Ratchet & Clank: Rift Apart_20210817210814

Ratchet i Clank witają w nowej generacji

Ratchet & Clank: Rift Apart to gra, dla której kupicie PS5. Recenzja gry z dziewiątej generacji.

Pierwszy prawdziwy naxtgenowy tytuł na PS5. Ratchet & Clank Rift Apart wkraczają na konsole z ogromnym przytupem. Wszystkich, którzy grali w poprzednią część pewnie nie trzeba namawiać do spróbowania swoich sił w nowej produkcji Insomniac Games. Pytanie tylko, czy warto już teraz inwestować w nową konsolę, aby ograć najnowszą część tej produkcji.

Kit i Clank, Ratchet i Rivet

Największą nowością w tej części serii są cztery, a nie dwie postacie! W trakcie fabuły poznajemy Kit i Rivet. Zapoznajemy się z ich historiami, sterujemy nimi, przeżywamy ich rozterki. Świetny sposób na pokazanie nowych mechanik, jeszcze większej ilości umiejętności, sprzętu i… Jednak nie. Rivet i Ratchet to ta sama postać, tylko z innym kolorem futerka. Rozumiem założenie. Dzięki przeskakiwaniu pomiędzy wymiarami poznajemy damski odpowiednik głównego bohatera, ale żeby, aż tak? Dwa lombaksy, które poruszają się tak samo, mają takie same zdolności i umiejętności, a do tego, jak rozbudowuje się broń, grając jednym z nich, to druga postać też dostaje upgrade.

Czy twórcy bali się, że gracze pogubią się przy zmianie mechanik? Nie wiem. Czy przeszkadza to w rozgrywce? Absolutnie nie. Czy wydaje się to zmarnowanym potencjałem? Tak, bardzo tak. To, aż prosi się o rozwinięcie i zwiększenie różnic pomiędzy postaciami.

Wymiaromat, o który toczy się cała afera

Jednak skąd w ogóle wzięła się Rivet i Kit? To odpowiedniki głównych bohaterów, które pochodzą z innego wymiaru. Tylko skąd nagle te inne wymiary? To proste. Clank stworzył urządzenie, które miało ułatwić Ratchetowi znalezienie innych lombaksów. Wymiaromat został jednak skradziony przez doktora Nefariousa. Okropnego złola, który od lat psuje krew Ratchetowi i Clankowi. Doktor chce przejąć władze w innych wymiarach, a zadaniem głównych bohaterów (4, nie 2) jest odzyskanie urządzenia i pozbycie się zła, które prześladuje wszystkie wymiary.

Historia jest naprawdę przyjemna, angażująca i czasami wyciska łzy z oczy. Nie jest to nic odkrywczego, to po prostu ciekawa, momentami zabawna przygoda dobrze znanych nam bohaterów.

Skoki między wymiarami

Zmiany wymiarów to nie tylko wskakiwanie w buty innej postaci. Na planszach pojawiają się liczne portale, które przenoszą pomiędzy wymiarami. Ciekawe? Tak. Fajnie? Bardzo. Odkrywcze? Wcale. Takie rzeczy pojawiły się już w Portalu czy w Titanfallu 2. To nic nowego, jedynie o, miły dodatek do dobrej gry.

Ogromnym plusem skoków międzywymiarowych są różnorodne lokacje, które cieszą oko, ale o grafice i wyglądzie gry rozpiszę się ciut niżej.

Arsenał pełen zachwytu

Już kilka razy pisałam, że Ratchet & Clank Rift Apart to po prostu kolejna dobra gra z serii. Nie ma w niej nic odkrywczego i nowego. Czy to źle? Nie wiem. Zależy kto, czego się spodziewa.

Jednak elementy, które były dobre, nadal zachwycają. W oczy rzucają się cudowne bronie, o ile tak można je nazwać. Pukawki strzelające granatami, piłami, rakietami, tworzące ogromne szczeliny, w które wpadają przeciwnicy, zamrażające przeciwników albo zmieniające ich w rośliny. W tym wszystkim minigun, działko elektryczne albo rękawica, która przywołuje małe (słodkie) pomocne roboty, które skutecznie osłabią wrogów. To uczta dla oczu, uszu i duszy, o ile to poprawne politycznie mówić tak o broniach. One po prostu zachwycają. Różnorodnością, efektami, dźwiękami, reakcją przeciwników. To nie krwawa jatka, a urocze i twórcze pozbywanie się problemów, w tym przypadku przeciwników. Ba, jedną z dostępnych opcji, jest wypadnie konfetti z przeciwników przy każdym uderzeniu.

Te widoki…

Ratchet & Clank Rift Apart działa w dwóch wersjach. W 4K, 30 klatkach i z włączonym ray tracingiem albo w 1080p, 60FPS i bez opcji śledzenia promieni światła. Jeśli jesteście spragnieni widoków, postawcie na wersję pierwszą, 4K cieszy oko i zachwyca. Nie widziałam tak pięknej gry na konsoli.

Postacie wyglądają cudownie. Widoki są przepiękne i te różnorodne lokacje… To gra zdecydowanie dla wszystkich, którzy cenią sobie graficzne perełki. Obok tej produkcji nie da się przejść obojętnie.

…i ten dźwięk

Różnorodna muzyka, dźwięki broni i dobrze zrobiona polska lokalizacja. To naprawdę czysta przyjemność dla uszu. Ten tytuł może przekonać graczy, że polski dubbing też może być dobry. Te głosy po prostu idealnie pasują, a przy okazji łączą się  świetnie z symfonicznymi i elektronicznymi dźwiękami pojawiającymi się w tle.

Historia zaczyna się na nowo

Ratchet & Clank: Rift Apart to pierwsza naxtgenowa propozycja na PS5. To nie przypadek. Ta gra to naprawdę świetna przygoda, która zachwyca widokami, oprawą graficzną i rozgrywką, w której może nie ma nic odkrywczego, ale na pewno jest równie dobra, jak przed laty. Wszystko to zostało ubrane w piękne szaty, które zapewniają świetną rozgrywkę na kilka godzin.

Czemu akurat Ratchet & Clank jako jedna z pierwszych gier na tę generację? Może dlatego, że to przygoda zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Fabuła nie łączy się bezpośrednio ze wcześniejszymi częściami, dzięki temu to produkcja, w którą każdy może zagrać, bez kręcenia nosem.

Czy warto? Na pewno warto. Jeśli i tak macie w planach kupić PS5, możecie zrobić to już teraz. Ratchet & Clank: Rift Apart na pewno kupi wasze serca. Piękne widoki, płynna rozgrywka, sprawdzony system walki, a może nowe postacie? Co najlepsze? Przekonajcie się sami.

 746 total views,  4 views today

Ratchet & Clank: Rift Apart
Ocena ogólna
4.6
  • Grafika
  • Płynność rozgrywki
  • Przyjemność z rozgrywki
  • Oprawa dźwiękowa
  • System walki
  • Innowacyjność
Ciekawe artykuły
Czy następca Tronsmarta T6 to również kawał porządnego głośnika?