Logitech G Pro X Wireless – zakochasz się na zabój

Logitech G Pro X Wireless – recenzja bezprzewodowych nausznych słuchawek gamingowych

To idealny moment wejść na nowy poziom. Logitech G Pro X Wireless nie bez powodu ma „Pro” w nazwie. Wygląd, dźwięk, mikrofon, wszystko najwyższych lotów, ale czy warto wydać na nie ponad 800 zł? Czas się przekonać, do czego są zdolne te zgrabne słuchawki i czy mogą uprzyjemnić granie i życie.

Specyfikacja

Konstrukcja słuchawek Nauszne, zamknięte
Przeznaczenie Do gier, do PC (Windows 8 wzwyż), konsole PS4/PS5/seria Xbox
Łączność Bezprzewodowa, 2.4 GHz (adapter Logitech Lightspeed), do 15 m
Pasmo przenoszenia 20 Hz – 20 kHz
Impedancja 35 omów
Przetwornik Neodymowy, 50 mm
Dźwięk przestrzenny DTS 7.1 z wbudowaną kartą dźwiękową
Pojemność baterii słuchawek Brak danych
Sugerowany czas pracy baterii na jednym ładowaniu 20 godzin przy głośności na 50%
Złącze ładowania USB-C
Wymiary i waga 138 x 94 x 195 mm

Pudełko

Zacznijmy od pudełka, które samo w sobie przyciąga spojrzenie. Przód prezentuje się przepięknie i minimalistycznie. Na nim znajdziemy słuchawki z mikrofonem, logo producenta, nazwę urządzenia oraz informacje o technologii Lightspeed.

Prawy bok pudełka poświęcony jest krótkiej wzmiance o e-sporcie. Znalazło się tam również miejsce na logo kilku drużyn, które współpracują z firmą Logitech.

Przejdźmy na lewą stronę. W oczy od razu rzuca się lista produktów, która znajdują się w pudełku. Wszystkie są przedstawione na obrazkach i opisane. Poniżej jest specyfikacja, w której poczytamy o głównych cechach tych słuchawek. Dla niektórych minusem może być to, że całość jest tylko w trzech językach – angielskim, niemieckim i hiszpańskim.

Zeskoczmy na dół pudełka. Tam odnajdziemy nazwę słuchawek, podstawowe informacje w kilkunastu językach, kody producenta oraz krótką notkę o firmie.

Tył zostawiłam na sam koniec, to nie przypadek. Jego pomysłodawca powinien dostać premię. Na czarnym tle widać niebiesko biały napis „KEEP PLAYING”, gdy jednak przyjrzymy się z bliska, dostrzeżemy połyskujące hasła. To najważniejsze cechy urządzenia: wsparcie technologii Blue Vo!ce i DTS Headphone: X 2.0, aluminiowe widełki, stalowy pałąk, ekoskóra klasy Premium, pianka zapamiętująca kształt i 50-milimetrowe przetworniki Pro-G.

Zawartość pudełka

Przejdźmy do konkretów. Otwórzmy pudełko i zachwyćmy się tym, co jest w środku.

W kartonie znajdziemy:

  • słuchawki Logitech G Pro X,
  • nakładki na muszle ze sztucznej skóry klasy Premium,
  • nakładki na muszle wykonane z weluru,
  • kabel USB C, służący jedynie do ładowania słuchawek (1.8 m),
  • Adapter bezprzewodowy USB LIGHTSPEED,
  • odpinany mikrofon,
  • etui,
  • dokumentację.

To wszystko w cenie 879 zł. Każdą część opiszemy osobno, aby ocenić czy naprawdę warto.

Wygląd słuchawek i budowa

Zacznijmy od tego, co cieszy oko. Logitech G Pro X prezentuje się zgrabnie i minimalistycznie. Mimo swojej wielkości nie przytłacza, nie ma zbędnych światełek, kolorków czy dodatków. Nie wstyd się z nimi pokazać wśród ludzi.

Na te słuchawki wystarczy spojrzeć, aby się zakochać. Wyglądają profesjonalnie, pasowałyby nawet do biura, ale musielibyście powstrzymać się w nich od grania. Konstrukcja słuchawek jest trwała dzięki aluminiowym widełkom i stalowemu pałąkowi, który pokryty jest ekoskórą. To połączenie dość plastycznie, które podatne jest na chwilowe naprężenia.

