Suszarka do włosów za około 700 zł może na pierwszy rzut oka wydawać się sporą ekstrawagancją. W końcu to urządzenie, którego zadanie jest banalnie proste: ma przepuszczać przez włosy ciepłe powietrze i możliwie szybko pozbyć się z nich wody. Tanie modele robią to od dziesięcioleci.
Wystarczy jednak kilka minut z Laifen Neo, żeby zauważyć, że współczesna suszarka może wyglądać i działać zupełnie inaczej.
Zamiast dużej obudowy mamy tutaj zgrabne urządzenie ważące około 390 gramów. W środku pracuje bezszczotkowy silnik osiągający do 110 000 obr./min, który generuje strumień powietrza o prędkości do 22 m/s. Do tego dochodzą jonizacja, pięć ustawień temperatury, kontrola ciepła prowadzona 100 razy na sekundę, magnetyczne akcesoria i deklarowane przez producenta około 59 dB podczas pracy.
Brzmi efektownie. Tylko czy te wszystkie liczby mają jakiekolwiek znaczenie, kiedy rano trzeba po prostu szybko wysuszyć włosy?
Sprawdziłem to w praktyce.
Laifen Neo przez ostatnie dni pracował zarówno na krótkich włosach, jak i podczas znacznie bardziej wymagającej próby z długimi włosami jednej z domowniczek. Sprawdziłem poszczególne tryby, zmierzyłem temperaturę wydmuchiwanego powietrza pirometrem i przyjrzałem się kulturze pracy.
Po tym teście szczególnie trzy cechy zostały mi w pamięci: Neo jest bardzo lekki, zaskakująco cichy i potrafi dmuchać naprawdę mocno.
Laifen Neo – specyfikacja
Najważniejsze parametry testowanej suszarki prezentują się następująco:
- moc: 1500 W
- silnik: bezszczotkowy, trójfazowy
- maksymalna prędkość silnika: 110 000 obr./min
- prędkość powietrza: do 22 m/s
- dwa poziomy siły nawiewu
- pięć trybów temperatury
- temperatura zimnego nawiewu: około 20°C
- temperatura ciepłego nawiewu: około 50°C
- temperatura gorącego nawiewu: około 80°C
- tryb dziecięcy
- automatyczny tryb cykliczny ciepło/zimno
- kontrola temperatury 100 razy na sekundę
- generator do 200 milionów jonów ujemnych
- kolorowy pierścień LED
- deklarowana głośność: około 59 dB
- magnetyczne mocowanie końcówek
- zdejmowany filtr magnetyczny
- masa: około 390 g
- wymiary: około 24 × 8 × 7 cm
- przewód zasilający: około 2,5 m
- zasilanie: 220-240 V
Na polskim rynku Laifen Neo występuje w kilku wariantach kolorystycznych. Do redakcji reTEST trafiła jedna z ciemniejszych wersji.
Zanim zaczniemy: Laifen będzie na Beauty Days 2026
Jeżeli po przeczytaniu tej recenzji będziecie chcieli samodzielnie sprawdzić Neo i pozostałe urządzenia producenta, już za kilka dni będzie ku temu dobra okazja.
Laifen pojawi się na targach Beauty Days 2026, odbywających się w dniach 4-6 września 2026 roku w Ptak Warsaw Expo.
Markę będzie można znaleźć w hali E na stoisku E3.24.
Według informacji przekazanych redakcji reTEST przez Laifen osoby odwiedzające stoisko będą mogły skorzystać również ze specjalnego rabatu 30% na zakupy.
Udział w Beauty Days jest bezpłatny, trzeba jednak wcześniej zarejestrować się na oficjalnej stronie wydarzenia i odebrać bezpłatny bilet wstępu.
Jeżeli ktoś zastanawia się nad zakupem jednej z nowych, wysokoobrotowych suszarek, możliwość wzięcia jej do ręki i samodzielnego sprawdzenia siły nawiewu może powiedzieć o takim sprzęcie więcej niż niejedna tabela parametrów.
Neo czy Neo Special? Warto zwrócić uwagę na nazwę
W ofercie Laifen znajduje się także model Neo Special i przy przeglądaniu sklepów nietrudno pomylić oba urządzenia.
