Test Cecotec Cecofry DuoLevel 10000 – dwupoziomowy air fryer i 10 litrów pojemności


Frytkownice bezolejowe – czyli air fryery – to jeden z tych gadżetów, co do których przez długi czas myślałem: „no dobra, kolejna moda, za rok wszyscy o tym zapomną”. I przez jakiś czas udawało mi się trzymać te przekonanie. Aż tu nagle patrzę, że każdy znajomy ma jakiś air fryer, każdy chwali, a mój piekarnik nagrzewa się bite 15 minut, żeby potem i tak nie upiec frytek tak jak trzeba.

No to w końcu nadarzyła się okazja i w moje ręce wpadł Cecotec Cecofry DuoLevel 10000.

Zaznaczę uczciwie na starcie: nie jestem żadnym kucharzem. Gotowanie traktuję bardziej jako przykry obowiązek niż przyjemność, więc mój test będzie bardzo przyziemny – frytki z torebki, nuggetsy z supermarketu i paluszki rybne. Jeśli tego szukasz – dobrze trafiłeś. Jeśli spodziewałeś się tutaj Gordona Ramsaya – przykro mi.

Specyfikacja techniczna

ModelCecotec Cecofry DuoLevel 10000
Moc2400 W
Pojemność10 l (2 × 5 l – dwie niezależne misy)
Zakres temperatur35–210°C
Programy automatyczne10 (m.in. frytki, kurczak, ryby, warzywa, wypieki, suszenie)
SterowanieKolorowy panel dotykowy
KonstrukcjaPionowa, dwukomorowa
Wyposażenie dodatkowe2 podwyższone ruszty
Funkcja synchronizacjiTak – oba dania kończą się równocześnie
KolorCzarny
Gwarancja24 miesiące
Cena orientacyjna499 zł

 

Czym w ogóle jest frytkownica bezolejowa i po co to komu?

Zacznijmy od podstaw, bo nie każdy musi wiedzieć, z czym to się je (nomen omen). Frytkownica bezolejowa, nazywana też air fryerem, to urządzenie, które do przygotowania jedzenia używa gorącego powietrza kręcącego się z dużą prędkością wewnątrz obudowy. Efekt jest zbliżony do smażenia w głębokim tłuszczu – jedzenie wychodzi chrupiące z zewnątrz i soczyste w środku – ale bez wiadra oleju.

Porównanie z piekarnikiem to pierwsze, co wszyscy pytają, więc od razu: air fryer wygrywa na kilku frontach naraz. Po pierwsze czas – piekarnik nagrzewa się od 10 do 20 minut, air fryer jest gotowy do pracy w 2-3 minuty lub wcale nie wymaga podgrzewania. Po drugie efekt – cyrkulacja gorącego powietrza daje bardziej równomierne i chrupiące wyniki niż standardowy piekarnik, który z przodu grzeje inaczej niż z tyłu. Po trzecie zużycie energii – mała komora nagrzewa się szybko i działa wydajnie, co przekłada się na niższy rachunek za prąd. Po czwarte wreszcie wygoda – nie trzeba zaglądać co chwila, przekładać blachy ani walczyć z tłuszczem chlapiącym po całym piekarniku.

Oczywiście piekarnik ma swoje zalety – na przykład pojemność (wstawisz całego kurczaka albo blachę z ciastem) i nie możesz w nim gotować na piętrach. Ale do codziennego, szybkiego gotowania frytkownica bezolejowa bije piekarnik na głowę.

Pierwsze wrażenie – wygląd i jakość wykonania

Paczka dotarła bez niespodzianek. Solidnie zapakowana, w środku urządzenie, dwie misy, dwa ruszty i instrukcja. Całość robi dobre pierwsze wrażenie – plastik jest przyzwoity, bez nieprzyjemnych zapachów czy wątpliwej jakości szwów. Nic tu nie skrzypi, nic się nie trzęsie.

Cecofry DuoLevel 10000 jest czarny i kompaktowy. Kluczowe słowo: kompaktowy. Pionowa konstrukcja to strzał w dziesiątkę – urządzenie zajmuje na blacie mniej więcej tyle co ekspres do kawy, podczas gdy tradycyjne frytkownice z dwiema misami ustawionymi poziomo potrafią być naprawdę wielkie. Tutaj misy są jedna nad drugą, dzięki czemu całość ma powierzchnię blatu porównywalną do sporej książki kucharskiej.

