Okulary rozszerzonej rzeczywistości nadal są kategorią sprzętu, którą dość trudno wytłumaczyć komuś, kto nigdy wcześniej z niej nie korzystał. Na zdjęciach wyglądają trochę jak masywniejsze okulary przeciwsłoneczne, producenci pokazują ogromne ekrany unoszące się przed użytkownikiem, a materiały reklamowe momentami sugerują wręcz komputer z filmu science-fiction zamknięty w oprawkach.
Po założeniu VITURE Pro 2 XR Glasses rzeczywistość okazuje się mniej futurystyczna, ale jednocześnie znacznie bardziej praktyczna. Dostajemy bowiem coś, co można najprościej określić jako bardzo duży, prywatny monitor, który nosimy na głowie. Możemy podłączyć go do komputera, telefonu czy konsoli przenośnej, położyć się wygodnie na kanapie i oglądać film albo grać, mając przed oczami ekran, który wizualnie przypomina ogromny telewizor ustawiony kilka metrów dalej.
I właśnie w takim zastosowaniu VITURE Pro 2 spodobały mi się najbardziej.
Do pracy? Tutaj mój entuzjazm jest już wyraźnie mniejszy.
Czym właściwie są VITURE Pro 2?
VITURE Pro 2 nie są autonomicznym komputerem pokroju gogli VR. Cały pomysł jest znacznie prostszy. Wewnątrz okularów znajdują się dwa miniaturowe wyświetlacze Sony Micro-OLED, po jednym dla każdego oka. Optyka typu Birdbath kieruje ich obraz w taki sposób, aby użytkownik miał wrażenie patrzenia na ekran znajdujący się przed nim.
Każde oko otrzymuje obraz o rozdzielczości 1920 × 1080 pikseli, odświeżanie może sięgać 120 Hz, pole widzenia wynosi 50 stopni, a producent deklaruje jasność do 1600 nitów. Wirtualny ekran ma odpowiadać około 146-calowemu ekranowi oglądanemu z odległości czterech metrów. VITURE podaje również kontrast na poziomie co najmniej 100 000:1 oraz pokrycie 108% przestrzeni sRGB.
Warto zatrzymać się przy tych 146 calach, bo nie oznacza to, że po założeniu okularów nagle całe nasze pole widzenia zostaje przykryte gigantycznym ekranem. Efekt przypomina raczej siedzenie kilka metrów od naprawdę dużego telewizora albo ekran w niewielkiej sali kinowej. Widzimy dużą prostokątną przestrzeń przed oczami, a poza nią nadal pozostaje otoczenie.
Można je dodatkowo odciąć za pomocą dołączonej osłony.
Najważniejsze dane techniczne
| Parametr | VITURE Pro 2 XR Glasses |
|---|---|
| Wyświetlacze | Sony Micro-OLED |
| Rozdzielczość | 1920 × 1080 pikseli na każde oko |
| Wirtualny ekran | do 146 cali przy symulowanej odległości 4 m |
| Odświeżanie | 60 / 90 / 120 Hz |
| Jasność | do 1600 nitów |
| Kontrast | ≥ 100 000:1 |
| Pokrycie kolorów | 108% sRGB |
| Pole widzenia | 50° |
| Regulacja dioptrii | 0 do -5,0 D, niezależnie dla każdego oka |
| IPD | około 57-71 mm |
| Śledzenie ruchu | 3DoF poprzez SpaceWalker |
| Dźwięk | wbudowane głośniki przestrzenne |
| Łączność | USB-C z DisplayPort Alt Mode |
| Masa | 63 g |
| Regulacja dopasowania | 3 noski, 7 ustawień wysokości, 3 kąty zauszników |
Dane producenta potwierdzają także certyfikat SGS A+ dotyczący komfortu dla oczu, wykrywanie założenia okularów oraz sugerowany jednorazowy czas użytkowania wynoszący 3-4 godziny.
Zawartość zestawu. Jest wszystko, czego potrzeba na początek
W pudełku znalazłem same okulary, sztywne etui transportowe, przewód USB-C do USB-C o długości 1,2 metra, trzy wymienne noski, ściereczkę do czyszczenia oraz osłonę przedniej części soczewek. Producent dołącza również podstawową dokumentację.