Trzeba przyznać im jednak, że posiadają mocno zamkniętą konstrukcję, która dla jednych może być plusem, dla drugich ogromnym minusem. Dzięki temu słuchawki się nie zsuwają ani nie przemieszczają, nawet przy gwałtownych ruchach. Jest to ważne dla osób, które sporo poruszają się po domu, nie odkładając sprzętu na biurko. Warto jednak pamiętać, że Logitech G Pro X może ciut uciskać, głównie za uszami bądź na czubku głowy. To wszystko jednak kwestia przyzwyczajenia i tego ile czasu spędza się przy komputerze. Jeśli ktoś jest nałogowym graczem, który przez kilka godzin dziennie siedzi w zamkniętych słuchawkach, nie będzie to nic nowego. Jeśli jednak chcecie przerzucić się z słuchawek dousznych na Logitech G Pro X, może to być bolesna zmiana, przynajmniej w pierwszych dniach.

Pochwalmy jeszcze ułożenie przycisków znajdujących się na lewym nauszniku:

  • przycisk on/off mikrofonu,
  • potencjometr,
  • przycisk on/off słuchawek,
  • złącze USB-C,
  • diodę baterii.

Wspomnijmy jeszcze o regulacji wielkości. Słuchawki sprawdzają się idealnie dla małych i średnich głów. W przypadku większych czaszek warto przymierzyć je w sklepie. Mimo regulacji bywają dość oporne na spore wielkości.

Nauszniki

Wiem, że nauszniki to część słuchawek i powinnam je opisać we wcześniejszym nagłówku, ale losie… To nie są zwykłe nauszniki.

Przyjrzyjmy się pierw wymiarom, a potem będziemy się zachwycać dalej:

  • Wymiar na zewnątrz – 116 mm x 82 mm
  • Wymiar wewnątrz – 64 mm x 34 mm
  • Głębokość: 24 mm

Nauszniki są solidne i duże. Sprawdzą się nawet, jeśli ktoś nosi masę kolczyków na swoich uszach, a dla osób z okularami nie będą stanowić żadnego problemu.

Zanim przejdziemy do wyglądu i materiału muszli, warto wspomnieć o  spiralnych kablach, które świetnie zabezpieczają przed naciąganiem i zrywaniem się przewodów. Co ułatwia użytkowanie.

Czas na opis nakładek, które są w komplecie. Mamy do dyspozycji muszle ze sztucznej skóry klasy Premium. Te zapewniają wytłumienie otoczenia. Nie nagrzewają się, są przyjemne w dotyku i nie brudzą się w trakcie używania. Druga para nakładek jest wykonana z weluru. Te są miękkie, bardziej przyjazne dłuższym posiedzeniom, ale przepuszczają więcej dźwięków z otoczenia, a do tego łatwo gromadzą kurz i innego tego typu zabrudzenia. Wymiana nakładek nie jest łatwa, a na pewno nie w niewprawionych do tego dłoniach. Kilka powtórzeń, a można się przyzwyczaić.

Warto zaznaczyć, że obie nakładki zapamiętują kształt, dzięki czemu łatwo przystosowują się do głowy i robią się coraz wygodniejsze.

Etui

Opakowanie na słuchawki opisywane osobno w recenzji? Dziwna sprawa, ale naprawdę jest tego warte. Worek pomieści słuchawki i resztę zestawu. Jest wykonany z solidnego, elastycznego materiału. Dodatkowo wygląda bardzo profesjonalnie, minimalistycznie i nie zajmuje dużo miejsca. Może nie jest to idealne opakowanie, aby transportować słuchawki w ciasnej walizce, ale świetnie sprawdzi się w szufladzie czy w plecaku.

Dźwięk

Spoglądając na specyfikację niby nie widać niczego niezwykłego. Logitech G Pro X przypomina większość słuchawek gamingowych w podobnej klasie:

  • pasmo przenoszenia: 20 Hz – 20 KHz,
  • impedancja: 35 Ω,
  • czułość: 92 dB.

Słuchawki słyną ze swojego dźwięku przestrzennego 7.1, za który odpowiada technologia DTS Headphone:X 2.0. Sprawdziliśmy go w różnych grach, słuchając przeróżnej muzyki i oglądając ciekawe filmy. Zanim jednak rozpłynę się z zachwytu, opiszę kilka ogólnych faktów.

Logitech G Pro X ma bardzo wyrazisty dźwięk. Podczas testów ani razu nie skorzystałam ze 100% głośności. Dobra, raz spróbowałam, ale moje uszy nie chcą tego wspominać.

