Marvo Pulz 80W – czy słuchawki za 130 zł mogą pozytywnie zaskoczyć?
Słuchawki gamingowe za około 130 zł zwykle kojarzą się z kompromisami. Gorszy dźwięk, przeciętny mikrofon albo niewygodna konstrukcja to coś, czego wiele osób spodziewa się w tym budżecie. Marvo Pulz 80W próbują jednak udowodnić, że tanie słuchawki dla graczy nie muszą oznaczać rezygnacji z komfortu czy funkcjonalności.
Producent obiecuje bezprzewodową łączność Bluetooth i 2.4 GHz, nawet 50 godzin pracy na baterii oraz duże 50-milimetrowe przetworniki. Na papierze wygląda to bardzo dobrze, szczególnie jak na sprzęt kosztujący niewiele ponad 100 zł. Pozostaje tylko pytanie, jak Marvo Pulz 80W wypadają w codziennym użytkowaniu i czy rzeczywiście warto się nimi zainteresować.
Spis treści
- Specyfikacja Marvo Pulz 80W
- Co dostajemy po otwarciu pudełka?
- Pierwsze wrażenie? Wyglądają drożej niż kosztują
- Czy da się w nich przesiedzieć kilka godzin?
- Jak grają w grach, muzyce i na YouTube?
- Mikrofon w słuchawkach za 130 zł. Jest się czego bać?
- Bluetooth czy dongle 2.4 GHz – co sprawdza się lepiej?
- Bateria i codzienne użytkowanie
- Co mi się nie spodobało?
- Czy warto kupić Marvo Pulz 80W?
- Plusy i minusy Marvo Pulz 80W
Specyfikacja Marvo Pulz 80W
| Typ słuchawek | Nauszne, zamknięte |
| Typ podłączenia | Przewodowe / bezprzewodowe |
| Platforma | PC, laptop, PlayStation 4, PlayStation 5, Xbox One, Xbox Series X/S, Nintendo Switch, Nintendo Switch 2, tablet, smartfon |
| Łączność bezprzewodowa | Bluetooth, 2.4 GHz (radiowe) |
| Zasięg | 10 m |
| Czas pracy | Do 50 h |
| Pasmo przenoszenia | 20 Hz – 20 000 Hz |
| Impedancja | 32 Ω |
| Czułość (SPL) | 114 dB |
| Średnica przetworników | 50 mm |
| Konstrukcja | Zamknięta |
| Redukcja szumów mikrofonu | Nie |
| Regulacja głośności | Tak |
| Dźwięk przestrzenny | Nie |
| Podświetlenie | Tak – RGB (statyczne) |
| Funkcje dodatkowe | Adapter o niskim opóźnieniu |
| Połączenia | 2.4 GHz / Bluetooth / jack 3,5 mm |
| Odłączany kabel | Tak |
| Odłączany mikrofon | Tak |
| Długość przewodu | 1,5 m |
| Typ baterii | Li-ion (litowo-jonowa) |
| Pojemność baterii | 1000 mAh |
| Ładowanie | USB-C (akumulator, niewymienny) |
| Wyposażenie | Instrukcja obsługi, naklejki, przewód audio, przewód USB-C |
Co dostajemy po otwarciu pudełka?
Już po otwarciu pudełka pojawia się pierwsze pozytywne zaskoczenie. Przy cenie wynoszącej około 130 zł spodziewałam się raczej samych słuchawek i kabla do ładowania, a tymczasem zestaw jest całkiem bogaty.
W środku znajdziemy oczywiście same Marvo Pulz 80W, ale producent dorzuca również przewód USB-A do USB-C do ładowania, kabel USB-C do USB-C, przewód z końcówką jack 3,5 mm oraz bezprzewodowy odbiornik 2.4 GHz. Co ciekawe, sam dongel jest pomyślany bardzo praktycznie, bo poza klasycznym USB-A można z niego wysunąć także USB-C. Dzięki temu bez dodatkowych przejściówek podłączymy słuchawki nie tylko do komputera, ale również do wielu nowszych laptopów, tabletów czy smartfonów.
Same przewody nie są może przesadnie luksusowe. Nie znajdziemy tutaj materiałowych oplotów ani wyjątkowo grubych kabli. Są dość krótkie i całkiem standardowe, ale trudno uznać to za wadę przy tej cenie. Spełniają swoje zadanie i tyle.
Pudełko utrzymano w typowej dla gamingowych akcesoriów czarno-czerwono-białej stylistyce. Na opakowaniu nie brakuje zdjęć produktu i podstawowej specyfikacji, więc jeszcze przed rozpakowaniem wiadomo, czego można się spodziewać. W środku słuchawki zabezpieczono piankową siatką. Nie jest to może poziom drogich modeli za kilkaset złotych, ale wszystko jest dobrze unieruchomione i podczas transportu nic nie lata po opakowaniu. Pierwsze wrażenie? Zdecydowanie lepsze, niż sugerowałaby cena.
