Małe głośniki biurkowe mają trudne zadanie. Z jednej strony mają zmieścić się obok monitora, laptopa, klawiatury i całego codziennego bałaganu na biurku. Z drugiej strony mają grać dużo lepiej niż zwykłe głośniki komputerowe za kilkaset złotych. Audioengine A2+ próbują połączyć te dwa światy.
To aktywne głośniki 2.0, które nie wymagają osobnego wzmacniacza. Wystarczy podłączyć je do prądu, połączyć lewą kolumnę z prawą przewodem głośnikowym i wybrać źródło dźwięku: Bluetooth, USB, RCA albo mini-jack 3,5 mm. Do tego dochodzi wyjście RCA na subwoofer, więc w razie potrzeby można rozbudować zestaw o dodatkowy bas. Do recenzji trafiła biała wersja kolorystyczna, czyli moim zdaniem najładniejszy wariant A2+. W połączeniu z małymi wymiarami i błyszczącym wykończeniem głośniki wyglądają bardziej jak element eleganckiego stanowiska pracy niż klasyczne „komputerowe pierdziawki”. Pasują do jasnego biurka, MacBooka, białej klawiatury, monitora w srebrnej ramce albo minimalistycznego setupu. Bardzo ważnym elementem tego zestawu są też podstawki Audioengine DS1M. I od razu napiszę, że w przypadku A2+ nie traktowałbym ich jako zbędnego dodatku. Te głośniki są niskie, więc ustawione bezpośrednio na blacie grają bardziej w klatkę piersiową niż w uszy. Podstawki ustawiają je pod kątem 15 stopni, dzięki czemu wysokie tony i środek pasma trafiają tam, gdzie powinny – w stronę słuchacza. Bez podstawek A2+ są dobre. Z podstawkami DS1M są po prostu bardziej kompletne.
Zapraszam do recenzji!
Specyfikacja Audioengine A2+
| Parametr | Audioengine A2+ |
|---|---|
| Typ | Aktywne głośniki biurkowe 2.0 |
| Kolor testowanej wersji | Biały |
| Konstrukcja | Lewa kolumna aktywna, prawa pasywna |
| Moc | Do 60 W peak łącznie |
| Przetwornik niskotonowy | 2,75 cala, włókno aramidowe |
| Przetwornik wysokotonowy | 0,75 cala, jedwabna kopułka |
| Pasmo przenoszenia | 65 Hz – 22 kHz ±2 dB |
| Wejścia | Bluetooth, USB audio, RCA L/R, mini-jack 3,5 mm |
| Wyjście | RCA variable line-out na subwoofer |
| SNR | >95 dB |
| THD+N | <0,05% |
| Obudowa | MDF |
| Wymiary jednej kolumny | Około 15,6 × 10,6 × 13,8 cm |
| Waga | Około 1,7 kg lewa kolumna, około 1,5 kg prawa kolumna |
| Zasilanie | Zewnętrzny zasilacz |
| Podstawki w zestawie testowym | Audioengine DS1M |
| Kąt nachylenia DS1M | 15° |
Opakowanie i wyposażenie
Audioengine A2+ to zestaw, który po wyjęciu z pudełka sprawia bardzo dobre pierwsze wrażenie. Nie jest to sprzęt zapakowany jak tanie głośniki komputerowe. Każdy element ma swoje miejsce, a całość od początku daje poczucie, że mamy do czynienia z produktem bardziej premium.
W zestawie z głośnikami znajdziemy najważniejsze przewody potrzebne do uruchomienia:
- lewy głośnik aktywny,
- prawy głośnik pasywny,
- przewód głośnikowy do połączenia kolumn,
- zasilacz,
- przewód zasilający,
- przewód audio mini-jack 3,5 mm,
- przewód USB,
- dokumentację.
Do mojego zestawu dołączone są również podstawki Audioengine DS1M. I moim zdaniem bardzo dobrze, bo przy tak małych głośnikach ustawienie ma ogromne znaczenie. Same A2+ są bardzo kompaktowe. Po wyjęciu z pudełka wręcz zaskakują rozmiarem. To nie są duże monitory studyjne ani klasyczne kolumny podstawkowe. To małe, aktywne głośniki stworzone głównie do pracy z bliska – na biurku, przy komputerze, laptopie albo niewielkim stanowisku odsłuchowym.