W tej recenzji testuję zwykłego Laifen Neo.
Podstawowy model nie posiada systemu rozpylania kosmetyków Nourishing charakterystycznego dla wersji Special. Nadal oferuje jednak wszystkie najważniejsze elementy konstrukcji Neo: wysokoobrotowy silnik, mocny nawiew, jonizację, kontrolę temperatury, tryb dziecięcy, tryb cykliczny oraz magnetyczne akcesoria.
Dla większości osób szukających przede wszystkim dobrej suszarki właśnie zwykły Neo może być zresztą bardziej oczywistym wyborem.
Opakowanie i wyposażenie
Już po wyjęciu urządzenia z pudełka widać, że Laifen celuje wyżej niż segment najprostszych suszarek.
Całość jest schludnie zapakowana, a samo urządzenie prezentuje się nowocześnie i minimalistycznie. Nie ma tutaj dziesiątek błyszczących elementów, imitacji chromu czy stylistycznego chaosu, który jeszcze kilka lat temu był dość popularny w sprzęcie do pielęgnacji.
W zestawie testowanego wariantu znajdują się magnetyczne akcesoria służące między innymi do skupienia strumienia powietrza oraz pracy z kręconymi włosami. Na szczególną uwagę zasługuje właśnie sposób ich montażu.
Nie trzeba niczego wciskać na siłę.
Nie trzeba szukać odpowiedniego położenia plastikowych zatrzasków.
Wystarczy przyłożyć końcówkę do suszarki i magnes robi resztę.
Nasadkę można przy tym swobodnie obracać, więc ustawienie kierunku nadmuchu podczas modelowania zajmuje dosłownie chwilę.
Niby detal, ale bardzo szybko można się do niego przyzwyczaić.
390 gramów. I naprawdę czuć różnicę
Jednym z parametrów, które łatwo zignorować podczas przeglądania specyfikacji, jest masa.
W przypadku suszarki ma ona jednak ogromne znaczenie.
Laifen Neo waży około 390 gramów, nie licząc przewodu i końcówki. Po wzięciu urządzenia do ręki od razu zwróciłem na to uwagę.
Neo jest po prostu lekki.
Przy krótkich włosach różnica względem większej suszarki nie musi być przełomowa. Suszenie trwa na tyle krótko, że ręka zwyczajnie nie ma czasu się zmęczyć.
Sytuacja wygląda inaczej przy włosach sięgających daleko za ramiona.
Wtedy urządzenie przez kilka minut wędruje wokół głowy, jest obracane, podnoszone i trzymane pod różnymi kątami. Dochodzi do tego druga ręka zajęta szczotką.
W takich warunkach kilkaset gramów mniej zaczyna mieć bardzo konkretne znaczenie.
Neo jest także dobrze wyważony. Ciężar nie ucieka nadmiernie w stronę przedniej części obudowy, dlatego nadgarstek nie musi cały czas walczyć z suszarką.
To jedna z tych zalet, której nie trzeba specjalnie szukać podczas testu. Czuć ją od razu.
Jakość wykonania jest naprawdę bardzo dobra
Laifen Neo zrobił na mnie dobre pierwsze wrażenie również pod względem wykonania.
Obudowa jest zwarta, poszczególne elementy zostały dobrze spasowane, nic nie trzeszczy przy mocniejszym ściśnięciu, a przyciski mają wyraźny i przewidywalny skok.
Całość zdecydowanie nie przypomina przypadkowego urządzenia, do którego dodano mocny silnik i efektowne materiały marketingowe.
Projekt jest przemyślany także ergonomicznie. Rękojeść jest stosunkowo smukła, przyciski znajdują się pod palcami, a tylna część korpusu została wykorzystana jako duży wskaźnik aktualnego trybu pracy.
To właśnie tam znajduje się charakterystyczny pierścień LED.
Nie jest jedynie ozdobą.
Kolorowy pierścień pokazuje, co aktualnie robi suszarka
Sterowanie Neo jest bardzo proste.
Do dyspozycji są dwa poziomy siły nawiewu oraz kilka ustawień temperatury. Zmiany sygnalizowane są kolorami pierścienia umieszczonego z tyłu urządzenia.
