Na pierwszy rzut oka wygląda, jak uroczy, różowy gadżet, który bardziej pasuje do casualowego grania niż poważniejszych sesji. BIGBIG WON CHOCO szybko jednak pokazuje, że pod tą kolorową obudową kryje się znacznie więcej. Producent stawia na uniwersalność. Mamy tu obsługę wielu platform, łączność przewodową i bezprzewodową, a także dodatkowe funkcje, takie jak makra, żyroskop czy NFC.
Czy to faktycznie kontroler „do wszystkiego”, który sprawdzi się zarówno na PC, smartfonie, jak i Nintendo Switch? A może to tylko dobrze wyglądający gadżet z ograniczonymi możliwościami? Sprawdzamy, jak BIGBIG WON CHOCO radzi sobie w praktyce i czy warto się nim zainteresować.
Specyfikacja BIGBIG WON CHOCO
| Platforma | PC, iOS, Android, Nintendo Switch, Nintendo Switch 2 |
| Łączność | Przewodowa / Bezprzewodowa |
| Interfejs | USB-C, Bluetooth |
| Zasilanie | Akumulatorowe |
| Liczba przycisków | 21 |
| Rodzaje przycisków | D-pad, 2× gałki analogowe, 4× przyciski akcji, bumpers (L/R), triggery (L/R), 2× przyciski funkcyjne |
| Dodatkowe funkcje | Obsługa makr, NFC (Amiibo), żyroskop |
| Kolor | Różowy |
| Wymiary | 176 × 108 × 82 mm |
| Waga | 226 g |
| Gwarancja | 24 miesiące (producenta) |
Plusy i minusy BIGBIG WON CHOCO – na start!
| Plusy | Minusy |
| Solidne wykonanie i dobre materiały | Cienkie, mało trwałe opakowanie |
| Wygodna, uniwersalna ergonomia | Design nie każdemu przypadnie do gustu |
| Szeroka kompatybilność (PC, Switch, mobile) | Brak instrukcji w języku polskim |
| Dodatkowe przyciski i obsługa makr (do 128 akcji) | |
| Aplikacja mobilna z dużymi możliwościami personalizacji | |
| Długi czas pracy na baterii (do 15 h) | |
| Żyroskop i NFC (Amiibo) dla Switcha |
Pierwsze wrażenia i zawartość zestawu
BIGBIG WON CHOCO trafia do użytkownika w niewielkim, różowym opakowaniu, które od razu przyciąga uwagę i dobrze wpisuje się w stylistykę samego kontrolera. Całość wygląda spójnie i estetycznie, przez co bez problemu można potraktować ten model jako ciekawy pomysł na prezent, szczególnie dla osób, które lubią bardziej wyróżniający się sprzęt gamingowy.
Do testów otrzymaliśmy właśnie wersję różową, ale warto zaznaczyć, że producent przygotował również inne warianty kolorystyczne: niebieski, szary oraz zielony. Wszystkie utrzymane są w podobnej, pastelowej stylistyce, więc jeśli ktoś nie przepada za różem, bez problemu znajdzie coś dla siebie.
Niestety, już przy pierwszym kontakcie z kartonikiem widać pewne oszczędności. Opakowanie jest dość cienkie i podatne na uszkodzenia, przez co podczas otwierania łatwo je naderwać, co trochę psuje pierwsze wrażenie. Na plus można zaliczyć to, że producent umieścił na nim kilka najważniejszych informacji o urządzeniu, takich jak wzmianki o długim czasie pracy na baterii czy wsparciu dla aplikacji z ustawieniami w czasie rzeczywistym.
W środku znajdziemy wszystko, co potrzebne na start: sam kontroler, przewód USB-A do USB-C do ładowania oraz instrukcję obsługi. Warto jednak zaznaczyć, że dokumentacja dostępna jest wyłącznie w językach obcych (angielski, japoński i chiński), co dla części użytkowników może być drobnym utrudnieniem.
Wygląd i jakość wykonania – uroczy, ale czy solidny?
