Do praktycznie każdego recenzowanego produktu podchodzę z absolutnie białą kartą – bez wymogów, wielu zasłyszanych opinii czy na dzień dobry wyrobionego zdania. Tym razem było jednak inaczej. O klawiaturze Dark Project Onionite V2 (ale i o pierwszej wersji, której recenzję zresztą możecie przeczytać tutaj) słyszałem wiele i widziałem jeszcze więcej. Stąd też urządzenie musiało spełnić moje oczekiwania lub po prostu nie złamać dobrze wyrobionej w mojej głowie opinii o sobie. Okazuje się jednak, że „cebula V2” jest tak dobra, jak każdy mawia. Po szczegóły zapraszam do poniższej recenzji!
Spis treści
Grunt to dobrze zacząć
Dark Project Onionite V2 przychodzi do nas w czarnym opakowaniu, które mimo swojego minimalizmu wygląda bardzo gustownie. Po zdjęciu wierzchniej warstwy w nasze ręce dostaje się czarny karton z nazwą producenta na białym tle. Co natomiast widzimy po otwarciu? Podziękowanie za zakup, porady na start, info o przełącznikach oraz zdjęcie Ziemniaka – tech youtubera, wraz z którym Dark Project tworzył tę klawiaturę. Na odwrocie kartki znalazła się natomiast grafika prezentująca skróty klawiszowe.
Kopiąc dalej w głębię pudełka dostrzegamy klawiaturę otoczoną białą folią i nakrytą przeźroczystym, twardym kawałkiem plastiku. Pod klawiaturą znalazły się wszystkie akcesoria – kabel USB-C, keycap i switch puller, zamienna spacja i escape, cztery przełączniki (dwa Amethyst, jeden Azure i jeden Voidstone), cztery śrubki, dwanaście sprężyn wraz z wspornikami, cztery gumowe nóżki, instrukcja obsługi (po polsku i angielsku), karta gwarancyjna oraz informacje o utylizacji. Sami przyznacie, że jest tego naprawdę sporo. Rzadko kiedy do jakiejkolwiek klawiatury producent dokłada aż tyle rzeczy, jednocześnie wszystko estetycznie pakując i dbając o przyjemność z unboxingu. Wielki plus dla was Dark Project, bo robicie to świetnie.
Dark Project Onionite V2 – specyfikacja techniczna
| Przełączniki | Mechaniczne, g3ms Amethyst |
| Rozmiar | TKL (80%) |
| Łączność | Przewodowa (USB-C) |
| Layout | ANSI |
| Profil keycapów | CSA |
| Typ mocowania | Gasket |
| Materiały konstrukcji i keycapów | Metal, ABS, Poliwęglan |
| Wymiary | 362x137x44 mm |
| Waga | 1,26 kg |
Budowa, wygląd i pierwsze odczucia
Coś co pierwsze rzuciło mi się w oczy (a bardziej w ręce) to waga. Klawiatura jest naprawdę ciężka, mimo że ani trochę na taką się nie wydaje. Jest to spowodowane głównie tym, że obudowa została wykonana z metalu. 1.26 kg to nie przelewki i nie wyobrażam sobie nawet, jak by ciążyła w dłoni/plecaku, gdyby to była wersja 100%. Tak czy siak, klawiatura w gruncie rzeczy cały czas leży na biurku, więc jej waga nie ma jakiegoś większego znaczenia.
Jeśli chodzi już o budowę, to mamy tutaj klasyczną wersję TKL bez żadnego eksperymentowania z ułożeniem strzałek. Klawiatura jest czarno-szara z fioletową grafiką cebuli na przyciski escape. Rogi są dość mocno zaokrąglone, a diody informujące o włączonym caps locku, scroll locku oraz blokadzie klawisza windows wylądowały na obudowie między przyciskiem escape a F1. Port USB-C do podłączenia kabla znajduje się centralnie na tyle obudowy, a sam kabel jest fioletowo-czarny, co jest kolejnym smaczkiem w tym odcieniu.
Patrząc od dołu aż tyle się nie dzieje – mamy tam tylko gumowe stopki oraz informacje o klawiaturze. Ostatnio coraz więcej producentów decyduje się również na spodzie zastosować ciekawy design, np. paski, błyszczące elementy lub w ogóle spód zrobić w innym kolorze (tutaj taki fiolet świetnie by pasował!). Pomysł na zmianę przy okazji wersji V3, jeśli takowa kiedyś się pojawi?