Pierwsze wrażenie? Wyglądają drożej niż kosztują
A właściwie… może nie tyle drożej, co po prostu lepiej niż można byłoby się spodziewać po cenie.
Nie ma sensu udawać, że Marvo Pulz 80W wyglądają jak sprzęt za kilkaset złotych. Już po pierwszym kontakcie widać, że producent szukał oszczędności, przede wszystkim na obudowie. Błyszczący plastik zastosowany na części elementów wygląda dość tanio i raczej nie będzie tym, czym słuchawki zachwycą po wyjęciu z pudełka. Na szczęście na tym lista kompromisów właściwie się kończy.
Cała konstrukcja jest dobrze spasowana. Nic nie odstaje, nie ugina się w dziwny sposób i nie sprawia wrażenia, jakby miało odpaść po kilku tygodniach użytkowania. To nadal budżetowy sprzęt, ale taki, który został złożony z głową.
Pozytywnie zaskoczyły mnie też nauszniki. Są miękkie, wypełnione pianką i już przy pierwszym założeniu sprawiają wrażenie wygodniejszych, niż sugerowałaby cena. Podobnie jest z pałąkiem, który również otrzymał piankowe wypełnienie. Dzięki temu nie ma uczucia twardego nacisku na czubek głowy, które często pojawia się w najtańszych modelach. Regulacja działa z przyjemnym oporem. To drobiazg, ale ważny, bo słuchawki po dopasowaniu nie zmieniają samoczynnie ustawienia podczas zdejmowania czy odkładania na biurko.
Spodobały mi się również przyciski. Są duże, łatwo wyczuć je pod palcami i nie trzeba zdejmować słuchawek, żeby sprawdzić, co właśnie naciskamy. Obok nich znajdziemy port USB-C do ładowania oraz gniazdo dla odpinanego mikrofonu, który również jest częścią zestawu.
Po kilku minutach oglądania miałam wrażenie, że Marvo bardzo rozsądnie rozdysponowało budżet. Nie próbowano tutaj udawać sprzętu premium świecącymi dodatkami czy agresywnym designem. Zamiast tego dostajemy słuchawki, które wyglądają po prostu użytkowo. Może nie zachwycają od pierwszego spojrzenia, ale też nie sprawiają wrażenia produktu, który za chwilę rozpadnie się w dłoniach i przy cenie około 130 zł to już całkiem spory plus.
Czy da się w nich przesiedzieć kilka godzin?
To jest chyba moment, w którym najbardziej czuć, że mamy do czynienia ze słuchawkami za około 130 zł.
Czy da się w nich wygodnie obejrzeć film, pograć wieczorem ze znajomymi albo posiedzieć godzinę czy dwie przy komputerze? Jak najbardziej. Nie miałam problemu, żeby korzystać z nich podczas codziennej rozrywki czy pracy. Schody zaczynają się przy dłuższych sesjach.
Marvo Pulz 80W są po prostu dość sztywne. Nie należą do tych modeli, które po założeniu szybko dopasowują się do kształtu głowy. Konstrukcja mocno trzyma swój kształt, przez co słuchawki wyraźnie dociskają okolice uszu. Robią to jednak dość nierównomiernie, przez co nacisk czuć głównie na górze i dole, a nie wokół. To sprawia, że nauszniki nie przylegają idealnie w każdym miejscu. U mnie pojawiały się niewielkie szczeliny przy górnej części lub z tyłu ucha, więc wygłuszenie otoczenia nie było tak dobre, jak można by oczekiwać od pełnowymiarowych słuchawek.
Jeżeli nosicie okulary, warto zwrócić na to szczególną uwagę. W moim przypadku nacisk słuchawek był na tyle mocny, że oprawki były dociskane do głowy. Po dłuższym czasie stawało się to odczuwalne, a same okulary potrafiły lekko przesuwać się na nosie. To właśnie ten element najbardziej dawał mi się we znaki podczas testów.
Podobne odczucia miałam przy mikrofonie. Jest sztywny i utrzymuje nadany kształt, ale jednocześnie nie daje takiej swobody ustawienia jak w droższych modelach. Da się go dopasować, choć wymaga to chwili cierpliwości.
Do tego dochodzi kwestia materiału nauszników. Producent postawił na powierzchnię przypominającą skórę, co wygląda całkiem dobrze, ale podczas cieplejszych dni uszy szybciej się nagrzewają. Po kilku godzinach ciągłego siedzenia przy komputerze zaczynałam to już wyraźnie odczuwać.
