Audio

Anker soundcore Liberty 5 Pro – test słuchawek TWS. Genialny bas i świetne ANC

3,114 słów · 15 min czytania
Udostępnij
Spis treści Przejdź do wybranej części
Sprawdź ceny

Anker soundcore Liberty 5 Pro – test słuchawek TWS. Genialny bas i świetne ANC

od 699,00 zł

Linki mogą być afiliacyjne. Cena i dostępność mogą zmienić się po przejściu do sklepu.

Anker soundcore Liberty 5 Pro – test słuchawek TWS. Genialny bas i świetne ANC za 699 zł

Przez moje ręce przewija się sporo sprzętu audio i z każdym kolejnym modelem coraz trudniej o prawdziwy efekt „wow”. Szczególnie w przypadku słuchawek TWS, gdzie producenci prześcigają się już nie tylko jakością dźwięku, ale też liczbą mikrofonów, kolejnymi generacjami ANC, kodekami, dźwiękiem przestrzennym i coraz częściej funkcjami wykorzystującymi AI.

W pewnym momencie kolejna para bezprzewodowych słuchawek zaczyna być po prostu… kolejną parą bezprzewodowych słuchawek.

Z Anker soundcore Liberty 5 Pro było inaczej.

Uprzedzę od razu: bardzo dawno żadne słuchawki douszne nie zrobiły na mnie tak dobrego pierwszego wrażenia pod względem brzmienia. Szczególnie basu. W TWS-ach często właśnie tego mi brakuje. Niskie tony są poprawne, czasami nawet całkiem przyjemne, ale nie mają tej masy, zejścia i energii, której osobiście oczekuję podczas słuchania muzyki.

Liberty 5 Pro potrafią natomiast zagrać basem, który nie tylko słychać. Przy odpowiednim utworze można go wręcz poczuć.

I nie, nikt mi za te słowa nie zapłacił.

Po prostu podczas testów doszedłem do momentu, w którym nie mam specjalnej ochoty wracać do poprzednich słuchawek. Liberty 5 Pro zostają ze mną jako sprzęt do codziennego użytkowania.

Obecnie kosztują 699 zł.

Czy rzeczywiście są aż tak dobre? Sprawdźmy.

Anker soundcore Liberty 5 Pro – najważniejsze parametry

Liberty 5 Pro to jeden z wyższych modeli TWS w aktualnej ofercie Anker soundcore. Producent zastosował tutaj przetworniki 9,2 mm z membraną wykonaną z kompozytu papierowo-wełnianego, Bluetooth 6.1, Adaptive ANC 4.0, HearID 5.0 oraz nowy układ ANKER Thus AI.

Każda słuchawka waży około 5,5 grama, a konstrukcja spełnia normę IP55.

Do tego dochodzą: połączenie z maksymalnie trzema urządzeniami, LDAC, Dolby Atmos ze śledzeniem ruchu głowy, bezprzewodowe ładowanie etui oraz szybkie ładowanie.

Producent szczególnie dużo uwagi poświęcił również rozmowom. Liberty 5 Pro korzystają z zestawu 10 czujników, obejmującego między innymi osiem mikrofonów MEMS oraz dwa czujniki przewodnictwa. Całość wspierana jest przez układ ANKER Thus AI.

W kwietniu 2026 roku Liberty 5 Pro otrzymały nawet certyfikat Guinness World Records za najwyższy wynik jakości mowy G-MOS wśród słuchawek TWS w teście obiektywnym.

Marketingowo brzmi to bardzo dobrze.

Na szczęście lista parametrów nie jest tutaj najciekawszą częścią produktu.

Zawartość opakowania i pierwsze wrażenia

Już po wyjęciu z pudełka Liberty 5 Pro sprawiają wrażenie produktu z wyższej półki.

Słuchawki są większe od najbardziej minimalistycznych konstrukcji TWS, ale podczas korzystania nie odczuwałem, żeby ich rozmiar stanowił problem.