Etui zdecydowanie ma tutaj sens. VITURE Pro 2 kosztują już tyle, że wrzucanie ich luzem do plecaka razem z ładowarką, kluczami i laptopem byłoby proszeniem się o kłopoty.
Szczególnie podoba mi się natomiast obecność wymiennych nosków. W tego rodzaju urządzeniu dopasowanie do twarzy ma zdecydowanie większe znaczenie niż w zwykłych okularach przeciwsłonecznych. Kilka milimetrów różnicy może zdecydować, czy cały obraz będzie znajdował się idealnie przed oczami, czy jego dolna albo górna część zacznie uciekać.
VITURE przewidziało trzy noski, ale dzięki różnym sposobom ich ustawienia producent mówi łącznie o siedmiu poziomach wysokości. Zauszniki także można ustawić pod trzema różnymi kątami.
Wyglądają jak okulary, ale nikt nie pomyli ich z Ray-Banami
VITURE Pro 2 są znacznie większe i grubsze od klasycznych okularów. Miniaturyzacja ma swoje granice, a wewnątrz oprawek muszą zmieścić się wyświetlacze, elementy optyki, elektronika, czujniki i głośniki.
Mimo wszystko konstrukcja jest zaskakująco zgrabna.
Producent mocno promuje Pro 2 jako swoją najlżejszą i najcieńszą konstrukcję tego typu. Masa wynosi 63 gramy, a w porównaniu z poprzednim VITURE Pro nowy model jest około 20% lżejszy i 16% cieńszy.
W praktyce 63 gramy nadal czuć, szczególnie jeśli na co dzień korzystamy z lekkich okularów korekcyjnych, ale nie miałem poczucia, że noszę na twarzy ciężki headset.
Co istotne w moim przypadku, mam dość dużą i szeroką głowę. Byłem więc ciekawy, czy zauszniki po kilkudziesięciu minutach nie zaczną mocno uciskać skroni.
Nie miałem z tym większego problemu.
Okulary siedzą stabilnie, ale nie ściskają głowy przesadnie mocno. W trakcie oglądania filmu czy grania ciężar nie przeszkadzał mi w sposób, który zmuszałby mnie do ciągłego poprawiania oprawek albo zdejmowania ich co kilkanaście minut.
Najważniejsza rzecz dla okularnika: regulacja dioptrii naprawdę działa
Jednym z głównych powodów, dla których VITURE Pro 2 wzbudziły moje zainteresowanie, była regulacja ostrości dla osób z krótkowzrocznością.
Nad każdym okiem znajduje się osobne pokrętło pozwalające regulować korekcję w zakresie od 0 do -5,0 dioptrii. Każde oko ustawiamy niezależnie.
Rozwiązanie jest bardzo wygodne. Zakładamy okulary, wyświetlamy tekst lub inny element z wyraźnymi krawędziami i obracamy pokrętłem do momentu, aż obraz stanie się możliwie ostry. Potem powtarzamy tę samą czynność dla drugiego oka.
Mam wadę wzroku, dlatego możliwość korzystania z VITURE bez zakładania pod nie zwykłych okularów bardzo doceniam. Regulacja faktycznie pozwoliła mi uzyskać ostry i czytelny obraz.
Jednocześnie właśnie tutaj pojawia się moje największe zastrzeżenie dotyczące pracy.
Mimo ustawienia odpowiedniej ostrości moje oczy podczas dłuższego czytania tekstu czy pracy z interfejsem Windows nie czuły się tak komfortowo jak podczas korzystania ze zwykłego monitora. Sam obraz był czytelny, ale po pewnym czasie czułem, że wzrok pracuje inaczej niż zazwyczaj.
Nie traktowałbym tego jako jednoznacznej wady urządzenia. Użytkownicy bez wady wzroku mogą mieć zupełnie inne doświadczenia, podobnie osoby korzystające z odpowiednio dobranych soczewek korekcyjnych. W przypadku astygmatyzmu albo bardziej skomplikowanej korekcji same pokrętła również nie rozwiązują wszystkiego. VITURE przewiduje wtedy osobną ramkę na szkła korekcyjne.
Dla mnie rezultat jest prosty: film przez dwie godziny? Jak najbardziej. Kilka godzin pisania artykułu w Wordzie? Wolałbym monitor.
A jak właściwie wygląda obraz w takich okularach?
To chyba najtrudniejszy element tej recenzji do pokazania.