Membrany tych słuchawek są tak stworzone, aby zapewnić jak najlepsze odczucie dźwięków przestrzennych. To świetnie sprawdza się w grach oraz w filmach, z ciężkim klimatem. Nawet największy twardziel wystraszy się horroru, gdy będzie mieć na uszach Logitech G Pro X.

Dźwięk w grach

Dźwięk przestrzenny i mocne bassy, który zapewnia perfekcyjne wczucie się w otoczenie. Logitech G Pro X wprowadza na nowy poziom świadomości. W tych słuchawkach łatwo rozróżnić bliskie i oddalone dźwięki. Bez problemu ocenicie skąd słychać kroki i gdzie znajduje się przeciwnik.

Z Logitech G Pro X spędziłam sporo godzin, w przeróżnych tytułach. Pierwszą szansę dostały w becie Back 4 Blood i już wiedziałam, że będą moją największą miłością. Dźwięk przestrzenny sprawił, że idealnie mogłam ocenić pozycje przeciwników, wiedziałam, gdy się skradali za moimi plecami, i od razu reagowała, gdy pędzili prosto na mnie. Dodatkowo ten klimat, gdy słońce zaszło, a ja mogłam zostać już sam na sam z cudownym dźwiękiem i stadem potworów.

Overwatch dostał swoją szansę z samego rana. Wyraziste dźwięki przeróżnych kroków, strzałów, hasła bohaterów. Mogłam bez problemu zgadnąć, kto przy mnie biegał, kto do mnie strzelał i w jakim miejscu się przede mną chował. Chociaż nic nie może ukryć się przed pocałunkiem wdowy.

W trakcie testów pojawiła się również otwarta beta Diablo II Resurrected, z której nie mogłam nie skorzystać. Gra mnie nie zachwyciła, ale słuchawki nie zawiodły. Dialogi, otoczenie, znajome odgłosy przedmiotów. Wszystko perfekcyjne słyszane i czyste.

Resident Evil Village w tych słuchawkach to czysty majstersztyk. I tak, słuchawki można podłączyć do konsoli. Krzyki, płacz, świsty wiatru oraz inne przerażające odgłosy z otoczenia… Nie mam na tyle odwagi, aby kontynuować grę w środku nocy.

Jedną uwagę mogę mieć jedynie do gier typu Fifa czy NBA. Dźwięk przestrzenny sprawia, że komentatorzy są mało słyszalni. Nie zanikają kompletnie, ale mózg jest w stanie ich wyłączyć i skupić się na uderzaniu piłki czy na krzykach publiczności. Najlepiej będzie wyłączyć dźwięk przestrzenny, można to zrobić w dedykowanym oprogramowaniu.

Dźwięk w filmach i serialach

Logitech G Pro X świetnie sprawdza się też w trakcie oglądania filmów i seriali. Wyraźne i czyste dialogi, przyjemna muzyka, nic nadzwyczajnego. Jednak jeśli wybierzecie horror albo film akcji, poczujecie się jakbyście, znaleźli się w samym środku akcji. Dźwięk słuchawek potrafi oddać dynamikę mocnych scen oraz pozwala wczuć się we wszelkie historie grozy, gdzie każdy odgłos może przyprawić o gęsią skórkę.

Dźwięk w muzyce

Czy słuchawki gamingowe mają służyć do puszczania muzyki? Nie do końca… Nie będą one zachwycać audiofili, którzy są spragnieni wyjątkowych wrażeń. Zaspokoją jednak zwykłego użytkownika, który ma ochotę puścić sobie muzykę w tle. Świetnie sprawdzą się przy mocnej muzyce, w której podkreślają mocne basy.

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby słuchać w nich spokojniejszych kawałków. Gdy usłyszałam Syd Matters – To All Of You, które spokojnie zagrało z moich słuchawek, odpłynęłam na kilka minut i na nowo znalazłam się przy Chloe i Max, które złapały mnie za serce przy pierwszym zwiastunie Life is Strange.

Mikrofon

Jak zwykle zacznę od specyfikacji:

  • Zakres odbierania dźwięków: odpinany, nerkowy (jednokierunkowy),
  • Typ: kondensator elektretowy,
  • Wymiary: 6 mm,
  • Pasmo przenoszenia: 100 Hz – 10 kHz.

