ANC przy 50% głośności, z wyłączonym Bass Boost i dźwiękiem przestrzennym. Nawet jeśli w praktyce wynik będzie zależał od głośności, kodeka, ANC i sposobu użytkowania, nadal mówimy o świetnym czasie pracy. To są słuchawki, których nie trzeba ładować co drugi dzień. Przy umiarkowanym używaniu można zapomnieć o ładowarce na dłuższy czas. Dla mnie to jedna z tych zalet, które w codziennym życiu są ważniejsze niż kolejne marketingowe hasło o dźwięku przestrzennym. Jest też szybkie ładowanie. Krótkie podłączenie do ładowarki pozwala odzyskać sporo czasu odsłuchu, co przydaje się wtedy, gdy słuchawki przypominają o rozładowaniu tuż przed wyjściem z domu. Ładowanie odbywa się przez USB-C, czyli dokładnie tak, jak powinno być w 2026 roku.
Jaki jest Baseus BH1 NC?
Baseus BH1 NC to słuchawki, które robią bardzo dużo rzeczy zaskakująco dobrze jak na swoją cenę. Nie są idealne. Mają plastikową konstrukcję (ale z metalowym wzmocnienie w pałąku), domyślnie grają zbyt basowo, kremowa wersja może się brudzić, a ANC nie zastąpi flagowych modeli. Ale trudno nie docenić tego, jak kompletny jest to zestaw. Dostajemy ANC, LDAC, multipoint, Bluetooth 6.0, aplikację z korektorem, długi czas pracy, wygodną konstrukcję, fizyczne przyciski i całkiem sensowne mikrofony. Jeszcze niedawno taki zestaw funkcji w słuchawkach za około 120-150 zł brzmiałby jak lista życzeń. Najbardziej podoba mi się to, że Baseus nie przesadził z udawaniem klasy premium. BH1 NC nadal są budżetowe i to widać po materiałach. Ale jednocześnie w codziennym użyciu dają znacznie więcej, niż sugerowałaby cena.
To nie są słuchawki do krytycznego odsłuchu muzyki. To są słuchawki do życia: do pracy, autobusu, spaceru, laptopa, telefonu, seriali, podcastów i rozmów.
Zalety
- bardzo dobry stosunek ceny do możliwości,
- elegancki kolor beżowo-kremowy,
- aktywna redukcja szumów, która faktycznie działa,
- tryb transparentny,
- obsługa LDAC,
- Bluetooth 6.0,
- multipoint,
- aplikacja Baseus z korektorem i dodatkowymi ustawieniami,
- fizyczne przyciski zamiast paneli dotykowych,
- bardzo długi czas pracy na baterii,
- szybkie ładowanie przez USB-C,
- wygodna, lekka konstrukcja,
- składane muszle,
- całkiem dobra jakość rozmów,
- przyjemne, ciepłe brzmienie po lekkiej korekcie EQ.
Wady
- plastikowa konstrukcja,
- brak etui lub choćby prostego woreczka w zestawie,
- domyślne brzmienie jest mocno basowe,
- LDAC nie przyda się użytkownikom iPhone’ów,
- ANC gorzej radzi sobie z głosami i nagłymi dźwiękami,
- tryb transparentny brzmi trochę technicznie,
- kremowy kolor może szybciej pokazywać zabrudzenia,
- przy większych uszach pady mogą być na granicy wygody,
- brak odporności na wodę i pot.
Podsumowanie
Baseus BH1 NC to jedne z tych słuchawek, które najłatwiej oceniać przez pryzmat ceny. I trudno od tego uciec, bo właśnie cena sprawia, że całość robi tak dobre wrażenie. Gdyby kosztowały 300-400 zł, byłbym znacznie bardziej surowy. Narzekałbym mocniej na plastik, brak etui, basowe strojenie i ograniczenia ANC. Ale w okolicach 120-150 zł te same cechy wyglądają zupełnie inaczej. Nagle okazuje się, że za niewielkie pieniądze dostajemy słuchawki, które mają ANC, LDAC, multipoint, aplikację, dobrą baterię i wygodną konstrukcję.
Największym zaskoczeniem jest dla mnie kompletność. Baseus BH1 NC nie wygrywają jednej kategorii nokautem. Nie mają najlepszego ANC, najlepszego dźwięku, najlepszych materiałów ani najlepszego mikrofonu. Ale składają się w bardzo sensowną całość. Beżowo-kremowa wersja wygląda świetnie i mniej technicznie niż typowe czarne słuchawki. To kolor, który dobrze pasuje do codziennego, bardziej lifestyle’owego charakteru tego modelu. Trzeba tylko liczyć się z tym, że jasna obudowa będzie wymagała większej dbałości. Brzmieniowo jest ciepło i basowo. Po wyjęciu z pudełka może być tego basu za dużo, ale aplikacja pozwala szybko poprawić charakter dźwięku. Po lekkiej korekcie BH1 NC stają się naprawdę przyjemnymi słuchawkami do codziennego słuchania. ANC działa lepiej, niż spodziewałbym się po tej półce cenowej. Nie wycina świata, ale skutecznie porządkuje tło, szczególnie w transporcie i przy jednostajnym hałasie. Do pracy, autobusu, pociągu, spaceru czy domowego wyciszenia sprawdzi się bardzo dobrze.
Czy warto kupić Baseus BH1 NC? Moim zdaniem tak, jeśli szukamy niedrogich słuchawek bezprzewodowych z ANC i bardzo długim czasem pracy. To nie jest sprzęt dla audiofila, ale dla zwykłego użytkownika, który chce wygodnych, funkcjonalnych i dobrze wyposażonych słuchawek do codzienności, jest to bardzo mocna propozycja.
Cena w momencie przygotowywania recenzji: około 120-150 zł.
Baseus BH1 NC otrzymują ode mnie wyróżnienie za bardzo dobry stosunek ceny do możliwości, długą baterię, LDAC, multipoint, sensowną aplikację i ANC, które naprawdę da się wykorzystać. To jedne z ciekawszych budżetowych słuchawek nausznych ostatnich miesięcy.


