W cenie około 160 zł dostajemy kontroler, który na pierwszy rzut oka może budzić mieszane odczucia. Pastelowa kolorystyka i kompaktowa forma sprawiają, że BIGBIG WON CHOCO może kojarzyć się ze sprzętem typowo „dziecięcym” albo mniej zaawansowanym. Na szczęście to tylko pozory. Już po wzięciu pada do ręki czuć, że producent nie postawił wyłącznie na wygląd. Konstrukcja jest solidna, a użyte materiały sprawiają wrażenie zdecydowanie lepszych niż w najtańszych kontrolerach z tego segmentu. Obudowa jest twarda, dobrze spasowana i nie ugina się pod naciskiem. Nic nie trzeszczy, nie ma luzów, a całość sprawia wrażenie zwartej i dopracowanej.
Na plus wypada również odporność na codzienne użytkowanie, ponieważ powierzchnia nie zbiera łatwo odcisków palców, co przy jasnej, pastelowej kolorystyce ma spore znaczenie. Tył kontrolera został dodatkowo wykończony lekko porowatą fakturą, dzięki czemu pad pewnie leży w dłoniach i nie ślizga się nawet podczas dłuższych sesji.
Jeśli chodzi o układ przycisków, mamy tutaj klasyczny zestaw znany z nowoczesnych kontrolerów: dwa analogi, D-pad, cztery przyciski akcji, triggery i bumpery, a także dodatkowe przyciski funkcyjne. Producent dorzucił również dwa programowalne przyciski na spodzie, które można przypisać do wybranych funkcji: to przydatne rozwiązanie, szczególnie w bardziej wymagających grach.
Pod względem wykonania BIGBIG WON CHOCO pozytywnie zaskakuje. Wygląda lekko i „cukierkowo”, ale w praktyce okazuje się solidnym i dobrze przemyślanym kontrolerem.
Ergonomia i komfort grania
BIGBIG WON CHOCO to kontroler, który pod względem kształtu i rozmiaru nie próbuje na siłę się wyróżniać. I bardzo dobrze! Mamy tu do czynienia ze standardową, dobrze znaną konstrukcją, która nie jest ani za duża, ani za mała. Dzięki temu pad powinien przypaść do gustu większości użytkowników, niezależnie od wielkości dłoni. Szczególnie dobrze odnajdą się tu osoby przyzwyczajone do kontrolerów od Nintendo Switch. Układ i ogólne odczucia z trzymania są bardzo zbliżone, więc przesiadka na CHOCO nie wymaga praktycznie żadnego przyzwyczajania się, bo wszystko jest tam, gdzie się tego spodziewamy.
Dużym plusem jest również wykończenie tylnej części obudowy. Porowata faktura wyraźnie poprawia chwyt, dzięki czemu kontroler pewnie leży w dłoniach i nie ślizga się nawet podczas bardziej dynamicznej rozgrywki. W praktyce przekłada się to na większy komfort i lepszą kontrolę, szczególnie przy dłuższych sesjach.
Całość jest dobrze wyważona, a konstrukcja nie męczy dłoni, nawet po kilku godzinach grania trudno mówić o dyskomforcie. To po prostu wygodny, przewidywalny pad, który nie zaskakuje formą, ale robi dokładnie to, czego oczekuje się od dobrego kontrolera.
Przyciski, analogi i dodatkowe funkcje (makra, programowanie)
BIGBIG WON CHOCO oferuje klasyczny zestaw przycisków, który sprawdzi się zarówno w prostszych grach, jak i bardziej wymagających tytułach. Na pokładzie mamy dwa analogi, D-pad, cztery przyciski akcji, bumpery i triggery oraz dodatkowe przyciski funkcyjne. Układ jest intuicyjny i nie wymaga przyzwyczajania się.
Same przyciski działają pewnie i mają wyczuwalny, przyjemny klik. Nie są ani zbyt miękkie, ani przesadnie twarde, dzięki czemu dobrze sprawdzają się zarówno przy szybkich reakcjach w grach FPS, jak i spokojniejszym, precyzyjnym sterowaniu. Analogi stawiają odpowiedni opór i pozwalają na płynne, kontrolowane ruchy, co ma znaczenie szczególnie w grach wymagających dokładności.
Ciekawym dodatkiem są dwa programowalne przyciski umieszczone na spodzie kontrolera. Można przypisać do nich wybrane funkcje, co w praktyce ułatwia rozgrywkę, szczególnie jeśli ktoś lubi personalizować sterowanie pod własne preferencje.