Dzięki temu po kilku użyciach nie trzeba już zastanawiać się, jakie ustawienie zostało wybrane.
Poszczególne kolory odpowiadają konkretnym trybom:
- niebieski: chłodny nawiew
- żółty: ciepły nawiew
- czerwony: gorący nawiew
- pomarańczowy: tryb dziecięcy
- naprzemienna zmiana kolorów: tryb cykliczny
Sam sposób obsługi jest intuicyjny. Mogę szybko zmienić zarówno siłę nadmuchu, jak i temperaturę bez odrywania wzroku od lustra.
110 000 obr./min brzmi dobrze. 22 m/s czuć znacznie lepiej
Najważniejszy element Laifen Neo znajduje się oczywiście wewnątrz.
Zastosowano tutaj bezszczotkowy silnik osiągający do 110 000 obr./min.
Sama liczba jest abstrakcyjna. Znacznie bardziej interesuje mnie to, co dzieje się po naciśnięciu przycisku.
A dzieje się sporo.
Neo generuje bardzo mocny i szybki strumień powietrza. Producent mówi o prędkości dochodzącej do 22 m/s.
Różnica względem wielu klasycznych suszarek jest wyczuwalna od pierwszych sekund.
Nie chodzi wyłącznie o ilość przepompowywanego powietrza. Strumień jest skoncentrowany i ma sporą prędkość.
To ważne, ponieważ skuteczne suszenie włosów nie musi opierać się wyłącznie na podnoszeniu temperatury.
Neo może dużą część pracy wykonać samym przepływem powietrza.
I właśnie tutaj 1500 W przestaje wyglądać niepozornie.
Tylko 1500 W? Nie dajcie się zwieść
Na półkach sklepowych bez problemu można znaleźć suszarki reklamowane mocą 2000, 2200 czy nawet 2400 W.
Laifen Neo ma 1500 W.
Na papierze mógłby więc wyglądać na urządzenie wyraźnie słabsze.
Podczas użytkowania nie daje jednak takiego wrażenia.
Duża prędkość silnika i dobrze ukierunkowany przepływ powietrza sprawiają, że Neo jest bardzo wydajny mimo umiarkowanej mocy elektrycznej.
To jedna z największych zmian względem tradycyjnej konstrukcji suszarki.
Większa liczba watów nie musi automatycznie oznaczać szybszego suszenia. Istotne są również konstrukcja kanałów powietrznych, wydajność silnika i prędkość samego strumienia.
W Laifen wszystkie te elementy dobrze ze sobą współpracują.
Sprawdziłem temperaturę pirometrem
Producent sporo mówi również o inteligentnej kontroli temperatury.
Według specyfikacji czujnik monitoruje ją 100 razy na sekundę, a elektronika na bieżąco dostosowuje pracę elementu grzejnego.
Zamiast pozostawić tę informację w kategorii marketingowych zapewnień, sięgnąłem po pirometr.
Sprawdziłem trzy podstawowe ustawienia temperatury.
Chłodny nawiew
Według specyfikacji powinien oscylować w okolicach 20°C.
Ciepły nawiew
Producent określa ten zakres na około 50°C.
Gorący nawiew
Najwyższe ustawienie ma osiągać około 80°C.
Fotografie z wyświetlaczem pirometru zostawiam tutaj celowo. Dzięki temu każdy może zobaczyć rzeczywisty odczyt uzyskany podczas mojego testu zamiast kolejnej przepisanej wartości z materiałów producenta.
W praktyce znacznie ważniejsze od uzyskania dokładnie 50 czy 80°C jest jednak utrzymywanie temperatury pod kontrolą.
Przy urządzeniu przeznaczonym do pracy bardzo blisko włosów i skóry głowy powtarzalność działania jest zdecydowanie bardziej pożądana niż próba osiągania jak najwyższej temperatury.
Tryb cykliczny ma sporo sensu
Jednym z ciekawszych ustawień jest tryb cykliczny, w którym Neo automatycznie przełącza pomiędzy cieplejszym i chłodniejszym strumieniem powietrza.