Panel sterowania to kolorowy wyświetlacz dotykowy z przyciskami dotykowymi. Wygląda nowocześnie i działa responsywnie – żadnego szukania przycisku, żadnego wklepywania. Ikony są czytelne, a obsługa intuicyjna nawet dla osoby, która po raz pierwszy widzi to urządzenie (tak jak ja).

Jedna uwaga praktyczna: wyświetlacz zbiera odciski palców. Niekoniecznie to wada – każdy ekran dotykowy tak ma – ale warto o tym wiedzieć, szczególnie jeśli zależy Ci na tym, żeby kuchnia wyglądała nienagannie.

Dwie misy, jeden mózg – jak to działa w praktyce?

To jest to, czym Cecofry DuoLevel 10000 różni się od większości. Zamiast jednej dużej misy masz dwie osobne, po 5 litrów każda, ustawione jedna nad drugą. To daje łącznie 10 litrów pojemności, co jest naprawdę poważną cyfrą.

W każdej misie możesz ustawić inną temperaturę i inny czas. Czyli w jednej robisz frytki w 200°C przez 15 minut, a w drugiej podgrzewasz paluszki rybne w 180°C przez 10 minut. Urządzenia działają niezależnie – każda komora to osobny świat.

Wisienka na torcie to funkcja synchronizacji. Włączasz ją, gdy chcesz, żeby oba dania były gotowe dokładnie w tym samym momencie. Air fryer sam oblicza, którą misę uruchomić z opóźnieniem, żeby wszystko skończyło się razem. Genialnie proste.

Do każdej misy dołączony jest podwyższony ruszt, dzięki któremu można ułożyć jedzenie na dwóch poziomach – a więc mamy potencjalnie cztery warstwy gotowania jednocześnie. W praktyce dużo zależy od tego, co gotujesz i jak gruby jest produkt, ale dla mrożonek i mniejszych kawałków to świetna opcja.

Test w praktyce – frytki, nuggetsy i paluszki rybne

Dobra, czas na konkret. Wspominałem, że gotowanie nie jest moją mocną stroną. Ale właśnie dlatego ten test jest wiarygodny – jeśli JA daję radę, to naprawdę każdy da radę.

Frytki (mrożone, z torebki)

Wsypałem frytki do dolnej misy, ustawiłem temperaturę 200°C i czas 15 minut. W połowie czasu wyciągnąłem misę, potrząsnąłem zawartością i wróciłem na kanapę. Efekt? Frytki chrupiące z zewnątrz, miękkie w środku. Takie jak z baru szybkiej obsługi, tylko bez tłustych palców po zjedzeniu.

Nuggetsy z kurczaka (gotowe, z lodówki)

Trafiły do górnej misy, tym razem wybrałem program „kurczak”. Temperatura 190°C, czas około 14 minut. Nuggetsy wyszły złociste i chrupiące, zdecydowanie lepiej niż z piekarnika, gdzie zawsze jedna strona wychodzi bardziej zrumieniona niż druga. Tutaj cyrkulacja powietrza zrobiła robotę równo z każdej strony.

Paluszki rybne (mrożone)

Tu wybrałem program „ryby”. 185°C, jakieś 12 minut. I tutaj chyba byłem najbardziej zaskoczony – paluszki rybne z piekarnika zawsze wychodziły mi albo za suche, albo ciągle jakieś miękkie. Tutaj – idealnie. Panierka chrupiąca, ryba w środku soczysta. Zero oleju, zero zapachu smażenia unoszącego się po całej kuchni.

Ważna obserwacja: nie trzeba rozgrzewać urządzenia. Wsypujesz zimne mrożone jedzenie i po prostu wciskasz start. Żadnych patentów z podwójnym smażeniem, żadnego pilnowania temperatury. Frytkownica robi to za Ciebie.

Obsługa i panel sterowania

Panel dotykowy jest jednym z mocniejszych punktów tego urządzenia. Kolorowy wyświetlacz pokazuje wszystkie kluczowe informacje – temperatura, czas, aktualny program, status każdej misy. Nawigacja jest prosta: wybierasz misę, ustawiasz program lub ręcznie temp i czas, wciskasz start. Gotowe.

9 programów automatycznych. W każdym przypadku urządzenie samo proponuje optymalną temperaturę i czas, które możesz ręcznie dostosować jeśli chcesz. Dla kogoś takiego jak ja – czyli kogoś, kto nie chce myśleć przy gotowaniu – to idealne rozwiązanie.