Finalnie nie nazwałabym Marvo Pulz 80W słuchawkami do całodziennego grania. Do wieczornej sesji w ulubionej grze, filmu czy kilku godzin przy komputerze sprawdzą się bez problemu, jeśli jednak ktoś regularnie spędza przed ekranem po osiem czy dziesięć godzin dziennie, prawdopodobnie zacznie odczuwać ich ograniczenia. Sama najczęściej kończyłam na lekkim odsunięciu jednej muszli albo noszeniu słuchawek trochę „na skos”. Nie wyglądało to może idealnie, ale dzięki temu zyskiwałam więcej luzu przy okularach i zwyczajnie było mi wygodniej. To chyba najlepiej pokazuje, że komfort jest tutaj dobry jak na tę półkę cenową, ale nie wybitny.
Jak grają w grach, muzyce i na YouTube?
Muszę przyznać, że tutaj słuchawki Marvo Pulz 80W wypadają lepiej, niż początkowo się spodziewałam. Przede wszystkim są głośne. Nawet przy niższych poziomach głośności bez problemu słychać wszystkie ważniejsze dźwięki, a zapasu mocy nie brakuje. Dźwięk jest też całkiem czysty i wyraźny, więc niezależnie od tego, czy oglądamy film na YouTube, słuchamy muzyki czy gramy ze znajomymi, trudno narzekać na podstawową jakość odsłuchu.
Oczywiście są to słuchawki za około 130 zł i momentami to słychać. Bas jest obecny, ale nie należy do szczególnie mocnych. Nie ma tutaj tego przyjemnego uderzenia czy głębi, którą oferują droższe modele. Podobnie jest z pozycjonowaniem dźwięków w grach. Da się określić, skąd mniej więcej dochodzą kroki przeciwnika czy odgłosy otoczenia, ale nie jest to poziom, który zachwyci osoby grające bardzo konkurencyjnie. Tyle że mam wrażenie, iż nie taki był cel tych słuchawek. Podczas codziennego korzystania wszystko działa dokładnie tak, jak powinno. Dialogi są czytelne, muzyka brzmi przyjemnie, a w grach nie zauważyłam żadnych problemów z opóźnieniami czy zanikaniem dźwięku. Nie ma też potrzeby ciągłego poprawiania ustawień albo walki z oprogramowaniem, żeby osiągnąć satysfakcjonujący efekt.
Brakuje im trochę charakteru. Nie tworzą szczególnie klimatycznej sceny dźwiękowej, nie otulają słuchacza głębokim basem i nie sprawiają, że po kilku minutach zapomina się o całym świecie. Ale jednocześnie wykonują swoją pracę zaskakująco uczciwie.
To słuchawki dla osób, które po pracy lub szkole chcą usiąść na godzinę czy dwie do gry, obejrzeć kilka filmów albo posłuchać muzyki i po prostu dobrze się bawić. Jeśli ktoś szuka sprzętu do wielogodzinnych treningów e-sportowych czy analizowania każdego szczegółu w nagraniu, powinien spojrzeć wyżej. Jeśli jednak oczekiwania są rozsądne, Marvo Pulz 80W nie mają powodów do wstydu.
Mikrofon w słuchawkach za 130 zł. Jest się czego bać?
Nie. Ale też nie spodziewałabym się cudów. Mikrofon w Marvo Pulz 80W jest po prostu poprawny. Działa, da się przez niego normalnie rozmawiać i podczas testów nikt nie narzekał na problemy ze zrozumieniem tego, co mówię. Głos brzmi wystarczająco wyraźnie do rozmów na Discordzie, czacie głosowym w grach czy zwykłych spotkań online.
Na plus mogę zaliczyć to, że nie zauważyłam dużej ilości szumów ani irytujących opóźnień. Nie ma tutaj efektu, że rozmówcy słyszą bardziej otoczenie niż nas samych. Po prostu podłączasz mikrofon i korzystasz.
Największą wadą okazała się dla mnie jego konstrukcja. Ramię jest dość sztywne, przez co ustawienie go idealnie przy ustach wymaga trochę cierpliwości. Raz ustawiony trzyma pozycję, ale brakuje mu odrobiny elastyczności, którą często spotyka się w droższych modelach. Ostatecznie jest to dokładnie taki mikrofon, jakiego oczekiwałabym od słuchawek za około 130 zł. Nie będzie argumentem samym w sobie za zakupem tego modelu, ale też nie stanie się powodem do narzekania podczas codziennego użytkowania.
Bluetooth czy dongle 2.4 GHz – co sprawdza się lepiej?
Na szczęście nie jest to jedna z tych sytuacji, gdzie jedna metoda połączenia działa świetnie, a druga istnieje tylko na papierze, bo zarówno Bluetooth, jak i połączenie 2.4 GHz przez dołączony odbiornik sprawowały się bez problemów. W praktyce wszystko sprowadza się do włączenia słuchawek i podłączenia odbiornika. Komputer praktycznie od razu wykrywa urządzenie i po chwili można już słuchać muzyki, oglądać filmy albo uruchamiać gry. Bez dodatkowej konfiguracji i bez czekania kilku minut na sparowanie.