Korpus jest zwarty, nowoczesny i dobrze spasowany. Całość wygląda elegancko, ale bez przekombinowania.

Znacznie ciekawsze jest jednak etui.

Na pierwszy rzut oka wygląda jak nieco większe pudełko ładujące. Dopiero po uruchomieniu okazuje się, że na froncie znajduje się 0,96-calowy ekran dotykowy.

Tak, mamy ekran w etui do słuchawek.

Jeszcze niedawno uznałbym coś takiego za bajer dopisany do listy funkcji tylko po to, żeby producent miał czym wyróżnić produkt na grafice reklamowej.

Tutaj jednak ekran rzeczywiście ma zastosowanie.

Ekran w etui – bajer, który szybko zaczyna mieć sens

Z poziomu etui możemy przede wszystkim sprawdzić stan naładowania słuchawek i samego pudełka.

Niby drobiazg, ale bardzo wygodny.

Nie muszę otwierać aplikacji tylko po to, żeby dowiedzieć się, czy przed wyjściem powinienem wrzucić słuchawki na chwilę do ładowania.

Ekran pozwala też zmieniać część ustawień, przełączać tryby ANC, modyfikować profil dźwięku czy sterować wybranymi funkcjami Dolby Atmos.

Oczywiście aplikacja soundcore nadal daje znacznie większe możliwości, ale właśnie o to tutaj chodzi. Etui nie próbuje zastąpić smartfona. Pozwala szybko zrobić najważniejsze rzeczy bez wyciągania telefonu z kieszeni.

Chcę sprawdzić baterię? Patrzę na etui.

Chcę zmienić tryb ANC? Mogę zrobić to tutaj.

I nagle okazuje się, że ekran przestaje być wyłącznie efektownym dodatkiem.

Czy kupiłbym słuchawki tylko dlatego, że mają wyświetlacz w etui? Oczywiście, że nie.

Ale skoro już tutaj jest i działa dobrze, bardzo szybko przyzwyczaiłem się do jego obecności.

Komfort – można o nich zapomnieć

Jednym z największych problemów słuchawek dokanałowych pozostaje dopasowanie.

Można stworzyć genialnie brzmiące TWS-y z najlepszym ANC na rynku, ale jeżeli po czterdziestu minutach użytkowania człowiek marzy tylko o wyjęciu ich z uszu, reszta przestaje mieć znaczenie.

W przypadku Liberty 5 Pro nie miałem z tym problemu.

Słuchawki dobrze leżą w uchu, a przy prawidłowo dobranej końcówce trzymają się pewnie.

Warto poświęcić kilka minut na dobór odpowiednich gumek. W słuchawkach dokanałowych uszczelnienie wpływa przecież nie tylko na komfort, ale również na charakter basu oraz skuteczność ANC.

Jedna słuchawka waży około 5,5 grama. Po założeniu ciężar szybko przestaje być odczuwalny.

Podczas dłuższego słuchania nie pojawił się u mnie dyskomfort, który zmuszałby mnie do zrobienia przerwy.

To dla mnie spory plus.

Aplikacja soundcore – tutaj można się pobawić

Jeżeli ktoś lubi konfigurować sprzęt dokładnie pod siebie, aplikacja soundcore daje naprawdę duże pole do zabawy.

Możemy sterować ANC, trybem transparentnym, korektorem, personalizacją HearID 5.0, Dolby Atmos, gestami, funkcjami głosowymi czy zachowaniem samych słuchawek.

Jest tego dużo.

Bardzo dużo.

Na szczęście nie trzeba od razu zagłębiać się we wszystkie ustawienia. Liberty 5 Pro już po wyjęciu z pudełka grają w sposób, który mi osobiście bardzo odpowiada.

Dla bardziej wymagających użytkowników możliwości konfiguracji są jednak ogromnym plusem.

HearID 5.0 – słuchawki próbują dopasować się do użytkownika

Jedną z ciekawszych funkcji jest HearID 5.0.