Nie jestem w stanie zrobić aparatem zdjęcia oddającego to, co rzeczywiście widzą oczy użytkownika. Zdjęcia wykonywane bezpośrednio przez soczewki zwykle kompletnie przekłamują ostrość, wielkość obrazu i sposób jego postrzegania.
Dlatego w tym miejscu posłużę się renderami producenta, ale warto dokładnie wyjaśnić, jak efekt wygląda w rzeczywistości.
Po założeniu okularów obraz wygląda tak, jakby przed nami znajdował się bardzo duży ekran. Nie mamy poczucia patrzenia na dwa malutkie wyświetlacze zamontowane kilka centymetrów od oka. Optyka skutecznie tworzy wrażenie, że ekran znajduje się znacznie dalej.
I właśnie ten efekt robi największe wrażenie przy pierwszym uruchomieniu.
Micro-OLED sprawdza się tu bardzo dobrze. Czerń jest głęboka, kontrast wysoki, a kolory mocne bez wrażenia wypranego obrazu. Rozdzielczość 1080p na każde oko może na papierze wyglądać przeciętnie w świecie monitorów 4K, ale odległość optyczna i stosunkowo niewielkie pole widzenia powodują, że obraz w filmach oraz grach prezentuje się naprawdę dobrze.
Nie miałem również problemu z jasnością. VITURE deklaruje do 1600 nitów jasności postrzeganej przez użytkownika i nawet bez całkowitego odcięcia otoczenia ekran pozostaje wyraźny.
Jeśli chcemy odizolować się mocniej, zakładamy dołączoną osłonę. Pro 2 nie mają elektronicznego przyciemniania znanego z droższych modeli VITURE. Producent zdecydował się tutaj na klasyczny, fizyczny element blokujący światło.
Osobiście nie traktuję tego jako większego problemu. Do filmu albo gry osłona ma sens, natomiast podczas normalnego korzystania możliwość spojrzenia pod okulary albo zobaczenia otoczenia bywa wręcz przydatna.
120 Hz zdecydowanie pasuje do tego urządzenia
Pro 2 obsługują trzy częstotliwości odświeżania: 60, 90 i 120 Hz.
Na Windowsie można wybrać je zarówno w ustawieniach ekranu, jak i bezpośrednio w aplikacji SpaceWalker. Program zapamiętuje ostatnio używane ustawienie.
Do filmów 120 Hz nie zmienia oczywiście nagle jakości samego materiału, natomiast podczas poruszania kursorem, przewijania stron czy grania wyższe odświeżanie zdecydowanie poprawia odbiór.
Szczególnie dobrze pasuje to do gier.
Jeśli komputer lub konsola przenośna potrafi wygenerować odpowiednią liczbę klatek, możliwość grania na ogromnym ekranie 120 Hz leżąc na kanapie jest jednym z najlepszych argumentów za VITURE Pro 2.
Do filmów kupiłbym je najchętniej
Po testach właśnie oglądanie materiałów wideo uważam za najbardziej naturalne zastosowanie VITURE Pro 2.
Można usiąść w fotelu, oprzeć głowę, uruchomić film i praktycznie przestać przejmować się tym, gdzie stoi telewizor. Nie musimy siedzieć idealnie naprzeciwko ekranu. Możemy leżeć w łóżku albo podróżować pociągiem czy samolotem, a obraz cały czas znajduje się przed nami.
W takim scenariuszu ograniczenia wynikające z rozdzielczości czy optyki stają się znacznie mniej istotne niż przy czytaniu drobnego tekstu.
Duży kontrast Micro-OLED świetnie pasuje do filmów, wysoka jasność daje spory zapas, a ekran jest wystarczająco duży, żeby po kilku minutach faktycznie poczuć coś z namiastki prywatnego kina.
I chyba właśnie słowo „prywatnego” najlepiej opisuje cały urok tego rozwiązania.
Nikt obok nie widzi naszego obrazu.
Gry są drugim naturalnym zastosowaniem
Podobnie wygląda sytuacja z graniem.
VITURE Pro 2 można bezpośrednio podłączyć między innymi do Steam Decka, Steam Decka OLED czy ASUS ROG Ally. Producent wymienia również szereg innych handheldów z wyjściem obrazu DisplayPort przez USB-C.
