Grill plancha, znany też jako teppanyaki, to elektryczne urządzenie z płaską płytą grzewczą, na której przygotowuje się najczęściej dania w stylu japońskim (od mięsa, przez owoce morza, po warzywa) bez potrzeby użycia patelni czy grilla węglowego. To sprzęt, który od lat króluje w domowych kuchniach Azji i coraz śmielej wchodzi do polskich mieszkań, głównie za sprawą wielofunkcyjności i prostoty obsługi.
Cecotec Teppanyaki Steel to propozycja, która na papierze ma wszystko, czego można oczekiwać od takiego urządzenia, czyli grubą płytę ze stali nierdzewnej, szeroki zakres regulacji temperatury i komplet akcesoriów pozwalający zarówno na klasyczne teppanyaki, jak i na przygotowanie idealnych smash burgerów. Czas sprawdzić, jak ten grill radzi sobie nie w specyfikacji, a w codziennym użytkowaniu – od pierwszego uruchomienia, po różne teksty w kuchni.
Specyfikacja Cecotec Teppanyaki Steel
| Parametr | Wartość |
|---|---|
| Wymiary | 46,7 x 35,7 x 9,7 cm |
| Moc | 1650 W |
| Waga | 8,25 kg |
| Kolor | Stal, czerń |
Pierwsze wrażenie (WOW!)
Przyznam szczerze, że zanim rozpakowałam Cecotec Teppanyaki Steel, miałam spore obawy. Słyszałam wielokrotnie, że tego typu bardzo często kuszą niską ceną, a potem okazuje się, że jakość wykonania jest na tyle słaba, że obudowa strasznie się nagrzewa przez fatalne odprowadzanie ciepła, a całość po kilku użyciach zaczyna się chwiać albo rysować. Tutaj mamy dokładnie odwrotną sytuację.
Grill jest mocarny i ciężki (8,25 kg to nie przypadek). Czuć w nim solidność już przy pierwszym dotyku. Górna płyta, żeliwna, jest bardzo twarda, przez co nie rysuje się, twardo trzyma swoje i nie ma tu żadnego wrażenia „tandety”. Wszystkie elementy pasują do siebie idealnie, a jednocześnie płytę można w kilka szybkich ruchów zdjąć i rozłożyć całość na części. Widać, że producent od początku zaplanował to z myślą o wygodzie użytkownika!
Dół urządzenia, mimo że plastikowy, również nie budzi zastrzeżeń, bo nic tu nie dygocze, nie telepie się podczas pracy, a obudowa nie nagrzewa się na tyle, żeby stanowić zagrożenie dla siebie czy dla blatu, na którym stoi.
Co dostajemy w zestawie?
W zestawie z Cecotec Teppanyaki Steel znajdziemy:
- osłonę przed wiatrem – przydatną szczególnie przy grillowaniu na tarasie czy balkonie,
- dwie szpatułki – dopasowane do pracy na płycie teppanyaki,
- pokrywę – dzięki której można uzyskać efekt dań „jak z woka”,
- praskę do smash burgerów – pozwalającą na równomierne dociskanie mięsa i chrupiące brzegi.
I to wszystko w cenie samego urządzenia, bez konieczności dokupywania czegokolwiek. A warto zaznaczyć, że kupowane osobno, tego typu akcesoria wcale nie należą do najtańszych. Sprawdzałam w Google i sama porządna praska do burgerów to wydatek rzędu 40 zł i więcej, osłona przed wiatrem czy dobra pokrywa to kolejne kilkadziesiąt złotych, a dorzucając do tego jeszcze szpatułki, cała lista dodatków potrafi się uzbierać do naprawdę pokaźnej sumy. Tymczasem tutaj wszystko dostajemy w komplecie, i to w jakości dorównującej samemu urządzeniu.
Jak działa Cecotec Teppanyaki Steel w praktyce? Prostota przede wszystkim
Wygląd i jakość to jedno, ale mięsko (w tym przypadku to słowo klucz!) najważniejsze, więc przejdźmy do testów.
Prosto z płyty, czyli smash burgery na pierwszy ogień
Na pierwszy test, zaraz po rozpakowaniu, wybrałam z drugą połówką coś, co najbardziej kojarzy się z grillem plancha, czyli oczywiście smash burgery. Bułki uparłam się zrobić samodzielnie (wyszły trochę nierówne i niezbyt fotogeniczne, ale próba zaliczona!), więc cały proces zaczął się od solidnych podstaw.