System analizuje słuch oraz preferencje użytkownika, a następnie tworzy spersonalizowany profil EQ.

Nie traktowałbym tego jako obowiązkowej funkcji, którą każdy musi od razu skonfigurować.

Fabryczne strojenie Liberty 5 Pro trafia w moje preferencje wyjątkowo dobrze.

Jeżeli jednak komuś będzie przeszkadzała ilość basu albo będzie chciał bardziej wyeksponować wokale, aplikacja daje naprawdę sporo możliwości.

I zdecydowanie warto o tym pamiętać, bo charakter tych słuchawek jest dość mocno zaznaczony.

Brzmienie – tutaj zaczyna się najważniejsza część testu

No dobra.

Teraz możemy przejść do rzeczy, która w Liberty 5 Pro zrobiła na mnie największe wrażenie.

Brzmienie.

Nie będę próbował przekonywać, że są to idealnie neutralne monitory studyjne, ponieważ ich fabryczne strojenie zdecydowanie idzie w stronę efektownego, pełnego i energetycznego grania.

I dokładnie za to je polubiłem.

Ten bas!

Bas był pierwszą rzeczą, która zwróciła moją uwagę po uruchomieniu muzyki.

Wiele niewielkich słuchawek próbuje stworzyć wrażenie mocnego dołu poprzez podbicie określonego zakresu częstotliwości. W efekcie dostajemy dudnienie i całkiem sporą ilość basu, ale brakuje prawdziwego zejścia, masy i kontroli.

Liberty 5 Pro robią to zdecydowanie lepiej.

Niskie tony są głębokie, mocne, mięsiste i niezwykle angażujące.

Przy odpowiednim materiale muzycznym potrafią wręcz zaskoczyć tym, ile energii można wydobyć z tak niewielkich przetworników.

Właśnie czegoś takiego bardzo często brakuje mi w TWS-ach.

Co jeszcze ważniejsze, nie mam tutaj wrażenia, że ktoś po prostu przesunął suwak „BASS” do maksimum.

Uderzenie jest sprężyste, dynamiczne i potrafi zejść naprawdę nisko.

Przy rapie, elektronice czy muzyce z mocno zarysowaną sekcją rytmiczną Liberty 5 Pro dają ogromną frajdę.

To jedne z tych słuchawek, przy których kilka razy złapałem się na zwyczajnym:

„Ale to dobrze gra”.

Bez analizowania wykresów.

Bez zastanawiania się, czy przy 8 kHz mamy o pół decybela za dużo.

Po prostu uruchamiam muzykę, robię trochę głośniej i słucham.

I ostatecznie właśnie o to w sprzęcie audio chodzi.

Co ciekawe, moje odczucia mają również pokrycie w niezależnych pomiarach kolegów z branży. Liberty 5 Pro rzeczywiście mają bardzo mocno zaakcentowany zakres niskich częstotliwości, szczególnie poniżej około 200 Hz.

Basu jest dużo. Dla mnie świetnie, ale warto o tym wiedzieć

Nie każdemu taki charakter przypadnie do gustu.

Liberty 5 Pro grają ciepło, mocno i zdecydowanie stawiają na dół pasma.

Osoby szukające maksymalnie neutralnej reprodukcji dźwięku mogą po pierwszym odsłuchu uznać fabryczne strojenie za przesadzone.

Koledzy z branży również zwracają uwagę na sporą ilość niskiego i średniego basu. W niezależnych pomiarach widać to bardzo wyraźnie.

Dla mnie?

To jeden z największych atutów tych słuchawek.

I świetny przykład tego, dlaczego sprzętu audio nie powinno się oceniać wyłącznie na podstawie wykresu częstotliwości.

Średnica i wokale

Przy tak mocno zaznaczonym dole pojawia się oczywiste ryzyko, że bas zacznie przykrywać resztę pasma.

Na szczęście Liberty 5 Pro całkiem skutecznie tego unikają.

Wokale pozostają czytelne i odpowiednio wysunięte, a instrumenty nie giną pod masą niskich częstotliwości.

