Trust GXT970 Morfix – myszka na szkolną czwórkę

Wiele świetnych aspektów, lecz tych gorszych również nie zabrakło

Potrzebujecie myszki do gier MMO, a przy okazji nie chcecie mieć cały czas wielu przycisków na bocznej stronie myszki? Być może idealnym rozwiązaniem będzie gryzoń Trust GXT970 Morfix, gdzie możecie wymieniać boczne panele nie tylko po to, by dodać lub zmniejszyć ilość przycisków, ale także poprawić chwyt i komfort. Myszka oferuje jednak znacznie więcej! Wszystkiego dowiecie się z poniższej recenzji.

Opakowanie i zawartość

Z zewnątrz produkt Trusta nie wyróżnia się zbytnio niczym. Prostokątne pudełko, a na nim infografiki, dużo tekstu oraz zdjęcia myszki, to wszystko, co jest oferowane dla kupującego. Ciekawiej zaczyna się dziać w środku. Do naszej dyspozycji producent oddał aż cztery różne panele boczne, które mają za zadanie poprawić komfort naszej gry lub pracy. Nie zabrakło również papierologi, a bardzo miłym aspektem jest naklejka z logiem Trusta. Osobiście bardzo lubię tego typu dodatki, więc tutaj zapisuje na konto tej firmy malutki plusik.

Na sam koniec zostawiłem najlepsze – samą myszkę. Okazała się ona ładniejsza niż na internetowych zdjęciach, lecz dla mnie najważniejsza jest wygoda i działanie, lecz o tym dowiecie się w dalszej części tego artykułu. Na minus mogę zaliczyć małą ilość osłon sprzętu w środku pudełka. Poza foliami i cienkim kartonem nie ma kompletnie nic. Przydałaby się jakaś folia bąbelkowa lub gruby karton, który otuliłby wszystkie elementy.

Co pierwsze się rzuciło w oczy?

Gdy pierwszy raz wziąłem myszkę do ręki, to nie leżała mi ona najlepiej. Z miejsca zatem zmieniłem prawy panel boczny i mój komfort znacząco się poprawił. Gryzoń jest dość ciężki, gdyż waży 167 gramów. Nie jest to strasznie duża waga, lecz teraz panuje swojego rodzaju trend na lekkie myszki, przez co producenci nawet pozbywają się części osłon. Ja jednak tego trendu nie rozumiem i chyba nigdy nie zrozumiem. Lubię ciężkie myszki, a produkty o wadze 200 gramów nie są dla mnie żadnym problemem, ba nawet takie preferuje. Myślę jednak, że warto to odnotować, gdyż dla wielu osób będzie to jedna z kluczowych cech przy zakupie.

Po podłączeniu do komputera z automatu pobrały się sterowniki, a myszka zaczęła świecić wszystkimi kolorami tęczy. Samo podświetlenie jest zrobione całkiem dobrze i nie jest ono zbyt nachalne lub zbyt mało widoczne. Ogólnie gryzoń prezentuje się bardzo przyzwoicie, a użyte materiały są solidnej jakości. Przewróćmy jeszcze myszkę do góry nogami. Na spodzie znalazły się dwa bardzo duże ślizgacze, dzięki którym myszka dosłownie pływa po podkładce.

Wykonanie

Nie mamy tutaj do czynienia z diamentami, metalem czy półszlachetnymi kruszcami, lecz guma oraz plastiki są naprawdę solidne i porządne. Dłoń leży bardzo stabilnie, a przy okazji praktycznie się nie poci. Na minus jednak zasługują boczne ścianki, które na potęgę zbierają kurz oraz naskórek, przez co myszka po kilku dniach przestała wyglądać estetycznie i wymagała czyszczenia. Każdy sprzęt tego wymaga, lecz klawiaturę i moją obecną myszkę czyszczę praktycznie raz w miesiącu i utrzymują one się w świetnym stanie. Panel z trzema przyciskami jest dobrze dostosowany pod kciuka, lecz panel z dziewięcioma przyciskami nie jest już dla mnie zbyt optymalny. Według mnie przyciski są za małe, przez co nie potrafiłem ich się dobrze wyuczyć i poprawnie używać. Do tego często zdarzało mi się dawać missclicki, co w przypadku gry w League of Legends bywało uciążliwe. Zdecydowanie lepiej wyglądałaby konstrukcja z sześcioma przyciskami, które byłby większe, przez co i łatwiej dostępne. Mam bardzo mieszane uczucia i nie sądzę, że byłbym w stanie używać tego panelu na stałe.

Jeśli chodzi o scrolla, to jest to chyba największy pozytywny szok w tej myszce. Nigdy nie widziałem tak dobrze zaprojektowanego i wygodnego w obsłudze kółka. Wypustki na nim są rewelacyjnie wyczuwalne i dają spory komfort przewijania z dużą precyzją. Do tego wystaje on tylko lekko ponad dwa główne przyciski, przez co nie trzeba robić gigantycznego skoku palcem, by go używać. Przyciski do zmiany DPI są w stu procentach poprawnie stworzone i nie można im nic zarzucić.