Zgodnie z instrukcją, przed pierwszym użyciem płytę należało nagrzewać przez około 10 minut w 200°C, żeby zaczęła prawidłowo funkcjonować. Potem na rozgrzaną powierzchnię trafił olej… Tutaj mała uwaga, bo przy cebulce wyszło go trochę za mało, więc warto nie żałować. Najpierw poszła cebulka, a zaraz po niej mięso, mocno dociśnięte praską do smash burgerów. Sama praska sprawdziła się świetnie. Wygodnie się ją trzyma i naprawdę mocno gniecie mięso, dokładnie tak, jak powinna.
Jedyny minus na tym etapie leżał po stronie samego mięsa – było zbyt mało tłuste, przez co nie dociskało się tak ładnie, jak w przypadku bardziej tłustych mieszanek.
Na płycie zdążyłam też podpiec przygotowane wcześniej bułeczki. To jednak wymagało uwagi, bo proces szedł naprawdę szybko i trzeba było cały czas pilnować, żeby się nie przypaliły. Na koniec, gdy mięso było już gotowe, dorzuciłam na wierzch ser i przykryłam wszystko pokrywą. Efekt? Po zaledwie 30 sekundach ser był idealnie roztopiony. Zostało już tylko złożyć burgera w całość.
Nie wyszły idealnie, ale były dobre!
Warzywa z rusztu – do zrobienia w pełni na płycie albo do podgrzania
Cecotec Teppanyaki Steel sprawdza się świetnie jako opcja na szybkie podsmażenie warzyw w stylu bliższym stir-fry niż klasycznemu gotowaniu. Wysoka temperatura płyty pozwala błyskawicznie uzyskać chrupiącą, lekko przypieczoną powierzchnię, bez długiego stania przy kuchence.
Jest tu jednak ciekawa opcja na coś pomiędzy, jeśli zależy Wam na warzywach nie tylko chrupiących, ale też miękkich w środku, wystarczy wrzucić je na płytę, przykryć pokrywą i dolać odrobinę wody pod spód. Całość zaczyna się wtedy delikatnie parować, dzięki czemu warzywa zyskują przyjemną, chrupiącą skórkę od gorącej płyty, a jednocześnie w środku pozostają miękkie. Przez co nie mamy do czynienia z efektem typowo smażonym na wylot.
Z moich testów najlepiej wypadł brokuł – wrzucony na surowo na płytę rozgrzaną do 200°C i przypiekany bez przykrycia, wyszedł na zewnątrz chrupiący, a w środku zachował swoją strukturę. Prosty, szybki i naprawdę smaczny sposób na warzywa, bez konieczności wyciągania garnka czy patelni.
Stek – mięso na grillu sprawdza się najlepiej
Co ja mam tutaj powiedzieć. Mięso, rozgrzana do granic możliwości płyta… co tu może pójść nie tak? Wystarczy podkręcić temperaturę na maksimum, poczekać, aż płyta się porządnie nagrzeje, dorzucić odrobinę tłuszczu (albo nawet i bez niego, jeśli stek ma swój własny) i położyć mięso na płytę. Reszta to już tylko cierpliwość – czekamy, obracamy, i gotowe.
Steki na Cecotec Teppanyaki Steel wychodzą dokładnie tak, jak powinny. Z ładnie przypieczoną skórką na zewnątrz, soczystym środkiem, bez żadnego kombinowania. To chyba najprostszy test z całej recenzji, ale też najbardziej przekonujący, bo przecież jeśli grill radzi sobie świetnie z czymś tak podstawowym jak kawałek dobrego mięsa, to dobry znak na przyszłość.
Gnocchi – dowód na to, że na tej płycie można odgrzać i podsmażyć dosłownie wszystko
Gnocchi to idealny przykład na to, że Cecotec Teppanyaki Steel sprawdza się nie tylko przy smażeniu od zera, ale też jako świetna opcja do szybkiego wykorzystania tego, co już mamy w lodówce. Wcześniej ugotowane gnocchi normalnie trzeba by odgrzać na patelni albo znowu wrzucić do garnka, a tutaj, jeśli akurat robimy obiad (stek, warzywa) i płyta i tak jest rozgrzana, można po prostu dorzucić je obok.
Efekt zaskoczył mnie pozytywnie. Gnocchi pięknie się przypiekają, zyskując chrupiącą skorupkę na zewnątrz, przy zachowaniu miękkiego środka.
Jedyny problem, jaki napotkałam, był raczej mojej własnej, a nie sprzętowej natury – przy mieszaniu nie zawsze idealnie udawało mi się przewracać je łopatką, przez co część gnocchi lądowała na podłodze.