Średnica ma przyjemną masę.

Gitara brzmi jak gitara, a nie cienka struna grająca gdzieś z tyłu.

Fortepian zachowuje swój ciężar.

Męskie wokale świetnie współpracują z ciepłym charakterem słuchawek.

Całość jest nastawiona przede wszystkim na przyjemność ze słuchania.

Niezależne pomiary również pokazują, że mimo mocno podbitego basu zakres średni pozostaje stosunkowo blisko neutralnego celu, dzięki czemu wokale i główne instrumenty nadal zachowują odpowiednią czytelność.

Góra – szczegółowa, ale nie męcząca

Górne pasmo dostarcza odpowiednią ilość szczegółów i przestrzeni, a jednocześnie nie męczy.

Dla mnie to bardzo ważne.

Część producentów próbuje stworzyć wrażenie „audiofilskiej szczegółowości” przez mocne wyeksponowanie góry. Pierwsze pięć minut brzmi efektownie, a po godzinie człowiek ma serdecznie dość talerzy perkusyjnych i syczących głosek.

Tutaj balans jest przyjemniejszy.

Liberty 5 Pro nadal potrafią pokazać sporo detali, ale robią to bez przesadnej agresji.

Nie określiłbym ich mianem najbardziej analitycznych słuchawek, jakich kiedykolwiek używałem.

Tylko że w tym przypadku zupełnie mi to nie przeszkadza.

Ich największą siłą pozostaje spójność, dynamika i zwyczajna frajda ze słuchania muzyki.

Scena i dynamika

Liberty 5 Pro mają jeszcze jedną cechę, którą trudno dobrze przedstawić w tabelce.

Dynamikę.

Nagrania mają energię.

Jeśli w utworze pojawia się mocne uderzenie, naprawdę je czuć. Kiedy aranżacja się uspokaja, słuchawki potrafią równie dobrze oddać tę zmianę.

W połączeniu z mocnym basem daje to bardzo angażujące brzmienie.

Łatwo złapać się na stopniowym zwiększaniu głośności, bo te słuchawki zwyczajnie zachęcają do słuchania.

Oczywiście warto zachować rozsądek.

Uszy mamy tylko jedne.

Dolby Atmos i śledzenie głowy

Liberty 5 Pro obsługują także Dolby Atmos z funkcją śledzenia ruchu głowy.

Warto to przetestować samemu.

Przy części materiałów dodatkowe przetwarzanie zwiększa wrażenie przestrzeni i daje bardziej widowiskowy efekt.

Przy innych nagraniach wolę zwyczajne stereo.

Nie traktuję więc Dolby Atmos jako ustawienia, które koniecznie musi być włączone przez cały czas.

Dobrze jednak, że opcja istnieje i możemy zdecydować sami.

ANC 4.0 – Anker naprawdę dobrze poradził sobie z wyciszeniem

Liberty 5 Pro wykorzystują Adaptive ANC 4.0.

System korzysta z ośmiu czujników i układu ANKER Thus AI, który na bieżąco analizuje otoczenie oraz sygnały docierające do użytkownika. Według producenta układ przetwarza ponad 384 tysiące sygnałów związanych z hałasem na sekundę.

Brzmi bardzo marketingowo.

W praktyce ważniejsze jest to, że ANC rzeczywiście działa bardzo dobrze.

Jednostajne odgłosy, takie jak wentylacja, ruch uliczny, szum otoczenia czy dźwięk silnika, są bardzo mocno ograniczane.

Dzięki temu nie trzeba automatycznie zwiększać głośności muzyki tylko po to, żeby zagłuszyć otoczenie.

Oczywiście żaden system ANC nie tworzy idealnej próżni akustycznej. Nagłe dźwięki i znajdujące się blisko nas głosy nadal mogą się przebijać.

Liberty 5 Pro należą jednak do bardzo mocnej czołówki.

I ponownie nie jest to tylko moje odczucie.