Na tym jednak możliwości się nie kończą. Producent udostępnia dedykowaną aplikację mobilną (Android i iOS), która pozwala na dokładniejsze dostosowanie kontrolera. Możemy nie tylko zmieniać mapowanie przycisków, ale także nagrywać makra. I to całkiem rozbudowane, bo nawet do 128 kroków.
To wszystko sprawia, że BIGBIG WON CHOCO nie jest tylko prostym, „ładnym” kontrolerem, ale oferuje też funkcje, które docenią bardziej wymagający użytkownicy.
Łączność i kompatybilność – jeden pad do wszystkiego?
Jednym z największych atutów BIGBIG WON CHOCO jest jego uniwersalność. Kontroler bez problemu współpracuje z PC (Windows), Nintendo Switch oraz urządzeniami mobilnymi z Androidem i iOS. W praktyce oznacza to, że jeden pad może obsłużyć kilka sprzętów, bez konieczności kupowania osobnych kontrolerów do każdej platformy.
Sam proces parowania jest prosty, choć warto wiedzieć, jak go poprawnie uruchomić. Najpierw należy włączyć kontroler przyciskiem z logo producenta, a następnie przytrzymać przez około 3 sekundy dedykowany przycisk parowania znajdujący się na górze obudowy. Dopiero wtedy pad przechodzi w tryb łączenia i staje się widoczny dla innych urządzeń. To mały detal, ale bez tej sekwencji można się chwilę zastanawiać, dlaczego sprzęt nie chce się wykryć.
Oczywiście istnieje też możliwość korzystania z kontrolera przewodowo. Wystarczy podłączyć go za pomocą kabla USB-C. To rozwiązanie działa bezproblemowo, ale w praktyce trudno uznać je za najbardziej atrakcyjne. CHOCO został wyraźnie zaprojektowany z myślą o wygodnej, bezprzewodowej rozgrywce i to właśnie w tym trybie pokazuje swój pełny potencjał.
Na plus warto też zaliczyć możliwość sparowania kontrolera z kilkoma urządzeniami jednocześnie i szybkie przełączanie się między nimi. To szczególnie przydatne, jeśli ktoś korzysta np. z PC i Switcha na co dzień. Bez konieczności każdorazowego ponownego parowania.
Funkcje dodatkowe w praktyce (żyroskop, NFC, aplikacja)
BIGBIG WON CHOCO oferuje kilka dodatkowych funkcji, które realnie rozszerzają jego możliwości, szczególnie jeśli korzystasz z Nintendo Switch lub lubisz bardziej „zaawansowane” ustawienia kontrolera.
- Na początek warto wspomnieć o żyroskopie. Działa on w grach, które natywnie wspierają sterowanie ruchem (głównie na Switchu) i sprawdza się dokładnie tak, jak można się spodziewać. To przydatne rozwiązanie np. przy celowaniu czy precyzyjnych ruchach – nie jest to funkcja, z której każdy będzie korzystał na co dzień, ale dobrze, że jest i działa poprawnie.
- Kolejnym dodatkiem jest NFC, czyli możliwość skanowania figurek Amiibo. Jeśli ktoś korzysta z ekosystemu Nintendo, będzie to po prostu standardowa i oczekiwana funkcjonalność, która co ważne działa bez kombinowania i spełnia swoją rolę.
- Najciekawiej wypada jednak dedykowana aplikacja mobilna na Androida i iOS. To właśnie tutaj CHOCO pokazuje więcej niż typowy pad w tej cenie. Z poziomu aplikacji można zmieniać mapowanie przycisków, dostosowywać ustawienia kontrolera w czasie rzeczywistym, a także tworzyć i zapisywać makra. I to nie byle jakie, bo nawet do 128 kroków.
Czas pracy na baterii i ładowanie
Pod względem czasu pracy BIGBIG WON CHOCO wypada naprawdę bardzo dobrze i to jest jeden z jego mocniejszych punktów. Producent deklaruje do 15 godzin działania na jednym ładowaniu i w praktyce jest to wynik jak najbardziej osiągalny przy standardowym użytkowaniu. To spokojnie wystarcza na kilka dłuższych sesji grania bez konieczności ciągłego sięgania po kabel. Pad nie rozładowuje się „w oczach”, nawet przy korzystaniu z funkcji takich jak Bluetooth czy wibracje, co w tańszych kontrolerach bywa problemem.