Zakres temperatur 35-210°C jest naprawdę szeroki. 35°C to temperatura idealna do suszenia ziół albo fermentacji ciasta drożdżowego. 210°C to maksymalny ogień – szybkie chrupiące efekty. Większość gotowych produktów mieści się gdzieś między 170 a 200°C, więc pole do manewru jest spore.

Sygnał dźwiękowy przy połowie czasu (przypomnienie o potrząśnięciu misą) to mały, ale naprawdę przydatny detal. Nie musisz siedzieć i pilnować ani ustawiać dodatkowego timera w telefonie.

Czyszczenie – czyli czy po jedzeniu płakałem

Spokojnie – nie płakałem. Misy i ruszty wychodzą łatwo, pokryte są powłoką nieprzywierającą i nadają się do zmywarki. Po trzech sesjach gotowania mrożonek praktycznie zero przypieczenia, zero przyklejonego jedzenia. Można też używać papieru do pieczenia.

Obudowę wystarczy przetrzeć wilgotną szmatką. Wnętrze – o ile nie robisz czegoś bardzo tłustego i kapiącego – też jest czyste. W porównaniu z tradycyjnym smażeniem na patelni to jak porównanie sprzątania pokoju z remontem całego mieszkania.

Wentylacja urządzenia wyrzuca powietrze do tyłu, więc ustaw je tak, żeby za nim była trochę wolna przestrzeń (producent zaleca minimum 10-15 cm). Para i zapach gotowania jest znacznie mniej intensywna niż przy tradycyjnym smażeniu – to wyraźna zaleta dla małych kuchni.

Plusy i minusy

ZALETYWADY
• Dwie niezależne misy 5 l – możesz robić dwa dania na raz• Brak aplikacji mobilnej / Wi-Fi
• Funkcja synchronizacji – wszystko gotowe w jednym momencie• Brak okienka podglądu – musisz wyciągać misę, żeby sprawdzić
• Pionowa konstrukcja – mała powierzchnia, mieści się pod szafkami• Zajmuje nieco miejsca w pionie – trzeba mieć trochę wolnego miejsca nad urządzeniem
• Szeroki zakres temp. 35–210°C – od suszenia po intensywne pieczenie• Instrukcja mogłaby być bardziej szczegółowa z przepisami
• 2400 W – błyskawiczne nagrzewanie, krótszy czas gotowania• Misy szklane/ekran może zbierać odciski palców
• 10 programów automatycznych – zero myślenia, jeden dotyk
• Dołączone ruszty – można piętrować, gotować do 4 warstw naraz
• Czytelny, kolorowy panel dotykowy
• Łatwe czyszczenie – misy i ruszty do zmywarki
• Bardzo dobra relacja jakość/cena

Podsumowanie – czy warto?

Krótka odpowiedź: tak, zdecydowanie.

Cecotec Cecofry DuoLevel 10000 to bardzo udane urządzenie, które rozwiązuje realny problem – chcesz jeść coś chrupiącego i szybko przygotowanego, ale nie masz ochoty ani na wiadro oleju, ani na pół godziny spędzonej przy piekarniku. Dwie niezależne misy 5L to świetny pomysł, funkcja synchronizacji to coś, co na papierze brzmi jak gadżet, a w praktyce okazuje się prawdziwą wygodą.

Pionowa konstrukcja to nieoczywista zaleta, która wychodzi dopiero gdy stoisz z urządzeniem w ręku i zastanawiasz się, gdzie je postawić. Fakt, że mieści się pod szafkami kuchennymi to nie szczegół – to argument, który dla wielu osób może być decydujący.

Dla kogo to jest idealne? Dla singla lub pary, która chce gotować szybko, zdrowo i bez babrania się w tłuszczu. Dla rodziny, która chce zrobić dwie rzeczy naraz. Dla każdego, kto wolałby poświęcić czas na cokolwiek innego niż gotowanie.

Dla kogo to może nie być idealne? Dla kogoś, kto szuka urządzenia z aplikacją mobilną i połączeniem Wi-Fi. Dla kogoś, kto robi bardzo duże partie jedzenia w jednym, niepodzielnym kawałku.

Za 499 złotych dostajemy naprawdę solidne urządzenie z przemyślaną konstrukcją, szerokimi możliwościami i łatwą obsługą. Polecam bez żadnych wyrzutów sumienia.

Loading