Podczas testów nie zauważyłam też opóźnień, które przeszkadzałyby w graniu. Oczywiście profesjonalni gracze e-sportowi mogą mieć własne wymagania, ale do codziennego grania oba tryby sprawdzają się po prostu dobrze.
Osobiście częściej korzystałam z odbiornika 2.4 GHz, bo jest to rozwiązanie wygodne i działa od razu po podłączeniu. Nie oznacza to jednak, że Bluetooth wypada gorzej. To raczej kwestia własnych preferencji i sprzętu, z którego korzystamy na co dzień. Na plus zasługuje sam dongle. Producent nie ograniczył się do klasycznego USB-A. Odbiornik można rozłożyć i skorzystać również z USB-C, dzięki czemu bez problemu podłączymy słuchawki do nowoczesnych laptopów, tabletów czy części smartfonów. To niewielki detal, ale w codziennym użytkowaniu okazuje się naprawdę praktyczny (plus rzadko spotykany w tej cenie!)
Bateria i codzienne użytkowanie
Bateria to jeden z tych elementów, o których bardzo szybko przestaje się myśleć. Producent zastosował akumulator o pojemności 1000 mAh i w praktyce przekłada się to na naprawdę długi czas pracy.
Przy typowym użytkowaniu, czyli około jednej–dwóch godzin dziennie, można spokojnie zapomnieć o ładowarce na dwa, a nawet trzy tygodnie. Oczywiście wszystko zależy od głośności i sposobu korzystania, ale przez cały okres testów nie miałam poczucia, że słuchawki ciągle proszą się o podłączenie do prądu.
Warto też pamiętać, że nawet gdy bateria kiedyś straci swoją pojemność, słuchawki nadal można podłączyć przewodem i korzystać z nich w klasyczny sposób. Sam akumulator nie jest wymienny, ale przy tej półce cenowej trudno uznać to za zaskoczenie.
Co mi się nie spodobało?
Największym problemem Marvo Pulz 80W nie jest dźwięk, bateria czy jakość połączenia, a komfort. Słuchawki są po prostu dość twarde i sztywne. Mocno trzymają swój kształt, przez co nie dopasowują się do głowy tak dobrze, jak mogłyby. Szczególnie odczują to osoby noszące okulary, bo nacisk na oprawki bywa zauważalny już po dłuższym czasie. Do tego dochodzą nauszniki z materiału przypominającego skórę, które podczas cieplejszych dni potrafią nagrzewać uszy bardziej niż welurowe odpowiedniki. Nie są to rzeczy dyskwalifikujące ten model, ale właśnie tutaj najłatwiej zauważyć, gdzie producent musiał szukać oszczędności.
Czy warto kupić Marvo Pulz 80W?
Patrząc wyłącznie na cenę, trudno nie odnieść wrażenia, że Marvo Pulz 80W są po prostu uczciwie wycenione.
Za około 130 zł dostajemy bezprzewodowe słuchawki z Bluetooth, łącznością 2.4 GHz przez dongle, odpinanym mikrofonem, długim czasem pracy na baterii i dźwiękiem, który bez problemu sprawdza się podczas grania, oglądania filmów czy słuchania muzyki.
Nie są idealne. Komfort mógłby być lepszy, a obudowa nie próbuje nawet udawać sprzętu premium. Tyle że w tej cenie trudno oczekiwać cudów.
Jeżeli szukasz niedrogich słuchawek do okazjonalnego grania, rozmów ze znajomymi i codziennego korzystania z komputera, Marvo Pulz 80W są naprawdę sensowną propozycją. Nie zachwycają, ale też nie rozczarowują. Po prostu robią dokładnie to, czego można oczekiwać od sprzętu za około 130 zł.
Plusy i minusy Marvo Pulz 80W
| Plusy | Minusy |
| Bardzo atrakcyjna cena | Dość twarda i sztywna konstrukcja |
| Bluetooth i łączność 2.4 GHz w zestawie | Słabe dopasowanie do niektórych kształtów głowy |
| Dongle z USB-A i USB-C | Komfort spada przy bardzo długich sesjach |
| Długi czas pracy na baterii | Nacisk na oprawki okularów |
| Głośny i czysty dźwięk | Przeciętny plastik obudowy |
| Odpinany mikrofon | Mikrofon jest dość sztywny |
| Bogaty zestaw akcesoriów | Brak wymiennego akumulatora |
| Działają przewodowo i bezprzewodowo | Bas mógłby być mocniejszy |
Marvo Pulz 80W
Overall
-
Wygląd
-
Jakość wykonania
-
Komfort użytkowania
-
Jakość połączenia
-
Możliwości połączenia
-
Cena