W niezależnych testach koledzy z branży zmierzyli redukcję postrzeganej głośności hałasu sięgającą średnio blisko 84% przy prawidłowym uszczelnieniu. Inne pomiary również pokazują poziom izolacji zbliżający Liberty 5 Pro do znacznie droższych konstrukcji premium.

Jak na słuchawki kosztujące 699 zł, wynik robi wrażenie.

Tryb transparentny i Easy Chat

Odwrotnością ANC jest oczywiście tryb transparentny.

Pozwala słyszeć otoczenie bez konieczności wyciągania słuchawek z uszu.

Przydaje się podczas chodzenia po mieście, w sklepie czy przy krótkiej rozmowie.

Jeszcze ciekawszą funkcją jest Easy Chat.

Po wykryciu, że zaczynamy mówić, Liberty 5 Pro mogą automatycznie zmniejszyć głośność muzyki i przełączyć się w tryb transparentny.

Po zakończeniu rozmowy wracają do poprzednich ustawień.

To jeden z tych niewielkich dodatków, które w codziennym użytkowaniu potrafią okazać się znacznie bardziej przydatne od połowy wielkich haseł związanych z AI.

Rozmowy – jeden z najmocniejszych punktów Liberty 5 Pro

Anker bardzo mocno promuje jakość rozmów w Liberty 5 Pro.

I akurat tutaj ma konkretne argumenty.

Słuchawki korzystają z zestawu dziesięciu czujników, w tym ośmiu mikrofonów MEMS i dwóch czujników przewodnictwa. Za przetwarzanie odpowiada ANKER Thus AI.

Producent deklaruje skuteczne oddzielanie głosu od otoczenia nawet w bardzo głośnych warunkach, przekraczających 100 dB.

Do tego dochodzi wspomniany wcześniej rekord Guinnessa dotyczący jakości mowy.

Do wszelkich certyfikatów i rekordów wykorzystywanych później w marketingu podchodzę raczej spokojnie.

Tutaj jednak bardzo dobre rezultaty powtarzają się również w testach niezależnych.

Koledzy z branży sprawdzali Liberty 5 Pro między innymi przy bardzo ruchliwych ulicach i w zatłoczonych miejscach. Głos nadal pozostawał czytelny, a spora część hałasu była skutecznie usuwana.

To naprawdę ważne.

Przez lata mikrofony były jedną z najbardziej zaniedbywanych części słuchawek TWS. Muzyka mogła brzmieć świetnie, ANC działało coraz lepiej, a podczas pierwszej rozmowy telefonicznej druga osoba pytała, czy przypadkiem nie dzwonimy z wiadra.

Liberty 5 Pro pokazują, jak duży postęp dokonał się w tej kwestii.

Sterowanie głosem działa lokalnie

Układ ANKER Thus AI wykorzystywany jest również do obsługi poleceń głosowych.

Liberty 5 Pro mają 20 zaprogramowanych komend, które pozwalają między innymi sterować muzyką czy regulować głośność.

Najciekawsze jest to, że podstawowe polecenia mogą być przetwarzane bezpośrednio przez urządzenie.

Nie trzeba za każdym razem wysyłać komendy do chmury i czekać na reakcję zewnętrznego asystenta.

Czy kupiłbym słuchawki wyłącznie ze względu na tę funkcję?

Nie.

Ale skoro już tutaj jest, zdecydowanie wolę rozwiązanie działające lokalnie i szybko.

Bluetooth 6.1, LDAC i nawet trzy urządzenia

Liberty 5 Pro korzystają z Bluetooth 6.1.

Obsługują również połączenie wielopunktowe, pozwalające współpracować nawet z trzema urządzeniami.

Multipoint jest jedną z tych funkcji, do których bardzo szybko można się przyzwyczaić.

Telefon, komputer i tablet mogą być dostępne bez ciągłego wchodzenia do ustawień Bluetooth i ręcznego przełączania połączenia.

Na kompatybilnych urządzeniach dostępny jest również kodek LDAC.