Nintendo Switch i Switch 2 wymagają dodatkowego Mobile Dock Mini, Pro Mobile Dock albo kompatybilnego Adapter Ultra. PlayStation i Xbox również potrzebują dodatkowego docka.
Ja testowałem okulary przede wszystkim z laptopem z Windowsem.
W takim wariancie cały zestaw jest bardzo prosty. Podłączamy kabel USB-C do portu obsługującego DisplayPort Alt Mode i komputer traktuje okulary jak kolejny ekran.
Możemy zduplikować pulpit albo go rozszerzyć.
Gra wyświetlana na tak dużym obrazie zdecydowanie ma swój klimat. Do tego dochodzi 120 Hz i bardzo dobra czerń OLED. W ciemnych grach wrażenie jest szczególnie dobre, bo czarne obszary niemal zlewają się z otoczeniem i granica ekranu przestaje być tak oczywista.
Gdybym miał wybierać między zabraniem w podróż dodatkowego monitora a parą VITURE Pro 2, długo bym się nie zastanawiał.
SpaceWalker zmienia zwykły ekran w przestrzeń roboczą
Po podłączeniu VITURE Pro 2 do Windowsa można korzystać z nich jak ze zwykłego monitora i w zasadzie niczego więcej instalować nie trzeba.
Znacznie ciekawiej robi się jednak po zainstalowaniu SpaceWalker.
Aplikacja VITURE pozwala tworzyć wirtualne konfiguracje ekranów i korzystać ze śledzenia ruchu głowy 3DoF. Pro 2 nie mają własnego zaawansowanego układu 6DoF ani kamer, więc przestrzenne funkcje realizowane są właśnie przy pomocy SpaceWalkera.
Program pozwala ustawić pojedynczy ekran, dwa lub trzy ekrany obok siebie, trzy monitory ułożone piętrowo, bardzo szeroki ekran panoramiczny albo konfigurację z pionowymi ekranami po bokach głównego monitora. Można też przełączać się między powielaniem obrazu i rozszerzonym pulpitem.
Do tego dochodzi możliwość regulowania wirtualnej odległości ekranów, ich ponownego centrowania, blokowania poszczególnych osi ruchu oraz funkcja Smooth Follow.
SpaceWalker jest ogólnie poprawnym i całkiem ciekawym dodatkiem.
Nie miałem poczucia obcowania z eksperymentalnym demem technologicznym. Po krótkiej chwili można zrozumieć, gdzie znajdują się najważniejsze funkcje i dopasować zachowanie wirtualnego ekranu do własnych preferencji.
Największe wrażenie robi oczywiście możliwość ustawienia kilku wirtualnych monitorów.
Patrzę przed siebie i mam główny ekran. Obracam głowę i pojawia się kolejna przestrzeń robocza. Na papierze dla kogoś pracującego na laptopie w hotelu czy podczas podróży brzmi to wręcz idealnie.
Tylko że tutaj wracam do mojego problemu ze wzrokiem.
Trzy monitory w plecaku brzmią świetnie. Nie chciałbym na nich pracować przez osiem godzin
W materiałach VITURE produktywność zajmuje ważne miejsce. Rozumiem dlaczego.
Laptop z jednym ekranem potrafi być mocno ograniczający. Tymczasem zakładamy okulary, uruchamiamy SpaceWalker i teoretycznie dostajemy ogromny pulpit z kilkoma monitorami bez wożenia jakiegokolwiek dodatkowego wyświetlacza.
Technicznie to działa.
Natomiast komfort takiej pracy jest bardzo indywidualny.
W moim przypadku pisanie tekstu, czytanie małych elementów interfejsu i ciągłe skupianie wzroku na napisach dość szybko przypominało mi, że patrzę przez skomplikowany układ optyczny.
Przy filmie albo grze przestaję na to zwracać uwagę. Przy kilkugodzinnej pracy już nie.
Dlatego nie kupowałbym VITURE Pro 2 wyłącznie jako zamiennika klasycznych monitorów, przynajmniej bez wcześniejszego sprawdzenia ich na własnych oczach.
Jako awaryjne, przenośne stanowisko? Zdecydowanie widzę sens.
Jako coś, na czym codziennie przygotowywałbym przez osiem godzin artykuły, projektował strony internetowe i pracował z setkami linijek kodu? W moim przypadku zdecydowanie wolę tradycyjny ekran.
iPhone. Tutaj robi się trochę bardziej skomplikowanie
W przypadku smartfonów ważne jest wsparcie dla obrazu po USB-C.