 

Czy to zachwycające i wystarczające? Musicie sami sobie odpowiedzieć, czego oczekujecie. Ja mogę zapewnić, że dźwięk mikrofonu jest czysty, nie zbiera szumów, ale wychwytuje bardzo dobrze otoczenie. Dodatkowo wystarczy pobawić się oprogramowaniem Logitech G Hub. W nim znajdziecie masę opcji. W tym technologię BLUE VO!CE, która sprawia, że:

  • W czasie rzeczywistym możecie narzucać różne filtry na swój głos;
  • Redukowane są szumy;
  • Usuwane są syczenia;
  • Dodawane są specjalne kompresje, aby dźwięk był czystszy.

Dokładnie zagłębiając się w ustawieniach oprogramowania, możecie naprawdę wiele zmienić. Parametry wpływają naprawdę wyraźnie na głos, dzięki czemu łatwo jest uzyskać efekt, który ma się w głowie.

Wspomnijmy o tym jeszcze, że mikrofon jest odłączany, aby nie przeszkadzał, gdy naprawdę go nie potrzebujecie. Niestety poduszka na pałąku już nie, przez co ciężko ją wymienić.

Dużym plusem jednak jest przycisk na lewym nauszniki, który umożliwia szybkie wyłączenie mikrofonu. Idealnie się sprawdzi dla osób, które bardzo się boją, że ktoś niepowołany ich usłyszy.

Konsole

Producent wspomina, że słuchawki działają z systemem Windows 8 i nowszymi. Zaryzykowałam, czasami mam w sobie małe iskry odwagi. Wejście USB w PS5 wyglądało tak, jakby też chciało spróbować. Ku mojemu zdziwieniu i ogromnemu szczęściu, konsola szybko poinformowała mnie o tym, że słuchawki zostały podłączone. Tak, działają. To świetna wiadomość dla osób, które obawiają się, że musiałyby wydać kolejne pieniądze, na dodatkowy sprzęt do konsoli.

Podłączenie

Podłączenie słuchawek jest banalne. Wystarczy wziąć adapter dołączony do zestawu i włożyć go do wolnego złącza UBS. Wygląda on  jak pendrive, dzięki czemu nie przeraża swoim rozmiarem, a co za tym idzie, łatwo go schować albo transportować.

Wszystko łączy się bez problemu, komputer od razu wykrywa nowe urządzenie, a użytkownikowi pozostaje jednie włączenie słuchawek. I to cała filozofia. Po krótkiej chwili można już cieszyć się z nowej zabawki.

Zasięg bezprzewodowy to, aż 15 metrów. Co prawda jest to sprzęt gamingowy, który służy głównie, gdy siedzi się przy komputerze, ale można bez problemu udać się w nich do kuchni, po zimny trunek, słoną przekąskę czy też zbilansowany posiłek.

Adapter bezprzewodowy USB LIGHTSPEED świetnie sprawdza się zarówno dla PC, laptopów, jak i konsol. Nie trzeba dokupować żadnych dodatkowych przejściówek itp. Wszystko, co potrzebne mamy w cenie słuchawek.

Bateria

Akumulator jest naprawdę wytrzymały. Jeśli planujecie wykorzystywać w pełni siłę urządzenia, powinno ono działać bez problemu do kilkunastu godzin. Ja jednak nie zamęczałam słuchawek ani maksymalną głośnością, ani nie biegałam w nich po całym domu. Deklarowane przez producenta 20 godzin jest jak najbardziej wykonalne.

Ogromnym plusem jest to, że podczas ładowania słuchawek, bez problemu można ich używać. Dzięki temu można z ich korzystać bez żadnych przerw.

Jest jednak minus, który może rzucić się w oczy wielu użytkownikom. Bateria jest niewymienialna, przez co nie ma szans pozbyć się problemu, jeśli jakimś cudem taki się przydarzy.

Oprogramowanie

Do słuchawek warto pobrać oprogramowanie Logitech G Hub. Jest ono kompatybilne z systemami Windows oraz Mac OS. Dzięki niemu możecie w szybki i łatwy sposób bawić cię parametrami sprzętu. Dostępne są w nim dwie zakładki: mikrofon i słuchawki.

Zacznijmy od mikrofonu. Tak jak już wspominałam, można włączyć technologię BLUE VO!CE. Poza tym można zająć się korektorem głosu oraz naprawdę wieloma ciekawymi ustawieniami, które mogą sprawić, że głos będzie brzmieć naprawdę profesjonalnie, a w waszym otoczeniu nie będzie żadnych szumów ani niechcianych dźwięków.

W zakładce słuchawki są dwie sekcje. Akustyka i dźwięk przestrzenny.