Nie trzeba co chwilę naciskać przycisku i ręcznie zmieniać temperatury.
Przy dłuższym suszeniu rozwiązanie okazuje się zaskakująco praktyczne.
Mocny nawiew cały czas wykonuje swoją pracę, natomiast włosy i skóra głowy nie są bez przerwy wystawiane na najgorętszy strumień.
Szczególnie dobrze sprawdza się to wtedy, gdy nie zależy na biciu rekordu czasu suszenia, a raczej na komfortowym wysuszeniu większej ilości włosów.
Jest też specjalny tryb dziecięcy
Zwykły Neo ma jeszcze jeden tryb, którego nie znajdziemy w każdej suszarce.
Po jego aktywowaniu pierścień LED świeci na pomarańczowo, a urządzenie dobiera łagodniejszą temperaturę przeznaczoną przede wszystkim do delikatniejszych włosów i skóry dziecka.
Nie zastępuje to oczywiście zdrowego rozsądku. Suszarki nadal nie należy trzymać kilka centymetrów od skóry ani zostawiać dziecka samego z urządzeniem elektrycznym.
Sam pomysł jest jednak sensowny.
Rodzic nie musi za każdym razem zastanawiać się, czy wybrane ustawienie temperatury nie będzie zbyt wysokie.
To niewielki dodatek, ale znacznie bardziej praktyczny niż kolejny efekt świetlny dodany wyłącznie po to, aby powiększyć listę funkcji na pudełku.
Najważniejszy test: długie włosy
Na krótkich włosach trudno uczciwie sprawdzić możliwości takiej suszarki. Nawet przeciętne urządzenie jest w stanie poradzić sobie z nimi stosunkowo szybko.
Dlatego Neo trafił również w ręce domowniczki z naprawdę długimi włosami.
Tutaj zalety konstrukcji zaczęły być znacznie bardziej widoczne.
Pierwszą jest oczywiście wspomniana wcześniej masa.
390 gramów przy kilku minutach ciągłego operowania suszarką robi ogromną różnicę.
Drugą jest siła nawiewu.
Neo nie musi rekompensować słabego przepływu powietrza bardzo wysoką temperaturą. Na mocniejszym ustawieniu powietrze wyraźnie przechodzi przez kolejne warstwy włosów, co pomaga pozbywać się wilgoci również z głębszych partii.
Trzecim plusem pozostaje kultura pracy.
Przy długich włosach suszarka jest uruchomiona zdecydowanie dłużej, więc hałas zaczyna mieć dużo większe znaczenie niż podczas minutowego suszenia krótkiej fryzury.
I właśnie tutaj Neo wypada bardzo dobrze.
Cicha suszarka? Tutaj to nie jest pusty slogan
Laifen deklaruje poziom hałasu około 59 dB.
Do samych laboratoryjnych wartości podchodzę ostrożnie, bo dużo zależy od odległości, pomieszczenia i sposobu wykonania pomiaru.
Znacznie ważniejsze było dla mnie to, jak Neo brzmi podczas normalnego używania.
I pod tym względem wypada naprawdę dobrze.
Suszarka oczywiście nie jest bezgłośna. Przy tak szybkim przepływie powietrza byłoby to fizycznie niemożliwe.
Charakter dźwięku jest jednak zdecydowanie mniej męczący niż w wielu klasycznych konstrukcjach. Brakuje przede wszystkim charakterystycznego, głośnego ryku dużego silnika połączonego ze świstem powietrza.
Można normalnie funkcjonować w tym samym pomieszczeniu.
Przy kilku minutach suszenia każdego dnia zaczyna mieć to znaczenie. Jeszcze bardziej docenią to osoby używające suszarki wcześnie rano lub późnym wieczorem, kiedy reszta domu niekoniecznie chce uczestniczyć w całym procesie.
Lekki i cichy, ale przede wszystkim wydajny
Właśnie połączenie tych trzech cech robi w Neo największe wrażenie.
Można zrobić lekką suszarkę.
Można zrobić cichą suszarkę.
Można też zbudować bardzo mocną suszarkę.
Laifen udało się połączyć te właściwości w jednym, bardzo kompaktowym urządzeniu.