VITURE deklaruje bezpośrednią kompatybilność z iPhone’ami 15, 16 i 17 wyposażonymi w USB-C, poza niektórymi wyjątkami, jak iPhone 16e czy iPhone Air. Zwykłe wyświetlenie obrazu może więc działać po przewodzie USB-C.
Podczas swoich testów ostatecznie skupiłem się jednak na Windowsie, ponieważ bez dodatkowego akcesorium nie dostajemy na iPhonie pełnego doświadczenia SpaceWalker, które moim zdaniem stanowi sporą część sensu całego produktu.
Multi-Screen, pełny 3DoF Pin Mode, automatyczne przełączanie trybu 3D, obsługa materiałów VR czy sterowanie ustawieniami okularów wymagają USB-C XR Charging Adapter Ultra albo Mobile Dock Mini.
I trochę szkoda.
Kupując okulary za około półtora tysiąca złotych można oczekiwać, że podstawowy zestaw zapewni możliwie pełne wykorzystanie ich również ze smartfonem. Tymczasem ekosystem VITURE szybko zaczyna rozrastać się o adaptery, docki i inne dodatki.
Jeżeli planujemy używać ich głównie z laptopem, problem praktycznie znika.
Jeżeli urządzeniem źródłowym ma być przede wszystkim iPhone, warto od razu doliczyć koszt odpowiedniego adaptera.
Dźwięk jest wbudowany, więc słuchawki nie są obowiązkowe
W zausznikach znajdują się głośniki zapewniające dźwięk przestrzenny. Głośność można regulować w dziewięciu poziomach.
To rozwiązanie ma jedną ogromną zaletę: zakładamy okulary i od razu mamy kompletny zestaw audio-wideo.
Do oglądania YouTube’a czy serialu w domu spokojnie wystarcza.
Trzeba jednak pamiętać o konstrukcji otwartej. Przy większej głośności osoby znajdujące się niedaleko mogą usłyszeć część dźwięku, a małe przetworniki ukryte w zausznikach nie zapewnią basu ani przestrzeni porównywalnej z dobrymi słuchawkami.
Do filmu oglądanego w samolocie czy pociągu sam wybrałbym więc dodatkowo słuchawki Bluetooth.
Jest jeszcze 3D
VITURE mocno rozwija również funkcje przestrzennego obrazu.
Okulary obsługują materiały stereoskopowe, a SpaceWalker oferuje funkcję Immersive 3D, która może w czasie rzeczywistym przekształcać klasyczne materiały 2D w przestrzenny obraz 3D.
Traktuję to bardziej jako ciekawy dodatek niż podstawowy argument zakupowy. Dla mnie największą wartością Pro 2 nadal pozostaje po prostu bardzo dobry, duży ekran OLED noszony na głowie.
To wystarcza, aby ten sprzęt miał sens.
Dla kogo są VITURE Pro 2?
Najbardziej oczywistym odbiorcą jest osoba, która dużo podróżuje.
Jeżeli często spędzamy kilka godzin w pociągu, samolocie albo hotelu, możliwość wyjęcia z niewielkiego etui prywatnego ekranu odpowiadającego ogromnemu telewizorowi jest naprawdę kusząca.
Drugą grupą są gracze korzystający ze Steam Decka, ROG Ally, laptopa gamingowego czy innych urządzeń przenośnych.
Tutaj połączenie OLED-a, 120 Hz i dużego obrazu ma bardzo dużo sensu.
Trzecia grupa to osoby, które zwyczajnie lubią nowe technologie. VITURE Pro 2 zdecydowanie są jednym z tych gadżetów, które po pokazaniu komuś po raz pierwszy potrafią wywołać solidne „wow”.
Do pracy podchodziłbym ostrożniej.
SpaceWalker pokazuje, że potencjał rzeczywiście istnieje. Wirtualne dwa lub trzy monitory mogą uratować sytuację podczas wyjazdu, ale komfort wzroku jest tak indywidualną kwestią, że trudno traktować Pro 2 jako uniwersalny zamiennik normalnego stanowiska.
Cena. Gadżet nie jest już aż tak absurdalnie drogi
Cena katalogowa VITURE Pro 2 wynosi obecnie 299 dolarów.