Pozwala on przesyłać dźwięk z wyższym bitrate’em od podstawowych kodeków Bluetooth.

Warto przy tym zachować zdrowy rozsądek.

Sam napis „Hi-Res” nie sprawi automatycznie, że przeciętny materiał ze streamingu zamieni się w nagranie studyjne.

Końcowy efekt zależy od słuchawek, źródła, kodeka, jakości samego nagrania i serwisu, z którego korzystamy.

Bateria – ważniejsze jest dla mnie szybkie ładowanie

Producent podaje kilka różnych wyników czasu pracy w zależności od ustawień.

Przy standardowym ANC słuchawki mają działać do około 6,5 godziny, a razem z etui do 28 godzin.

W najbardziej wymagającym trybie ANC wartości spadają do około 2,5 godziny na samych słuchawkach i 10,5 godziny wraz z etui.

Znacznie bardziej podoba mi się jednak inna liczba.

5 minut ładowania ma zapewnić do 4 godzin słuchania.

I właśnie takie rozwiązania uważam za najbardziej praktyczne.

Zapomniałem podładować słuchawki.

Za chwilę wychodzę.

Wrzucam je na kilka minut do ładowania i problem praktycznie znika.

Etui można ładować zarówno przez USB-C, jak i bezprzewodowo.

IP55 – trening i deszcz im niestraszne

Liberty 5 Pro mają klasę odporności IP55.

Oznacza to ochronę przed kurzem oraz wodą w zakresie przewidzianym przez normę.

Pot podczas treningu, zachlapanie czy lekki deszcz nie powinny więc stanowić problemu.

Oczywiście IP55 nie zamienia słuchawek w sprzęt przeznaczony do pływania.

Do basenu bym ich nie zabierał.

Czy ekran w etui naprawdę jest potrzebny?

Po dłuższym korzystaniu z Liberty 5 Pro mam wrażenie, że Anker całkiem dobrze trafił tutaj w granicę pomiędzy funkcjonalnością a technologicznym gadżeciarstwem.

Czy potrzebuję ekranu w etui do słuchawek?

Niekoniecznie.

Czy chciałbym z niego zrezygnować po kilku dniach używania?

Też niespecjalnie.

Szybkie sprawdzenie baterii, przełączenie ANC czy dostęp do wybranych ustawień bez sięgania po telefon po prostu się przydają.

Podobnie podchodzę do wielu funkcji związanych z AI czy Dolby Atmos.

Nie każda będzie używana codziennie przez każdego użytkownika.

Najważniejsze jest jednak to, że dodatki nie próbują tutaj przykrywać słabego produktu.

Podstawy są bardzo dobre.

Dźwięk daje ogromną frajdę.

ANC działa świetnie.

Rozmowy wypadają bardzo dobrze.

Aplikacja daje masę możliwości.

Do tego dochodzi multipoint, LDAC, szybkie ładowanie i funkcjonalne etui.

I właśnie tak powinien wyglądać sprzęt za około 700 zł.

Co mi się nie podoba?

Po tylu pochwałach wypada też zejść na ziemię.

Pierwszą kwestią jest charakter brzmienia.

Basu jest naprawdę dużo.

Dla mnie to ogromna zaleta Liberty 5 Pro.

Jeżeli jednak ktoś oczekuje neutralnego, bardzo analitycznego strojenia, fabryczne ustawienie może być zwyczajnie zbyt mocne.

Na szczęście korektor daje sporo możliwości i sytuację można łatwo dopasować do własnych preferencji.

Druga kwestia to etui.

Ekran ma swoje zalety, ale sprawia też, że pudełko nie należy do najmniejszych.

Zwracają na to uwagę również niezależne testy.

Trzecia rzecz to liczba funkcji.

Jest ich tutaj mnóstwo.

Dla fana technologii będzie to świetna wiadomość.