Osobiście uważam, że sam design klawiatury Dark Project Onionite V2 jest dość klasyczny i nie wyróżnia się z tłumu. Nie jest to wada, ale też nie jest to zaleta. To taki wygląd, który dla każdego jest „okey”, ale jednocześnie na wybiegu nie będzie błyszczeć. Jestem ciekaw, jak wyglądały inne projekty wyglądu, bo być może takowe z fioletowymi keycapami były cudowne. Nie mniej, design na solidne 7/10.
Zajrzyjmy głębiej
Mówiłem przed chwilą o budowie zewnętrznej, więc teraz wejdźmy trochę w głąb klawiatury – dosłownie i w przenośni. Za czytanie naszych akcji odpowiedzialne są przełączniki g3ms Amethyst, które charakteryzują się siłą aktywacji 40 g, punktem aktywacji 2 mm, dość cichym klikiem i żywotnością 80 mln kliknięć. Są to zatem switche nastawione na gaming zarówno ten casualowy, jak i na poziomie semi-pro (bo już na najwyższy poziom rozgrywkowy w FPS-ach czy RTS-ach szedłbym w switche typu speed). Nie mam do nich żadnych zastrzeżeń – pracują bez problemów, double click mi się nigdy nie zdarzył, a ręce wcale się przy nich nie męczą.



Same stabilizatory obecne w klawiaturze są świetnej jakości i nieważne, gdzie oraz z jaką siłą naciśniecie klawisz, to zawsze wchodzi on równo i bezproblemowo. Są one dodatkowo fabrycznie nasmarowane, więc tutaj kolejny plus dla Dark Project. Nie tak dawno miałem na testach klawiaturę, gdzie stabilizatory były tylko na papierze, więc uwierzcie, że te w „cebuli V2” są serio świetne.



Sama klawiatura jest wielowarstwowa i idąc od góry do dołu mamy: czarny, metalowy top case, potem mleczną płytę mocującą, następnie pierwszą białą piankę wygłuszającą, potem czarną płytę PCB z przełącznikami, następnie drugą, tym razem ciemną piankę wygłuszającą i na samym dole czarny, metalowy spód obudowy. Ah, no i bym zapomniał – mamy tutaj gasket mount, czyli płytka PCB nie jest przykręcona na stałe do obudowy. Miękkość klawiatury dzięki temu jest naprawdę fajna i nawet przy dłuższym pisaniu klawiatura Dark Project Onionite V2 daje radę (np. całą czytaną przez ciebie teraz recenzję na niej napisałem i nie czuję żadnego zmęczenia/bólu palców).
Aplikacja i podświetlenie
Z samej aplikacji korzystałem już nie pierwszy raz, gdyż oprogramowanie jest spójne dla każdego modelu tego producenta. Mamy tutaj opcje tworzenia profili (max 3), zmieniania przypisania klawiszy, tworzenia makr, zmiany podświetlenia oraz włączania snap tapa. Można też zaimportować/eksportować ustawienia.
Podświetlenie jest dobrze widoczne zarówno w dzień, jak i w nocy. W kwestii kolorów – biel mogłaby być lepsza, gdyż zamiast czystej bieli (RGB 255, 255, 255) mamy tutaj raczej jasnoniebieski. Dodatkowo inne kolory nie są tak wyraźne i mocne, a lekko „zamydlone”, przez co mamy efekt takich pastelowych odcieni. Osobiście mi to nie przeszkadza, ale jeśli liczycie na ostre, wyraźne kolory, to tutaj ich nie doświadczycie.
Komfort korzystania
W grach
Na klawiaturze gra się bardzo przyjemnie, a to głównie za sprawą dobrych stabilizatorów oraz przełączników. Przyciski (zarówno długie, jak i krótkie) wchodzą równo i odskakują szybko do swojej pierwotnej pozycji. Da się bez problemu wyczuć peekowanie A-D w strzelankach pokroju CS2 czy Valoranta. Klawiatura posiada też snap tapa, choć jego już niestety wiele esportowych tytułów wykrywa i banuje. W takim CS2 dostawałem kicka po jakichś 2 minutach od włączenia, więc raczej z tej opcji korzystać zbyt często nie będziecie. W przypadku RTS’ów natomiast po dłuższym czasie da się odczuć twardość i ból opuszków palców. Jeśli zatem macie wysoki APM w StarCrafcie II czy innych tytułach na niego nastawionych, to klawiatura Dark Project Onionite V2 może okazać się dla was zbyt twarda. Casualowe gry pokroju survivali, tytułów fabularnych czy Minecrafta nie stanowią dla klawiatury żadnego wyzwania i będziecie w nich w stu procentach zadowoleni z komfortu i działania.