Nie mam przy tym wrażenia, że niższy hałas uzyskano kosztem drastycznego ograniczenia nadmuchu. Na najwyższym biegu Neo ma wystarczająco dużo siły, żeby bardzo szybko dać o sobie znać.
Jonizacja: 200 milionów jonów brzmi kosmicznie
Neo wyposażono w generator emitujący według producenta do 200 milionów jonów ujemnych.
Tak duża liczba doskonale wygląda w specyfikacji, ale trudno oczekiwać, aby użytkownik podczas suszenia zaczął liczyć jony.
Liczy się efekt.
Technologia jonizacji jest stosowana przede wszystkim po to, aby ograniczyć elektryzowanie i puszenie się włosów, co może ułatwiać ich wygładzanie podczas suszenia.
Sama obecność jonizatora nie sprawi oczywiście, że każde włosy nagle będą wyglądały jak po profesjonalnej stylizacji. Ogromne znaczenie nadal mają ich kondycja, używane kosmetyki, odpowiednia końcówka i technika.
W urządzeniu tej klasy jonizacja jest już funkcją, której można oczekiwać, i dobrze, że Laifen nie potraktował jej po macoszemu.
Magnetyczne końcówki szybko rozpieszczają
Do codziennego suszenia można używać Neo bez dodatkowych końcówek, ale przy modelowaniu warto po nie sięgnąć.
Koncentrator pozwala wyraźnie zawęzić strumień powietrza. Dzięki temu można pracować nad konkretną partią włosów zamiast dmuchać we wszystkie strony.
Dyfuzor przyda się natomiast przy falach i lokach.
Największą zaletą pozostaje system mocowania.
Końcówkę można założyć praktycznie jedną ręką, a następnie swobodnie ustawić pod wymaganym kątem.
Po kilku dniach z magnetycznym mocowaniem wciskane na siłę plastikowe nasadki wydają się rozwiązaniem z poprzedniej epoki.
Filtr można wyczyścić w kilka chwil
Wlot powietrza znajduje się w dolnej części rękojeści i został zabezpieczony filtrem.
Jego zewnętrzna osłona również wykorzystuje magnes.
Dostęp do siateczki zajmuje chwilę, dzięki czemu łatwo usunąć zgromadzony kurz i włosy.
W przypadku silnika pracującego z tak wysoką prędkością czysty wlot powietrza ma duże znaczenie. Regularne czyszczenie filtra powinno więc wejść w nawyk.
Na szczęście Laifen nie daje żadnego powodu, żeby odkładać tę czynność na później.
Nie potrzebuję śrubokręta, dodatkowych narzędzi ani instrukcji serwisowej.
Długi przewód doceniłem bardziej, niż się spodziewałem
Neo ma około 2,5-metrowy przewód zasilający.
Brzmi jak kompletnie nieistotny parametr, dopóki gniazdko w łazience nie znajduje się po przeciwnej stronie niż lustro.
Długi przewód daje dużo swobody i dobrze pasuje do charakteru urządzenia, które ma być wygodne również podczas bardziej rozbudowanego modelowania włosów.
Jest też odpowiednio elastyczny i nie sprawia wrażenia elementu dołożonego na końcu projektu.
Czy Laifen Neo nadaje się w podróż?
Pod względem wymiarów zdecydowanie tak.
Korpus mierzący około 24 cm długości i masa 390 gramów sprawiają, że Neo łatwo wrzucić do większej kosmetyczki czy walizki.
Nie jest to składana suszarka turystyczna i przewód zajmuje swoje miejsce, ale w porównaniu z klasycznymi pełnowymiarowymi konstrukcjami różnica jest spora.
Szkoda jedynie, że przy takim charakterze urządzenia producent nie dodaje do każdego zestawu dobrego etui transportowego.
Neo aż się o nie prosi.
Co mi się nie podobało?
Największą barierą jest cena.
W momencie przygotowywania tej recenzji testowany wariant w polskiej dystrybucji kosztował około 699,99 zł.
To kilkukrotnie więcej niż trzeba zapłacić za prostą i przyzwoitą suszarkę.