Osoba, która chce tylko otworzyć pudełko, sparować słuchawki i nigdy więcej nie zaglądać do aplikacji, prawdopodobnie nie wykorzysta nawet połowy możliwości Liberty 5 Pro.

Nie uznaję tego jednak za dużą wadę. Podstawowe funkcje działają bez konieczności spędzenia godziny w ustawieniach.

Anker soundcore Liberty 5 Pro – czy warto?

Tak.

I tym razem naprawdę nie muszę długo się nad tym zastanawiać.

699 zł nie jest małą kwotą za słuchawki TWS.

W tym przedziale cenowym wymagania powinny być znacznie większe niż „grają, mają ANC i da się przez nie rozmawiać”.

Liberty 5 Pro oferują jednak wyjątkowo kompletny zestaw.

Mamy bardzo skuteczne ANC, świetną jakość rozmów, ogromne możliwości konfiguracji, HearID 5.0, LDAC, Bluetooth 6.1, multipoint, Dolby Atmos, szybkie ładowanie, ładowanie bezprzewodowe i nietypowe, ale naprawdę przydatne etui z ekranem.

Dla mnie najważniejsza pozostaje jednak znacznie prostsza rzecz.

Uwielbiam, jak te słuchawki grają.

Mają dokładnie ten rodzaj mocnego, głębokiego i angażującego basu, którego bardzo często brakuje mi w niewielkich słuchawkach TWS.

Nie grają grzecznie.

Mają energię.

Potrafią sprawić, że zamiast analizować kolejną funkcję w aplikacji, po prostu odpalam muzykę i zaczynam jej słuchać.

I chyba właśnie to jest najlepszym komplementem, jaki mogę dać sprzętowi audio.

Po zakończeniu testu nie odkładam Liberty 5 Pro do pudełka.

Zostają ze mną jako słuchawki do codziennego użytkowania.

Nie dlatego, że producent chwali się układem AI.

Nie dlatego, że mają ekran w etui.

Nie dlatego, że na pudełku znajduje się długa lista funkcji.

Po prostu cholernie dobrze mi się na nich słucha muzyki.

I czasami naprawdę nie potrzeba bardziej skomplikowanego podsumowania.

Zalety Wady
Rewelacyjne, głębokie i potężne niskie tony Fabryczne strojenie może mieć za dużo basu dla zwolenników neutralnego dźwięku
Bardzo dynamiczne i angażujące brzmienie Etui jest większe niż w wielu konkurencyjnych modelach
Świetna jakość dźwięku Ogromna liczba ustawień może początkowo przytłaczać
Bardzo skuteczny Adaptive ANC 4.0 699 zł nadal jest sporą kwotą za słuchawki TWS
Bardzo dobra jakość rozmów
Rozbudowana aplikacja soundcore
Ogromne możliwości personalizacji
HearID 5.0
Obsługa LDAC
Bluetooth 6.1
Multipoint nawet z trzema urządzeniami
Dolby Atmos ze śledzeniem ruchu głowy
Szybkie ładowanie
Ładowanie bezprzewodowe
Użyteczny ekran w etui
IP55
Wysoki komfort użytkowania

Anker soundcore Liberty 5 Pro to jedne z najlepszych słuchawek TWS, jakich do tej pory używałem. Najbardziej zachwyciły mnie potężnym, głębokim basem i dynamicznym charakterem brzmienia, ale za świetnym dźwiękiem idą również bardzo dobre ANC, kapitalna jakość rozmów i wyjątkowo bogaty zestaw funkcji. Przy cenie 699 zł konkurencja jest bardzo mocna, ale Liberty 5 Pro zdecydowanie potrafią się obronić. U mnie zostają na stałe.

Overall
4.7
  • Jakość wykonania
  • Komfort
  • Jakość dźwięku
  • Bas
  • ANC
  • Jakość rozmów
  • Funkcjonalność
  • Aplikacja
  • Bateria
Nagrody reTEST

Wyróżnienia przyznane w tym teście

Odznaczenia podsumowują najmocniejsze strony produktu po zakończeniu całego testu.