Wygląd białej wersji
Biała wersja Audioengine A2+ wygląda świetnie.

To jeden z tych produktów, które dobrze prezentują się nie tylko na zdjęciach marketingowych, ale też normalnie na biurku. Obudowa jest prosta, zaokrąglona, błyszcząca i bardzo czysta wizualnie. Nie ma tutaj krzykliwych ozdobników, agresywnych maskownic ani gamingowego charakteru.
Przód głośników jest otwarty. Widać mały przetwornik wysokotonowy, większy przetwornik nisko-średniotonowy i przedni port bas-refleks. Nie ma klasycznej maskownicy, więc głośniki wyglądają bardziej technicznie, ale nadal elegancko.
Biel pasuje im bardzo dobrze. W czarnej wersji A2+ wyglądają bardziej klasycznie i neutralnie, ale biała odmiana ma w sobie coś świeżego. Przy jasnym biurku albo nowoczesnym stanowisku komputerowym wyglądają po prostu bardzo dobrze. To są głośniki, których nie trzeba chować. Wręcz przeciwnie – mogą być widocznym elementem setupu.
Podstawki DS1M
Podstawki DS1M są jednym z najważniejszych elementów tego zestawu.
Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że to tylko prosty dodatek: kawałek metalu pod głośnik, żeby wyglądało ładniej.
W praktyce ich wpływ jest dużo większy. Audioengine A2+ są niskie. Jeśli ustawimy je płasko na biurku, przetworniki grają poniżej poziomu uszu. Dźwięk odbija się od blatu, wysokie tony nie są tak bezpośrednie, a scena potrafi być mniej precyzyjna. DS1M ustawiają głośniki pod kątem 15 stopni. Dzięki temu tweeter i środek pasma są skierowane bliżej uszu. To od razu poprawia odbiór wokali, szczegółów i stereofonii. Różnica nie polega na tym, że nagle pojawia się zupełnie nowy bas albo głośniki zaczynają grać dwa razy lepiej. Chodzi o ustawienie. Dźwięk jest bardziej uporządkowany, bardziej bezpośredni i mniej „przyklejony” do blatu. Przy bliskim odsłuchu ma to naprawdę duże znaczenie.
Podstawki pomagają też ograniczyć wpływ samego biurka. Głośniki nie stoją bezpośrednio płasko na blacie, a piankowe elementy na spodzie podstawek pomagają wytłumić część drgań. Moim zdaniem A2+ powinny być używane właśnie w taki sposób – na podstawkach, lekko skierowane do góry, ustawione po bokach monitora i delikatnie dogięte w stronę słuchacza.
Budowa i jakość wykonania
Audioengine A2+ są małe, ale nie sprawiają wrażenia lekkich plastikowych głośniczków. Obudowy wykonano z MDF-u, a całość jest dobrze spasowana. Po wzięciu do ręki czuć, że to gęsty, solidny produkt. Lewa kolumna jest aktywna. To w niej znajduje się elektronika, wzmacniacz, wejścia, wyjście na subwoofer, gniazdo zasilania oraz pokrętło głośności. Prawa kolumna jest pasywna i łączy się z lewą zwykłym przewodem głośnikowym.
To rozwiązanie ma kilka zalet. Nie potrzebujemy osobnego wzmacniacza, DAC-a ani amplitunera. Wszystko jest zamknięte w małym zestawie 2.0. W praktyce A2+ są bardzo proste w uruchomieniu. Jest też jedna wada: większość złączy i pokrętło głośności znajdują się z tyłu lewej kolumny. Wygląda to estetycznie, bo z przodu nie ma żadnych przycisków, ale na co dzień regulacja głośności z tyłu nie jest najwygodniejsza. Najczęściej i tak steruje się poziomem z komputera, telefonu albo systemu, ale fizyczne pokrętło z przodu byłoby praktyczniejsze.