Akustyka daje dostęp do equalizera, w którym można wpływać na presety muzyczne, jak i gamingowe. Przy okazji można tworzyć profile, które ułatwią użytkowanie, np. można dowolnie zmieniać je przy różnego rodzaju grach. W drugiej zakładce możecie w pełni przejąć kontrolę na dźwiękiem przestrzennym. Wystarczy wybrać odpowiedni punkt i bez problemu zmienicie jego głośność, na bieżąco testując swoje ustawienia. W tym miejscu znajdziecie też tryby przestrzenne, które możecie testować.

Oprogramowanie pozwala również na pobieranie presetów od innych. Dzięki temu nie jesteście skazani tylko na własne pomysły i samodzielne ustawianie. Tyczy się to zarówno mikrofonu, jak i słuchawek.

Logitech G Hub oferuje również ustawiania, w których znajdziecie:

  • poziom naładowania baterii,
  • czas wytrzymania baterii,
  • zarządzanie energią.

Warto zaznaczyć, że oprogramowanie działa również z innymi sprzętami z serii Logitech G, a do tego jest w pełni po polsku.

Wrażenia

Nie będę na nowo rozpisywać się o wymienionych wyżej elementach. Na pewno zauważyliście, że Logitech G Pro X kupił moje serce. Miłość jednak jest okrutna, bo ich mocarna konstrukcja ścisnęła się na moim paznokciu, co łączyło się z ogromnym bólem. To jednak jeden z niewielu minusów, który odczułam podczas użytkowania. Tyle że to nie ich wina, a mojej wrodzonej niezdarności.

Bałam się czy nie będą cisnąć i grzać. Nic takiego się nie działo. Mimo tego, że testowałam je w ogromne upały, a włosów na głowie mi nie brakuje, nie odczułam żadnego problemu związanego z temperaturą. Głowa się nie poci, uszy też nie. Słuchawki zapewniają pełen komfort użytkowania.

Świetną opcją jest wyciszenie mikrofonu. Tym bardziej, jeśli ktoś często przebywa na spotkaniach, na których lepiej nie odzywać się bez pytania. Dzięki temu magicznemu przyciskowi zawsze macie pewność, że nikt was nie słyszy.

Dźwięk jest wyrazisty, czysty i naprawdę godny pochwalenia. Tym bardziej, że dzięki oprogramowaniu  Logitech G Hub można testować przeróżne opcje i filtry. Sama aplikacja zasługuje na pochwałę. Jest jasna, przejrzysta, dzięki niej można sterować też innymi urządzeniami z tej serii, a dodatkowo jest w pełni przetłumaczona na Polski język. Ilość opcji może jednak przytłoczyć osoby, które niezainteresowane są takiego typu zabawami.

I coś, do czego naprawdę łatwo przywyknąć. Bezprzewodowość. Czy warta swojej ceny? Model przewodowy kosztuje 300 złotych mniej. Jeśli jednak spróbujecie wersji bez kabli, nie wrócicie do zwykłej. W tych słuchawkach można wszystko, po prostu czuć brak ograniczeń i niesamowitą wolność.

Plusy i minusy

Plusy Minusy
Elegancji i minimalistyczny wygląd Mogą męczyć przy dłuższym użytkowaniu, ale idzie się do tego przyzwyczaić
Solidna konstrukcja Odpinany mikrofon, dla osób które mają tendencję do gubienia rzeczy
Świetne i bogate wyposażenie Adapter bezprzewodowy USB LIGHTSPEED, ponownie, dla osób które mają tendencję do gubienia rzeczy
Doskonały dźwięk przestrzenny Brak opcjonalnego łączenia przez Bluetooth bądź przewód
Świetna łączność bez opóźnień
Każdy element profesjonalnie wykonany
Długi czas pracy na baterii
Łatwe w obsłudze
Bezproblemowe podłączenie
Dająca masę możliwości aplikacja G Hub
Perfekcyjna jakość dźwięku w grach i filmach
Dobre tłumienie odgłosów zewnętrznych
Minimalistyczny adapter bezprzewodowy USB LIGHTSPEED, dla tych, którzy cenią sobie komfort i swobodę
Odpinany mikrofon, dla osób które nie lubią jak coś przeszkadza

 454 total views,  4 views today

Logitech Pro X Wireless
Ocena ogólna
5
  • Wygląd
  • Budowa
  • Zawartość pudełka
  • Mikrofon
  • Oprogramowanie
  • Bateria
Ciekawe artykuły
Redragon GS560 Adiemus – czyli jak tanim kosztem zrobić efekt WOW