Dla osoby, która wyciąga suszarkę z szafki dwa razy w tygodniu na minutę, wydatek tej wielkości może być trudny do uzasadnienia.
Przy długich włosach i codziennym użytkowaniu sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Jeśli każdego dnia spędza się z suszarką kilka lub kilkanaście minut, niższa masa, mocniejszy strumień i mniejszy hałas przestają być ciekawostkami technicznymi.
Zaczynają po prostu poprawiać komfort.
Drugim drobnym minusem jest konieczność zapamiętania sposobu uruchamiania dodatkowych trybów. Nie jest to trudne i po kilku użyciach wykonuje się je automatycznie, ale pierwszego dnia warto jednak zerknąć do instrukcji.
Do pełni szczęścia brakuje mi również wspomnianego wcześniej etui.
Czy warto kupić Laifen Neo?
Po kilkunastu uruchomieniach odpowiedź zależy przede wszystkim od tego, jak często korzysta się z suszarki.
Jeżeli sporadycznie, wystarczy znacznie tańszy model.
Jeśli jednak suszenie włosów jest codziennym rytuałem, szczególnie przy włosach długich lub gęstych, Neo daje kilka bardzo konkretnych korzyści.
Jest znacznie lżejszy od wielu tradycyjnych suszarek.
Generuje bardzo mocny strumień powietrza.
Nie wymaga ciągłego katowania włosów najwyższą temperaturą.
Ma sensownie rozwiązane sterowanie.
Jest dobrze wykonany.
I podczas pracy nie próbuje zagłuszyć wszystkiego, co dzieje się dookoła.
To nie są funkcje, z których korzysta się raz po zakupie, żeby później o nich zapomnieć. Masa, siła nadmuchu i hałas mają znaczenie podczas każdego uruchomienia.
Laifen Neo po testach
Laifen Neo jest bardzo dobrym przykładem tego, jak mocno zmieniła się w ostatnich latach nawet tak pozornie prosta kategoria jak suszarki do włosów.
Nie wygrywa liczbą watów.
Nie potrzebuje ogromnej obudowy.
Nie próbuje też zastępować prawdziwych zalet kilkudziesięcioma funkcjami, których nikt później nie używa.
Największe wrażenie zrobiło na mnie coś znacznie prostszego.
Neo jest lekki, cichy i bardzo wydajny.
Mocny strumień powietrza jest odczuwalny natychmiast po uruchomieniu, a masa około 390 gramów nabiera znaczenia szczególnie podczas suszenia długich włosów. Bardzo dobra jakość wykonania, magnetyczne akcesoria, kontrola temperatury, tryb cykliczny i dziecięcy oraz jonizacja są kolejnymi argumentami przemawiającymi na jego korzyść.
Czy wydałbym na suszarkę około 700 zł?
Przy krótkich włosach i okazjonalnym korzystaniu miałbym spore wątpliwości.
Przy długich włosach i codziennym suszeniu odpowiedź staje się znacznie łatwiejsza.
Laifen Neo nie jest tani, ale wysoka cena przynosi w zamian konkretne korzyści. Różnicę czuć praktycznie za każdym razem, kiedy bierze się go do ręki.
Laifen Neo kosztuje znacznie więcej niż przeciętna suszarka, ale oferuje też zupełnie inny komfort użytkowania. Jest wyjątkowo lekki, mocny, dobrze wykonany i przy tym zaskakująco cichy. Najwięcej zyskają osoby z długimi włosami oraz wszyscy, dla których suszarka jest urządzeniem używanym praktycznie każdego dnia.
Poznaj Laifen na żywo
Marka Laifen będzie obecna na targach Beauty Days 2026 w Ptak Warsaw Expo.
Na odwiedzających stoisko czeka specjalny rabat 30% na zakupy.
Udział w wydarzeniu jest bezpłatny. Wystarczy zarejestrować się na oficjalnej stronie i odebrać bilet wstępu.
Overall
-
Jakość wykonania
-
Wydajność suszenia
-
Kultura pracy
-
Ergonomia i wygoda
-
Funkcje i wyposażenie
-
Stosunek jakości do ceny






