Podłączenie i konfiguracja
Konfiguracja jest bardzo prosta. Najpierw łączymy lewą i prawą kolumnę przewodem głośnikowym. Potem podłączamy zasilacz do lewej kolumny i wybieramy źródło dźwięku.
Do wyboru mamy:
- Bluetooth,
- USB audio,
- RCA,
- mini-jack 3,5 mm.
Jeśli używamy komputera, najwygodniejsze są dwie opcje: USB albo Bluetooth. USB ma sens wtedy, gdy głośniki stoją na stałe przy komputerze. Wtedy korzystamy z wbudowanego przetwarzania audio w głośnikach i nie musimy przejmować się jakością wyjścia słuchawkowego w laptopie czy płycie głównej. Bluetooth jest wygodniejszy, jeśli chcemy szybko przełączać się między komputerem, telefonem i tabletem. Wystarczy sparować urządzenie i można odtwarzać muzykę bez kabli. RCA i mini-jack przydadzą się do starszych źródeł, odtwarzaczy, telewizora, monitora, konsoli przez wyjście analogowe albo prostego DAC-a.
Bardzo dobrze, że A2+ mają kilka sposobów podłączenia. Dzięki temu nie są tylko głośnikami do komputera. Można je wykorzystać także z telefonem, tabletem, gramofonem z przedwzmacniaczem, małym streamerem albo telewizorem.
Łączność: Bluetooth, USB, RCA i mini-jack
Największą zaletą A2+ jest uniwersalność. Bluetooth sprawia, że głośniki działają jak nowoczesny system audio. Można puścić muzykę z telefonu, podcast z tabletu albo film z laptopa. W codziennym użyciu to bardzo wygodne, bo nie zawsze chce się podpinać kabel. USB jest moim zdaniem najlepszym wyborem do stałego stanowiska komputerowego. Dźwięk jest stabilny, czysty i nie zależy od analogowego wyjścia w komputerze. Przy pracy biurkowej to po prostu najwygodniejsze rozwiązanie. RCA i mini-jack dają klasyczną elastyczność. Jeśli ktoś ma zewnętrznego DAC-a, przedwzmacniacz, mały streamer albo inne źródło analogowe, A2+ bez problemu się w to wpisują. Jest też wyjście RCA na subwoofer. To bardzo ważne, bo A2+ są małe i fizycznie nie są w stanie zejść tak nisko jak większe kolumny. Możliwość dołożenia subwoofera sprawia, że zestaw można rozbudować wtedy, gdy zacznie brakować basu.
Brzmienie
Audioengine A2+ brzmią zaskakująco dojrzale jak na swój rozmiar. Największe wrażenie robi średnica. Wokale są bliskie, czytelne i przyjemne. Głosy w podcastach, dialogi w filmach, wokal w muzyce i instrumenty akustyczne wypadają bardzo naturalnie. Nie ma tutaj efektu taniego, plastikowego dźwięku, który często pojawia się w małych głośnikach komputerowych. Góra pasma jest czysta i dość szczegółowa. Nie jest przesadnie agresywna, ale potrafi pokazać detale. Talerze perkusji, drobne przeszkadzajki, pogłos wokalu czy akustyczne smaczki są dobrze słyszalne. Podstawki DS1M mocno pomagają w tym zakresie, bo kierują wysokie tony w stronę uszu.
Scena stereo jest bardzo dobra jak na głośniki tej wielkości. I to jest jedna z największych przewag A2+ nad pojedynczym głośnikiem Bluetooth. Tutaj mamy prawdziwe stereo. Jeśli ustawimy kolumny po bokach monitora, lekko dogniemy je do środka i posadzimy na DS1M, dźwięk odrywa się od obudów i tworzy przyjemną przestrzeń przed słuchaczem. Nie jest to scena jak z dużych monitorów w większym pokoju, ale przy biurku działa świetnie. Słychać, że to sprzęt stworzony do bliskiego odsłuchu.
Najlepiej A2+ wypadają w muzyce akustycznej, jazzie, popie, rocku, elektronice słuchanej umiarkowanie głośno, podcastach, filmach i codziennym audio z komputera. Bardzo dobrze sprawdzają się też w grach, szczególnie jeśli komuś zależy na przyjemnym, szerokim dźwięku bez zakładania słuchawek.