Pies był jednak nieszczęśliwy, bo łapałam je z podłogi szybciej niż on, nawet mimo tego, że czekał z otwartym pyskiem.
Szybka kolacja też możliwa
Grill Cecotec Teppanyaki Steel sprawdza się równie dobrze przy czymś znacznie prostszym niż pełnoprawny obiad, czyli przy szybkiej, improwizowanej kolacji. U mnie na płycie wylądowały jednocześnie: jajko, bajgiel, kiełbaska, ser i pomidor malinowy (serio, pycha!).
Cały urok tego testu polegał na tym, że wszystko przygotowałam na jednej płycie, naraz, bez przekładania między kilkoma patelniami i bez brudzenia dodatkowych naczyń. Raz, dwa i po sprawie – kolacja gotowa, a do zmywania zostaje tylko jedna powierzchnia zamiast stosu garnków (a to można zostawić na rano…).
Czyszczenie – zdejmowana płyta i pojemnik na tłuszcz (GENIALNIE!)
Na plus trzeba od razu zaliczyć to, że praktycznie wszystkie elementy (poza częścią z grzałką) można bez obaw wrzucić do zmywarki. Ale zanim do tego dojdzie, warto skorzystać z małego triku: na jeszcze ciepłą płytę wystarczy wylać trochę wody i zebrać cały brud dołączoną łopatką, bo to naprawdę ułatwia dalsze mycie.
Sam proces demontażu wygląda tak: gdy płyta już wystygnie, ściągamy ją i myjemy ręcznie albo wrzucamy do zmywarki. Następnie zdejmujemy „rynienki”, w których zbiera się tłuszcz i resztki. Wystarczy samo przemycie gąbką, choć równie dobrze można je też wrzucić do zmywarki. Po zdjęciu wszystkich elementów warto jeszcze przetrzeć całość wilgotną szmatką.
Na koniec zostaje „kieszonka” na tłuszcz, do której spływa wszystko, co nie zmieściło się na rynienkach. I tu mam dla Was bardzo ważną uwagę z własnego doświadczenia. Tę kieszonkę trzeba opróżniać regularnie, najlepiej po każdym grzaniu, a już na pewno po każdym spłukiwaniu płyty wodą z góry.
W przeciwnym razie zawartość zaczyna się przelewać i wylewać pod urządzenie – wiem, co mówię, bo sama w ten sposób zalałam sobie cały blat w kuchni.
Podsumowanie, czyli dla kogo Teppanyaki Steel i czy warto (699 zł)
Po miesiącu testów mogę powiedzieć jedno – to urządzenie, które najbardziej docenisz za coś pozornie prostego: jedną płytę, na której robisz dosłownie wszystko, bez wyciągania garnków, patelni, włączania piekarnika czy airfryera. Włączasz, ustawiasz temperaturę i działasz. Tyle wystarczy.
Cały zestaw (od samej płyty, przez akcesoria, po sposób wykonania) działa dokładnie tak, jak powinien. Trudno się tutaj do czegoś przyczepić, bo wszystko spełnia swoją rolę, i to na dobrym poziomie.
Jeśli miałabym wskazać minus, to tak naprawdę nie jest to wada samego urządzenia, a raczej jego idei. Grill Cecotec Teppanyaki Steel nie jest sprzętem na zupełnie codzienne, spontaniczne użycie, jeśli korzystasz z niego rzadziej, np. raz w tygodniu, trzeba liczyć się z tym, że zajmuje sporo miejsca na blacie i nie jest to sprzęt, który łatwo gdzieś schować między użyciami. Z drugiej strony, ten sam rozmiar płyty (ani za duży, ani za mały) sprawdza się świetnie przy rodzinnych spotkaniach czy imprezach, gdzie bez problemu przygotujemy jednocześnie kilka kiełbasek czy steków dla większej grupy osób.
Czy warto? To zależy, kto i do czego miałby z tego korzystać, ale jeśli szukacie sprzętu, który realnie ułatwia gotowanie i sprawdza się zarówno przy codziennych szybkich daniach, jak i przy większych spotkaniach, to zdecydowanie jest to zakup, który ma sens. Podobnie zresztą jak w przypadku maszyny do lodów Seeger MultiCream, którą testowałam ostatnio – to dobry, solidny sprzęt, ale skierowany do konkretnej grupy odbiorców, która wie, że będzie z niego faktycznie korzystać.