W Polsce sytuacja wygląda mniej atrakcyjnie. W momencie przygotowywania tej recenzji Media Expert oferował okulary za 1699,99 zł.
To już poziom, przy którym zakup trudno potraktować jako niewinny eksperyment z nową technologią.
Z drugiej strony jeszcze kilka lat temu podobne urządzenia XR były znacznie droższe, cięższe i często gorsze optycznie. Pro 2 pokazują, że ta kategoria zaczyna dojrzewać.
Za około 1700 zł otrzymujemy dwa dobre panele Micro-OLED, 120 Hz, korekcję krótkowzroczności, lekką konstrukcję i coraz bardziej rozbudowane oprogramowanie.
Dla kogoś, kto regularnie będzie z tego korzystał, rachunek zaczyna mieć sens.
VITURE Pro 2 XR Glasses. Czy warto?
Po kilku dniach korzystania z VITURE Pro 2 mam wobec nich znacznie bardziej sprecyzowane oczekiwania niż przed testem.
Nie widzę ich u siebie jako podstawowego narzędzia do pracy.
Mimo dobrej regulacji dioptrii i naprawdę przyzwoitej jakości obrazu moje oczy znacznie lepiej czują się podczas wielogodzinnej pracy przed klasycznym monitorem. Być może duża część tego wynika z mojej wady wzroku i u innego użytkownika sytuacja będzie wyglądała zupełnie inaczej.
Za to do rozrywki Pro 2 trafiają w punkt.
Film oglądany na ogromnym prywatnym ekranie, gra uruchomiona z laptopa czy handhelda i możliwość korzystania z tego wszystkiego praktycznie w dowolnym miejscu mają sporo uroku.
Podoba mi się również to, że sprzęt nie wymusza całkowitego odcięcia od otoczenia. Mogę zdjąć osłonę i nadal widzieć, co dzieje się wokół mnie, a kiedy chcę większego zanurzenia w filmie, po prostu ją zakładam.
Do tego 63 gramy sprawiają, że nawet przy mojej dość dużej głowie konstrukcja pozostaje wygodna.
SpaceWalker także zasługuje na plus. Nie sprawił, że porzuciłem tradycyjne monitory, ale pokazuje, jak dużo da się wyciągnąć z urządzenia, które na pierwszy rzut oka wygląda po prostu jak okulary z ekranami.
Największym problemem pozostaje dla mnie rozbudowany ekosystem dodatkowych akcesoriów. Szczególnie użytkownicy iPhone’ów, konsol PlayStation, Xbox czy Nintendo Switch powinni przed zakupem dokładnie sprawdzić, którego adaptera lub docka będą potrzebować.
Sam sprzęt oceniam jednak bardzo pozytywnie.
VITURE Pro 2 są jednym z tych gadżetów, których nie potrzebowałem, dopóki ich nie założyłem. Nadal nie chciałbym spędzać w nich całego dnia pracy, ale podczas wieczornego filmu, gry albo długiej podróży pomysł posiadania prywatnego 146-calowego ekranu nagle zaczyna brzmieć zaskakująco rozsądnie.
Zalety i wady
| Zalety | Wady |
|---|---|
| bardzo dobry obraz z paneli Micro-OLED | do wielogodzinnej pracy komfort może być niewystarczający |
| do 120 Hz | tylko 1080p na każde oko |
| wysoka jasność i świetna czerń | pełne możliwości iPhone’a wymagają dodatkowego akcesorium |
| duży, prywatny ekran | część konsol wymaga dodatkowego docka |
| regulacja dioptrii osobno dla każdego oka | brak elektronicznego przyciemniania soczewek |
| niewielka masa 63 g | cena w Polsce nadal jest dość wysoka |
| dobrze leżą nawet na większej głowie | głośniki nie zastąpią dobrych słuchawek |
| bardzo dobre zastosowanie do filmów i gier | przy astygmatyzmie może być potrzebna ramka korekcyjna |
| rozbudowany SpaceWalker dla Windows | 3DoF zależy od oprogramowania |
| wygodne etui i komplet akcesoriów w zestawie |
Overall
-
Jakość wykonania
-
Jakość obrazu
-
Komfort użytkowania
-
Funkcjonalność
-
Oprogramowanie
-
Kompatybilność
-
Opłacalność










