Bas i temat subwoofera
Bas jest dobry, ale trzeba mieć realistyczne oczekiwania. A2+ mają przetwornik nisko-średniotonowy o średnicy 2,75 cala. To bardzo mało w świecie głośników. Audioengine wycisnął z tej konstrukcji naprawdę sporo, ale fizyki nie da się oszukać. W bliskim odsłuchu bas jest obecny, szybki i przyjemny. Przy normalnej pracy przy komputerze nie miałem poczucia, że głośniki brzmią pusto. Jest fundament, jest rytm, jest wypełnienie. Do muzyki, YouTube’a, podcastów, filmów i grania przy biurku jest dobrze. Ale jeśli ktoś oczekuje głębokiego, kinowego basu, mocnego uderzenia w elektronice albo efektu subwoofera, to A2+ same tego nie dadzą. To nadal małe głośniki biurkowe. Dlatego bardzo cieszy obecność wyjścia na subwoofer. Z małym subem A2+ mogą stać się znacznie pełniejszym zestawem. Same odpowiadają wtedy za średnicę, scenę i detal, a subwoofer przejmuje dół pasma. Bez subwoofera A2+ są świetnym zestawem na biurko. Z subwooferem mogą być już naprawdę bardzo przyjemnym, małym systemem do pokoju.
Głośniki na biurko, nie do dużego salonu
Audioengine A2+ najlepiej oceniać zgodnie z ich przeznaczeniem. To nie są kolumny do dużego salonu. Nie są też zamiennikiem pełnowymiarowych monitorów studyjnych ani dużych aktywnych kolumn podstawkowych. To mały system biurkowy, który ma grać świetnie z bliska. I właśnie w takim zastosowaniu wypada najlepiej. Siedząc około 70–120 cm od głośników, mamy pełnię ich możliwości. Dźwięk jest bliski, bezpośredni i dobrze ustawiony. Nie trzeba rozkręcać ich bardzo głośno, żeby brzmiały pełnie. Właśnie przy umiarkowanej głośności pokazują najwięcej klasy. W większym pokoju A2+ nadal mogą grać przyjemnie, ale nie wypełnią przestrzeni tak jak większe kolumny. Jeśli ktoś chce nagłośnić cały salon, powinien spojrzeć na większe modele albo dodać subwoofer. Na biurku są natomiast znakomite.
Codzienne użytkowanie
Na co dzień Audioengine A2+ są bardzo wygodne.
- po pierwsze, nie zajmują dużo miejsca. Można postawić je po bokach monitora nawet na mniejszym biurku. Z podstawkami DS1M zajmują trochę więcej przestrzeni na głębokość, ale nadal jest to bardzo kompaktowy zestaw,
- po drugie, wyglądają świetnie. Biała wersja dobrze komponuje się z nowoczesnym stanowiskiem pracy. Nie ma tutaj efektu sprzętu audio, który dominuje całe biurko. A2+ są widoczne, ale eleganckie,
- po trzecie, mają kilka wejść. Można podłączyć komputer przez USB, telefon przez Bluetooth i dodatkowe źródło przez analog. To sprawia, że jeden zestaw obsługuje wiele scenariuszy,
- po czwarte, brzmią dobrze już przy niskiej i średniej głośności. To ważne, bo przy biurku najczęściej nie słuchamy bardzo głośno. A2+ nie wymagają dużego poziomu, żeby dać przyjemny dźwięk.
Najmniej wygodne pozostaje pokrętło głośności z tyłu. W praktyce da się z tym żyć, bo regulacja odbywa się głównie z poziomu komputera lub telefonu, ale fizycznie dostępne pokrętło z przodu byłoby lepsze.
Dla kogo są Audioengine A2+?
Audioengine A2+ są dla osób, które chcą małego, ładnego i dobrze brzmiącego zestawu stereo na biurko.