W pracy kreatywnej
Jeśli pracujecie w Photoshopie, Da Vinci Resolvie, Sony Vegasie czy jakimkolwiek innym programie, gdzie skróty klawiszowe są opcją do znacznego przyspieszenia pracy, to Dark Project Onionite V2 spisze się rewelacyjnie. Producent wszystkie dodatkowe skróty klawiszowe (od np. regulacji głośności czy podświetlenia) powiązał z przyciskiem funkcyjnym, dzięki czemu nic nie będzie gryzło się z w/w oraz innymi programami. Do tego przełączniki gwarantują wysoką precyzję działań, a klawiaturę świetnie czuć pod palcami, dzięki czemu z łatwością można wszystkim zarządzać, bez potrzeby spoglądania co rusz na biurko.
W codziennych aktywnościach
Jeśli chodzi o surfowanie po internecie, odpisywanie na maile czy wiadomości, lub szukanie kolejnych słodkich piesków do obejrzenia w przerwie na kawę, to klawiatura radzi sobie doskonale, no ale z drugiej strony nie mogło być inaczej, wszak z takimi zadaniami radzą sobie nawet wątpliwej sławy klawiatury za 20 zł. Na plus tutaj z pewnością ciche działanie – domowników raczej nie zbudzicie.
Dwie rzeczy do poprawy
Powiedziałem już bardzo dużo o tym, co mi się podoba i co jest ciekawe w klawiaturze Dark Project Onionite V2, jednak nie wspomniałem jeszcze o drugiej stronie medalu. Dla niej zrobiłem specjalnie oddzielny nagłówek, gdyż są to uważam rzeczy nie aż tak straszne, a banalne do poprawy. Numero uno – regulowane nóżki. Tak wiem, mamy w pudełku gumowe nóżki o różnych rozmiarach, które możemy przykleić zamiast tych domyślnych, w które klawiatura wyjeżdżając z fabryki została wyposażona. Nadal jednak – trzeba je przykleić i nie można kąta pochylenia szybko regulować. Trójstopniowe nóżki byłyby idealnym rozwiązaniem w mojej opinii – wtedy kąt można byłoby ustawić w sekundę, nie musząc sięgać do pudełka, odklejać jednych nóżek i przyklejać drugich. Oszczędność czasu i wyższy komfort.
Numero dos – pozycja diod informujących o wciśniętym caps locku, scroll locku oraz blokadzie klawisza windows. O ile pierwsze dwa poziome paski są bez problemu zawsze widoczne, tak tego ostatniego widziałem zawsze jedynie poświatę (jeśli był włączony), bo samego prostokąta nigdy nie widzę, niezależnie czy klawiaturę mam ułożoną poziomo do pisania czy pod kątem (gdy gram). Gdzie bym zatem to umieścił? W wolnej przestrzeni nad strzałkami. Jest tam na tyle otwartej przestrzeni, że indykatory bez problemu byłyby widoczne i nie musiałbym pochylać głowy, żeby dowiedzieć się, czy mam zablokowanego windowsa czy nie.
Dark Project Onionite V2 – plusy i minusy
| PLUSY | MINUSY |
| Ilość akcesoriów dołączanych w pudełku | Brak możliwości regulowania nóżek inaczej niż przez przyklejenie innych |
| Przełączniki | Za nisko osadzona dioda informująca o blokadzie klawisza Windows |
| Stabilizatory | |
| Wyciszenie | |
| Aplikacja | |
| Dźwięk | |
Warto.
No i najważniejsze pytanie na sam koniec – czy wato? Mimo wysokich oczekiwań, jakie od tej klawiatury miałem, mogę śmiało stwierdzić – warto. Dark Project Onionite V2 jest warty każdej złotówki. Ta klawiatura ma świetne switche, super wyciszenie, klasyczny design, doskonałe stabilizatory, przyjemne brzmienie i działa bez najmniejszych zarzutów. Dark Project wraz z Ziemniakiem wiedzieli co robią i poprawili wiele rzeczy względem pierwszej wersji urządzenia. Jedyne dwie wady, jakie w tej recenzji wyszczególniłem to – nie oszukujmy się – kosmetyka i nic, co realnie psuje wrażenia z korzystania lub jest totalnym game changerem. Jeśli zastanawiacie się nad zakupem, to nie ma na co czekać, ode mnie szczera polecajka – będziecie zadowolenia! Jeśli chcecie zobaczyć aktualną cenę klawiatury Dark Project Onionite V2, to wystarczy, że klikniecie tutaj.
Po więcej recenzji na naszym portalu zapraszam tutaj.
![]()
![]()
![]()
Dark Project Onionite V2
Ocena ogólna
-
Design
-
Komfort
-
Cena
-
Jakość wykonania
-
Podświetlenie
-
Aplikacja





