Doczepić się muszę do sensora w tym urządzeniu. Trust GXT970 Morfix został wyposażony w optyczny sensor PMW3325. Za te same pieniądze możemy wyposażyć się w nowsze i lepsze serca myszek, a mam tu na myśli, chociażby PMW3360. Dlaczego tutaj mamy zatem do czynienia z PMW3325? Nie wiem, choć się domyślam, że na jakimś polu trzeba było ciąć koszty i padło na sensor, na którym jednak według mnie nie powinno się oszczędzać, gdyż to on de facto jest najważniejszy w myszce.

Wygoda i użytkowanie

Poniekąd ten temat poruszyłem już w poprzednim nagłówku, lecz teraz zagłębię się w ten temat. Myszka leży w dłoni bardzo dobrze i nie mam do tego żadnych zastrzeżeń. Wyprofilowanie pod prawą rękę jest zrobione z głową, przez co każdy chwyt jest wygodny, a kształt gryzonia nie utrudnia nam grania. Ślizgacze dają radę, lecz sądzę, że powinny one znaleźć się również pod każdym panelem bocznym, gdyż czasem ruchy w lewo lub prawo napotykały się z oporem, gdyż nie jest to całkiem płaska powierzchnia, a ten milimetr robi różnicę, gdy naciśniemy mocniej jedną ze stron myszki i ta lekko się przechyli. Warte odnotowania jest również to, że sensor zbiera ruchy myszką nawet wtedy, gdy jest ona 2-3 milimetry oderwana od podłoża. Tracimy przez to celność, gdy robimy dynamiczne ruchy, na przykład w CS:GO. Mozolnie i uciążliwie będzie nam zatem mijał proces nauki pamięci mięśniowej z tym gryzoniem.

Przyciski boczne klikają cicho, a dźwięk każdego z nich  jest do siebie bardzo zbliżony. Nie uważam tego jednak za jakąś wadę, gdyż aspekty dźwiękowe myszki nie są mi w żaden sposób potrzebne podczas grania, czy też normalnego użytkowania. Dwa główne przyciski działają płynnie i dobrze. Warto jednak wspomnieć o prawym przycisku, którego klik jest praktycznie niesłyszalny, gdy mamy na uszach słuchawki. Raz jeszcze wspomnę też o scrollu, który jest fenomenalny w moim odczuciu i korzystało mi się z niego bardzo, ale to bardzo dobrze. Świat byłby piękniejszym miejscem, gdyby każda rolka na myszce była skonstruowana w podobny lub ten sam sposób.

Kolorki!

Myszka dla graczy to i RGB musi być na pokładzie. Do naszej dyspozycji został oddany pasek na dole gryzonia oraz logo producenta i scroll. Dynamicznych zmian kolorów i innych efektów podświetlenia nie ujrzymy jednak na innych częściach niż dolny pasek, gdyż ich kolor informuje nas o aktualnym DPI. Za pomocą oprogramowania, które jest dostępne na stronie Trusta, możemy edytować efekty podświetlenia. W nasze ręce oddane zostały typowe funkcje, takie jak tęcza, oddychanie czy fala, lecz nie zabrakło również czegoś bardziej egzotycznego. Jeśli już jesteśmy przy programie, to powiedzmy sobie o nim lekko więcej.

Oprogramowanie

Na minus z miejsca leci to, że Trust nie przygotował dla nas żadnej płytki z instalką oprogramowania w pudełku, co u konkurencji jest już praktycznie zwyczajem. Program musimy zatem pobrać na własną rękę ze strony producenta. Czym może się on pochwalić? Przede wszystkim możliwością skonfigurowania każdego przycisku, tworzeniem makr oraz edycją kolorów i sposobów podświetlenia. Nie jest to jednak wszystko. Możemy również tworzyć profile, określać DPI i ustawiać progi wedle własnego gustu, a także zmieniać parametry myszki. Wszystko jest bardzo proste i intuicyjne, a sam program nie sprawia żadnych problemów. Do tego na środku jest potężna ilustracja gryzonia Trust GXT970 Morfix, która ułatwi nam przypisanie konkretnych czynności pod konkretne przyciski.

Podsumowanie

Nie jest to z pewnością myszka, która przypadnie do gustu każdemu. Ja sam bym jej nie mógł używać na co dzień, gdyż nie spełnia ona wszystkich wymagań, które są dla mnie istotne. Mimo wszystko jednak sądzę, że jest do dobry produkt, który zasługuje na szkolną czwórkę. Jeśli chcecie przeczytać inne recenzje myszek, to serdecznie zapraszam pod ten link.

 224 total views,  2 views today

Trust GXT970 Morfix
Ocena ogólna
4.3
  • Wykonanie
  • Komfort
  • Program
  • Podświetlenie
  • Specyfikacja
  • Cena/jakość