To dobry wybór dla:
- osób pracujących przy komputerze,
- użytkowników MacBooków i laptopów,
- osób z małym biurkiem,
- osób, które nie chcą dużych monitorów studyjnych,
- fanów eleganckich, białych akcesoriów,
- osób słuchających muzyki z bliska,
- użytkowników YouTube’a, Spotify, Tidala i Apple Music,
- osób oglądających filmy przy komputerze,
- graczy, którzy nie zawsze chcą grać w słuchawkach,
- osób szukających lepszego dźwięku niż w typowych głośnikach komputerowych.
Nie poleciłbym ich osobom, które:
- chcą mocnego, głębokiego basu bez subwoofera,
- szukają głośników do dużego salonu,
- potrzebują pełnoprawnych monitorów studyjnych,
- oczekują pilota,
- chcą regulacji głośności z przodu,
- potrzebują bardzo dużej mocy,
- mają bardzo małe dziecko lub kota i obawiają się odkrytych przetworników.
Zalety
- bardzo dobre brzmienie jak na tak mały rozmiar,
- prawdziwe stereo,
- czytelna i przyjemna średnica,
- dobra scena przy bliskim odsłuchu,
- czysta góra pasma,
- bardzo ładna biała wersja kolorystyczna,
- kompaktowe wymiary,
- solidna obudowa MDF,
- aktywna konstrukcja bez potrzeby osobnego wzmacniacza,
- Bluetooth,
- USB audio,
- RCA,
- mini-jack 3,5 mm,
- wyjście RCA na subwoofer,
- dobre do komputera i laptopa,
- bardzo dobre z podstawkami DS1M,
- DS1M ustawiają głośniki pod lepszym kątem,
- pasują do jasnych i minimalistycznych stanowisk,
- dobra jakość wykonania,
- świetne do muzyki, filmów, podcastów i codziennego używania.
Wady
- bas jest ograniczony przez małe przetworniki,
- do mocnego dołu przyda się subwoofer,
- nie są przeznaczone do dużych pomieszczeń,
- pokrętło głośności znajduje się z tyłu,
- brak pilota,
- brak maskownic na przetworniki,
- błyszcząca biała obudowa może łapać kurz i ślady,
- podstawki DS1M mocno poprawiają ustawienie, ale są dodatkowym kosztem,
- przy tej cenie konkurencja z większymi przetwornikami może zaoferować mocniejszy bas,
- trzeba dobrze ustawić je na biurku, żeby pokazały pełnię możliwości.
Podsumowanie
Audioengine A2+ to jedne z tych głośników, które najlepiej rozumie się po ustawieniu ich na biurku i spędzeniu z nimi kilku dni. Na papierze mogą wyglądać niepozornie. Małe obudowy, niewielkie przetworniki, zestaw 2.0, brak subwoofera. Ale w praktyce szybko okazuje się, że to bardzo dopracowany system do bliskiego odsłuchu. Największą zaletą jest połączenie brzmienia, wyglądu i rozmiaru. A2+ są małe, ale nie brzmią jak tanie głośniki komputerowe. Mają dobrą średnicę, czystą górę, przyjemną scenę stereo i wystarczający bas do codziennego słuchania przy biurku.
Biała wersja kolorystyczna wygląda świetnie. To sprzęt, który dobrze odnajduje się na nowoczesnym stanowisku pracy. Nie wygląda agresywnie, nie jest gamingowy, nie dominuje wizualnie całego biurka. Jest elegancki i bardzo estetyczny. Podstawki DS1M są moim zdaniem prawie obowiązkowe. Przy tak małych głośnikach kąt ustawienia robi dużą różnicę. 15-stopniowe nachylenie kieruje dźwięk w stronę uszu, poprawia odbiór detali i porządkuje scenę. Gdybym kupował A2+ do komputera, od razu brałbym je właśnie z podstawkami.
Czy są idealne? Nie. Bas ma swoje ograniczenia, pokrętło z tyłu nie jest najwygodniejsze, a do większego pomieszczenia lepiej wybrać coś większego. Ale jako eleganckie głośniki biurkowe do komputera A2+ są bardzo mocną propozycją. Cena w momencie przygotowywania recenzji: około 1249 zł za głośniki w białej wersji, podstawki DS1M sprzedawane są osobno w cenie około 219 zł.






