W środku znajdziemy akumulator o pojemności 850 mAh, który zapewnia sensowny balans między wagą a czasem działania. Sam kontroler pozostaje lekki i wygodny, a jednocześnie nie wymaga częstego ładowania.
Jeśli już zajdzie taka potrzeba, CHOCO można szybko podładować za pomocą dołączonego kabla USB-C. To standardowe i wygodne rozwiązanie, bez konieczności szukania specjalnych ładowarek. A co ważne, zawsze można też grać w trybie przewodowym podczas ładowania, więc przerwy w rozgrywce praktycznie nie istnieją.
Jak sprawdza się w grach? (FPS, casuale, Switch)
BIGBIG WON CHOCO to jeden z tych kontrolerów, który dobrze odnajduje się w różnych typach gier, choć jego charakter najlepiej widać przy dłuższym użytkowaniu.
W grach FPS radzi sobie zaskakująco dobrze, jak na sprzęt w tej cenie. Analogi są wystarczająco precyzyjne, żeby komfortowo celować, a triggery pozwalają na płynne oddawanie strzałów. Nie jest to poziom topowych, esportowych kontrolerów, ale do grania w tytuły pokroju Call of Duty, Apex Legends czy Fortnite w zupełności wystarcza. Dodatkowe przyciski na spodzie można wykorzystać np. do przeładowania, skoku czy zmiany broni, co daje lekką przewagę i poprawia wygodę.
W bardziej casualowych grach CHOCO pokazuje swoją „lżejszą” stronę. Produkcje takie jak platformówki, gry wyścigowe czy tytuły indie działają bardzo dobrze. Pad jest wygodny, responsywny i nie męczy dłoni nawet przy dłuższym graniu. To właśnie tutaj jego ergonomia i lekka konstrukcja robią największą różnicę.
Na Nintendo Switch kontroler czuje się jak u siebie. Obsługa żyroskopu sprawdza się w grach wykorzystujących sterowanie ruchem (np. przy celowaniu w Splatoon czy w Zelda: Breath of the Wild), a kompatybilność z Amiibo przez NFC to dodatkowy plus dla fanów ekosystemu Nintendo. Jeśli ktoś wcześniej korzystał z Joy-Conów lub Pro Controllera, przesiadka na CHOCO jest naturalna i bezproblemowa.
Ciekawym dodatkiem w praktyce są też makra, które mogą przydać się np. w bijatykach (łatwiejsze wykonywanie kombinacji), grach RPG (szybkie sekwencje umiejętności) czy nawet w prostszych grach mobilnych, gdzie powtarzalne akcje można zautomatyzować.
Podsumowanie recenzji BIGBIG WON CHOCO
BIGBIG WON CHOCO to kontroler, który pozytywnie zaskakuje, szczególnie jeśli spojrzymy na niego przez pryzmat ceny. Na pierwszy rzut oka może wydawać się sprzętem bardziej „dla oka” niż do poważnego grania, ale w praktyce okazuje się solidnym, dobrze przemyślanym i funkcjonalnym padem.
Największym atutem jest jego uniwersalność. Obsługa wielu platform, dobra ergonomia, stabilne działanie i dodatkowe funkcje (jak makra, aplikacja czy przyciski na spodzie) sprawiają, że to sprzęt, który sprawdzi się zarówno u casualowych graczy, jak i tych bardziej wymagających. Dodatkowo żyroskop i NFC rozszerzają możliwości na Nintendo Switch, co czyni go sensowną alternatywą dla droższych kontrolerów.
Oczywiście nie jest to sprzęt idealny. Widać pewne oszczędności w opakowaniu, a sam design może nie trafić do każdego. Jednak w codziennym użytkowaniu trudno wskazać poważne wady. Tym bardziej w tej półce cenowej.
To po prostu bardzo udany, uniwersalny pad, który robi więcej, niż można by się spodziewać po jego wyglądzie.
![]()
![]()
![]()
BIGBIG WON CHOCO
Ocena ogólna
-
Wygląd
-
Wykonanie
-
Łączność i kompatybilność
-
Czas pracy na baterii
-
Aplikacja
-
Funkcjonalność i wygoda użytkowania


























